KOMIKS 

Lazarus # 2: Awans – rozterki Łazarza [recenzja]

W drugim tomie „Lazarusa” powracamy do ponurego, na poły cywilizowanego, na poły postapokaliptycznego świata Ameryki, podzielonej między władające poszczególnymi domenami rodziny. Powracamy również do głównej, należącej do rodziny Carlyle bohaterki, ogarniętej coraz poważniejszymi wątpliwościami dotyczącymi jej pochodzenia.

Autorzy serwują nam drugi wątek, toczący się niezależnie od głównej osi fabularnej i poszerzający naszą wiedzę o tym świecie. Dowiadujemy się z niego sporo o życiu mniej istotnych obywateli domen i o rządzących w nich zasadach.

Fabuła pierwszego tomu była w całości skupiona wokół Forever i jej „rodziny”. Jak pamiętamy, główna bohaterka jest tak zwanym „Łazarzem” – genetycznie udoskonalonym człowiekiem, który dzięki swoim nieprzeciętnym zdolnościom jest rodzajem strażnika interesów własnego, rodzinnego kręgu. Jak się jednak okazało, rodzina Carlyle wcale nie jest z tych kochających się. Jest wśród nich  zdrajca, syn próbujący zawczasu przejąć schedę po ojcu. Forever krzyżuje jego plany, ale zdrajcy udaje się uciec. Akurat ta kwestia schodzi w najnowszym tomie na drugi plan. Główną bohaterkę wciąż trapią rozterki – a to z powodu niesłusznie wykonanego wyroku śmierci, a to za sprawą maila, w którym ktoś napisał jej, że będący głową rodziny Malcolm wcale nie jest jej ojcem, a co za tym idzie, rodzina Carlyle wcale nie jest jej prawdziwą rodziną. Forever, aby uciec od złych myśli skupia uwagę na typowych zadaniach strażnika. I zupełnie przypadkowo wpada na trop grupy, która najwyraźniej zbiera materiały służące do zbudowania bomby.

Co ciekawe, autorzy serwują nam drugi wątek, toczący się niezależnie od głównej osi fabularnej i poszerzający naszą wiedzę o tym świecie. Dowiadujemy się z niego sporo o życiu mniej istotnych obywateli domen i o rządzących w nich zasadach. Los poddanych nie należy do łatwych i jeśli tylko trafia się szansa na poprawę bytu jest wielu, którzy taką szansę chcą jak najlepiej wykorzystać. Chodzi tu rzecz jasna o tytułowy awans. Co jakiś czas odbywa się bowiem rodzaj szeroko zakrojonej selekcji, która ma za zadanie wybrać spośród ogromu chętnych, ludzi uzdolnionych, zdrowych, nieprzeciętnych, którzy będą należeć do elity. Dzięki temu nadchodzącemu wydarzeniu, towarzyszymy w niebezpiecznej podróży do Denver, mającemu być miejscem kolejnej selekcji,  związanej rodzinnymi i sąsiedzkimi więzami grupce osób, które pragną odmienić swój los na lepsze. I zadajemy sobie przy tym pytanie, czy dwa równolegle prowadzone w albumie wątki w jakiś sposób się zazębią?

Twórcy komiksu budując świat przedstawiony jakoś specjalnie się z tego rodzaju odpowiedziami nie śpieszą i chwała im za to. „Lazarus” jest przykładem podanej w klasyczny sposób i precyzyjnie zaplanowanej opowieści. Jej mroczny klimat, obok nieco rozmytych rysunków Larka  i przygnębiającej palety kolorów, pogłębia w tym tomie charakter trzeciego, krótkiego wątku, skupiającego się na młodości i bezlitosnym szkoleniu Forever. Szkoleniu bezlitosnym (ale i skutecznym) szczególnie ze względu na postawę manipulującego uczuciami młodej bohaterki „ojca”. Tej prawdziwej postawy, ukrytej za maską surowego i kochającego rodzica dziewczyna nie jest w ogóle świadoma, w przeciwieństwie do przeżywającego dramat niewiedzy bohaterki czytelnika. W tym właśnie tkwi siła tej serii – stajemy się świadkiem niegodziwości i manipulacji i w żaden sposób, bo przecież jesteśmy jedynie obserwatorami wydarzeń, nie jesteśmy w stanie niczemu zapobiec. Dzięki takiemu zabiegowi twórców, Forever ze swoją piękną i smutną twarzą, nieświadomie dzieli swoją samotność i rozterki z nami. To rodzaj patu – nie mamy wpływu na jej życie, ale całym sercem ją wspieramy. Ona – jest przecież tylko bohaterką komiksu – nic o tym nie wie i powoli tonie w swojej roli strażnika rodziny. Czy czeka ją lepszy los? Nie wiem. Mam za to świadomość, że to właśnie nas czeka tu jeszcze dużo komiksowego dobra, dużo mrocznych historii i raczej niewiele z tego, co mogłoby sprawić trochę radości i ulgi głównej bohaterce. Mimo niezaprzeczalnych zalet tej opowieści, to prawdziwie bolesna świadomość. Dalej zatem będziemy obserwować, tak zupełnie po cichu licząc na odmianę losu kobiecego Łazarza na lepsze, choć akurat w tym świecie to raczej mało możliwe. A zatem, Forever, do następnego razu!

thewalksmall
Poprzedni

The Walk. Sięgając chmur - Spacer między wieżami [recenzja]

henning mankell
Następny

Henning Mankell: Najlepsze powieści

Tomasz Miecznikowski

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz