KOMIKS 

Kriss De Valnor #6: Wyspa Zaginionych Dzieci – Przychodzi Thorgal do „Władcy Much” [recenzja] [komiks] [przygodowy]

Czasy, kiedy kibicowaliśmy księżniczkom w potrzebie minęły. Ich miejsca w sercach czytelników zajęły złe królowe. To twarde baby, których nic nie zatrzyma. Podobnie jest w przypadku Kriss De Valnor, jednej z bohaterek cyklu o Thorgalu. Postać zyskała dość sympatii, by spokojnie dobić do szóstego tomu własnej serii.
Historia opowiedziana w „Wyspie zaginionych dzieci” to właściwie „Władca much” wrzucona w świat Thorgala. Oczywiście, rzecz jest znacznie uproszczona, ale to jednak miłe odniesienie, które ładnie wzbogaca świat, dodaje nieco egzotyki.

To jedna z ciekawszych postaci cyklu. Zaczynała jako bezwzględna najemniczka, która po trupach wspięła się na tron. I choć czasem, przez przypadek, okazywała ludzkie uczucia, to większość pamięta ją jako najtwardszą pośród twardych. Podstępną, nieustępliwą. Była jedną z najciekawszych kobiet, jakie Thorgal spotkał na swej drodze. W dwudziestym ósmym tomie poległa, zaś cykl poświęcony bezpośrednio jej – opowiada o przeszłości i nowym życiu, drugiej szansie, jaką dostała.

Po wielkiej bitwie nad rzeką Raheborg, Kriss ucieka przed oddziałami przeciwnika. Zostawiła za sobą dziecko, ludzi i tron. To ostatnie wydaje się najważniejsze w jej systemie wartości. Zdana tylko na siebie, osaczona – zostaje ranna. Trafia pod opiekę zielarza i jego czeladniczki. Niestety, żołnierze nieprzyjaciela podążają krok w krok za  zbiegłą królową. Kriss wraz z nowymi sojusznikami stosuje taktyczny odwrót i decyduje się na rajd przez niedostępne morze. Trójka rozbija się na wyspie zamieszkanej przez plemię dzieci.

Historia opowiedziana w „Wyspie zaginionych dzieci” to właściwie „Władca much” wrzucona w świat Thorgala. Oczywiście, rzecz jest znacznie uproszczona, ale to jednak miłe odniesienie, które ładnie wzbogaca świat, dodaje nieco egzotyki, a i w ciekawy sposób rozwija postać Kriss. Gdzieś w tle przewijają się echa motywów z „Piotrusia Pana” – ale to raczej ze względu na oprawę graficzną niż cokolwiek innego.

A skoro przy tym jesteśmy – rysunki Surżenki dosyć dobrze wpisują się w klimat stworzony przez Rosińskiego, choć nie zawsze dorównują mistrzowi. Artysta jednak świetnie sobie radzi z sylwetkami ludzi oraz przedstawianiem natury – i w tym tomie zyskuje pole do popisu.

„Wyspa zaginionych dzieci” to właściwie przystanek wypoczynkowy, oddalony od głównej intrygi w serii poświęconej Kriss. Może nie pcha akcji dramatycznie na przód, ale pokazuje bohaterkę z nieco innej strony. Koniec końców ten postój okazuje się całkiem przyjemnie spędzonym czasem.

UIP
Poprzedni

Rock the Kasbah - Gooood Moooorning Kasbah? Niestety, nie... [recenzja]

foto. Techinsider
Następny

Star Wars - poczuj Przebudzenie Mocy w klockach LEGO

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz