KOMIKS 

Legendy Mrocznego Rycerza: Tim Sale – przegląd twórczości geniusza [recenzja] [album] [komiks]

Tim Sale to obecnie jeden z najpopularniejszych i rozpoznawalnych artystów amerykańskiego przemysłu komiksowego. Nie zawsze jednak tak było, a początki jego kariery jak i rozwój stylu graficznego możemy prześledzić w albumie „Legendy Mrocznego Rycerza”.

Sale złotymi zgłoskami zapisał się w gatunku superbohaterskim za sprawą bardzo owocnej współpracy z Jephem Loebem, z którym wspólnie stworzyli dziesięć albumów zarówno dla DC („Długie Halloween”, „Mroczne Zwycięstwo”, „Nawiedzony Rycerz”, „Catwoman: Rzymskie wakacje”, „Superman: Na cztery pory roku”) jak i Marvela („Spider-Man: Niebieski”, „Daredevil: Żółty”, „Hulk: Grey”, „Captain America: White”, „Wolverine/Gambit: Ofiary”). Wszystkie bez wyjątku okazały się sukcesem komercyjnym i artystycznym, za którym stały zarówno doskonałe historie jak i znakomite rysunki. To dzięki Sale’owi scenariusze Loeba nabrały charakterystycznego wyrazu, noirowej atmosfery i oryginalnego, osobliwego sznytu, którego próżno szukać w innych komiksach. W „Legendach Mrocznego Rycerza”, zbierających wszystkie krótsze historie narysowane przez tego artystę, mamy okazję prześledzić rozwój jego kreski, która na początku kariery prezentowała się zgoła inaczej.

W „Legendach Mrocznego Rycerza”, zbierających wszystkie krótsze historie narysowane przez Sale’a, mamy okazję prześledzić rozwój jego kreski, która na początku kariery prezentowała się zgoła inaczej.

Pierwszą historią są „Szaleńcy w więzieniu” (Showcase ’94 #3-4) do scenariusza Alana Granta. To bardzo fajna opowieść o pacjentach Arkham Asylum przeniesionych do Blackgate, więzienia o zaostrzonym rygorze, i popadających w konflikt z tamtejszymi osadzonymi. Jak to zwykle u Granta bywa, mamy do czynienia z mądrą historyjką z elementami psychoanalizy, doprawioną szczyptą brytyjskiego humoru. Z kolei rysunki Sale’a są jeszcze daleko od tego co znamy obecnie. Jego kreska jest bardzo prosta, niepewna, niczym nie wyróżniająca się na tle tworzących w tamtym czasie kolegów po fachu. Choć z drugiej strony sposób kadrowania i prezentacji scen zwiastuje talent, który z czasem się u niego rozwinął.

„Ostrza” (Legends of the Dark Knight #32-34) Jamesa Robinsona to kolejna bardzo dobra opowieść, która skupia się na dwóch wątkach: obsesji Batmana na punkcie schwytania mordercy staruszków oraz Cavalierze, nowym obrońcy Gotham, a przy okazji uroczym dżentelmenie.  Świetny kryminał z romantycznym i dramatycznym motywem, przy okazji demitologizujący potęgę Mrocznego Rycerza. W kresce Tima Sale’a zaszły już spore zmiany, wykształciły się już zręby indywidualnego stylu, rozpoznawalna maniera, a także upodobanie do wizualnych trików z kina noir oraz ogromu szczegółów na drugim planie. Graficznie podobnie ma się sprawa z „Nieudacznikami” (Shadow of the Bat #7-9) Alana Granta ale efekt pracy Sale’a zostaje mocno wypaczony przez fatalne kolory, które nadają całości niezamierzonej campowości. Sama historia skupia się na trójce trzecioligowych złoczyńców, którzy wymyślają intrygujący plan wzbogacenia się i zaistnienia w światku przestępczym. Grant, który zęby zjadł na opowieściach z Batmanem, dostarcza kolejną emocjonującą i solidną historię, z dramatycznym wątkiem obyczajowym i pełną zwrotów akcji.

Album zamykają dwa krótkie komiksy, „Mroczny Rycerz na randce” (Solo #1) do scenariusza Darwyna Cooke’a – zabawny i pełen akcji epizod z Catwoman w roli głównej – oraz „Noc po nocy” (Batman Black and White v.2) Kelleya Pucketta – również zabawny kawałek o ucieczce Jokera z Arkham. Obie opowiastki to już Tim Sale w najwyższej formie, świadomy własnych możliwości i w pełni wykorzystujący wizualne środki przekazu.

„Legendy Mrocznego Rycerza: Tim Sale” to bardzo interesujący przekrój przez twórczość jednego z najbardziej oryginalnych artystów amerykańskich, wgląd w rozwój jego unikalnego stylu ale także zakulisowe anegdotki związane z tworzeniem poszczególnych historii. A zupełnie przy okazji to także zbiór bardzo dobrych opowieści tworzonych w duchu lat 90. Album uzupełnia spora galeria okładek  Sale’a do „Detective Comics” (szkoda, że nie zamieszczono ich wszystkich) i „Batgirl” oraz trochę szkiców. Gratka dla fanów.

materiały prasowe
Poprzedni

Polskie konwenty fantastyki - instrukcja dla laika

Jason Hunt Books
Następny

Thorn, czyli literacki wirus zombie

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz