KOMIKS 

Harley Quinn #1: Miejska gorączka – z humorem i seksapilem [recenzja]

Harley Quinn to niespełniona miłość Deadpoola. Obie postaci mają tyle wspólnych cech, że fani aż piszczą by połączyć je we wspólnej przygodzie, jeśli nie na dużym ekranie, to chociaż w komiksie. Nim jednak do tego dojdzie warto sięgnąć po solowy występ dziewczyny Jokera, który jest odświeżająco przyjemny i nieporównywalnie leszy od tego Deadpoola w “Martwych prezydentach”.

Ciekawe jest to, że im więcej tytułów z Nowego DC Comics pojawia się na naszym rynku, tym bardziej okazuje się, że ma ono do zaoferowania czasem coś więcej niż tępą siepankę i walkę w obronie świata. Ostatnio miłym zaskoczeniem okazał się “Shazam!”, ”Superman: Wyzwolony” i “Flash”, a teraz dołącza do nich “Harley Quinn” – komiks małżeńskiego duetu Palmiotti-Conner, któremu dano wolną rękę przy tworzeniu przygód bladolicej bohaterki z wielkim młotem. I to się udało.

Harley została stworzona przez Bruce’a Timma i Paula Diniego na potrzeby serialu “Batman The Animated Series” jako psychiatra, która zostaje omamiona przez Jokera i zatraca się w słodkim szaleństwie. Jej rosnąca popularność sprawiła, że szybko inkorporowano ją do komiksu i tak jakby od tego zaczyna się akcja serii Palmiottiego i Conner. W pierwszym rozdziale Quinn siedzi w magazynie między swoimi szpargałami i zastanawia się jakby to było być bohaterką komiksu. Przegląda kolejne zeszyty opowieści obrazkowych, typuje rysowników i snuje teorie na temat własnych przygód. Scenarzyści doskonale zabawili się możliwościami medium, każdą kolejną stronę zaserwowali w innym gatunku – od monster movie, przez czarny kryminał, aż po horror – z innym rysownikiem na pokładzie (m.in. Jimem Lee, Darwynem Cookem, Adamem Hughsem czy Charlie Adlardem), ogromną dawką humoru, autotematycznymi żartami, dystansem i popkulturowymi nawiązaniami. Wyszła z tego bombowa meta-mieszanka, która gładko prześlizguje się do właściwej fabuły.

A w tej Harley dziedziczy kamienicę po zmarłym pacjencie, wraz z galerią cudacznych lokatorów i masą długów. I cóż, trzeba przyznać, że to niezwykle zaradna dziewczyna: zatrudnia się do stałej pracy, po godzinach uprawia hobby, z którego jest w stanie czerpać zyski, a przy okazji wnosi mnóstwo kolorytu do i tak niezwykłej, zróżnicowanej społeczności. Palmiotti i Conner całkowicie zerwali jej więzy ze światem Batmana i Jokera, otworzyli jej białą kartę, którą zapełniają wciągającą kameralną opowieścią o wydźwięku lokalnym. Tym co najbardziej ujęło mnie w tym albumie to bezpretensjonalny, nienachalny humor i atmosfera lat 80., która unosi się nad całością. Sporo tu sympatycznego absurdu, zabawnej przemocy i rozwiązań fabularnych charakterystycznych dla kina z tego okresu. Nie brakuje też galerii osobliwych postaci drugoplanowych i tego z czego najczęściej kojarzony jest Deadpool, czyli odniesieniami do popkultury. W przypadku tych ostatnich “Harley Quinn” wygrywa z serią Posehna i Duggana w przedbiegach, seria serwuje świetnie wplecione nawiązania i subtelne mrugnięcia okiem; bez żenady i klozetowych zagrywek.

Za rysunkami w serii stoją Chad Hardin i Stephane Roux, którzy spisują się naprawdę dobrze. Roux choć zdarza się jej popełniać sporo błędów anatomicznych, prezentuje przyjemny dla oka styl. Hardin z kolei to mój faworyt, który operuje kreską będącą połączeniem klarowności i pewnej dozy brudu, z ogromną ilością seksapilu, co na pewno doceni męska część czytelników.

Palmiottiemu i Conner wyszła naprawdę fajna, solidna opowieść, a Harley Quinn okazuje się mieć znacznie więcej twarzy niż tylko tą klowna, którą prezentowała u boku Jokera. “Miejska gorączka” to idealna przystawka przed filmowym debiutem tej bohaterki w “Legionie Samobójców”.

kadr z filmu "Dziadku, nie słyszę"
Poprzedni

Kino przesiąknięte smutkiem - Koszalin 2016 cz. 1

GGGGGG
Następny

Gotham - Historia trudnej miłości

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz