KOMIKS 

Liga Sprawiedliwości #6: Liga Niesprawiedliwości – Krajobraz po bitwie [recenzja]

Mijają tygodnie, a komiksowe „Wieczne zło” wciąż kładzie cień na wiele serii DC. Najnowszy tom „Ligi Sprawiedliwości” pokazuje konsekwencje tamtych wydarzeń, w tym najważniejszą – przejście złowieszczego Lexa Luthora na jasna stronę mocy. Czy efektowne „nawrócenie” przekłada się na intrygujący komiks?
Syndykat Zbrodni (mordercze odpowiedniki członków Ligi z alternatywnego świata, który został zniszczony wskutek kataklizmu, który dopiero poznamy…) zebrał solidne baty. Niektórzy zwyrole zginęli, kilku wciąż gdzieś się kryje, ale drużyna Batmana i Supermana odniosła zwycięstwo. Szczęśliwi czy nie – muszą pogodzić się z faktem, że pomógł im w tym zaprzysiężony dotąd wróg – przedsiębiorczy i genialny kuzyn Łysego z Portali Przyrodniczych, Lex Luthor we własnej osobie. W swoim eleganckim zielonym pancerzu ratuje świat raz i drugi. Próbuje też dopasować się do reszty ekipy, jednak jego działania przynoszą skutek odwrotny do zamierzonego. Po drodze zostaje uwolniony wirus, który dojrzewał w laboratoriach Lexa. To raczej nie poprawi jego notowań. W międzyczasie Liga zdobywa nową członkinię, nieszczęśnicę, którą dopadł opętany Pierścień (zły odpowiednik tego, który nosi Green Lantern). Kilka ciekawych postaci z historii DC zalicza tu gościnne występy…

Napięcia całości dodaje obecność Luthora, zimnego skurczybyka, którego motywów do końca nie znamy.
W dwóch słowach: dzieje się. Dzieje i to dużo, także między wierszami. Fabuła trzyma tempo, ma kilka interesujących zwrotów akcji, zobaczymy też sporo chemii między postaciami. Wszystko działałoby bardzo sprawnie, gdyby nie kilka dziur logicznych i – momentami – bardzo słabe dialogi, cofające sztukę pisania scenariuszy do wczesnych lat 70′. Słowo daję, tak cienkich jak barszczyk, deklaratywnych wypowiedzi dawno nie czytałem. A przecież kilka scen udowadnia, że Geoff Johns – wiodący pisarz w tym tomie – zna się na robocie, potrafi zarówno stworzyć dramatyczne, chwytające za serce sytuacje, jak i pisać całkiem żywe rozmowy. Wrzuca je zaraz obok tych, które przyprawiają o ból zębów i zwapnienie kości. Historię bronią też dwa patenty – motyw zarazy budzi autentyczny niepokój i sprawnie napędza akcję. Napięcia całości dodaje obecność Luthora, zimnego skurczybyka, którego motywów do końca nie znamy. To oczywiście ograny motyw, ale zawsze generuje te same pytania, przykuwające uwagę czytelników. Zdradzi czy nie zdradzi? Kiedy to nastąpi? A może jednak, tym razem, jakimś cudem nie? Mam wrażenie, że całe to „Wieczne zło” powstało głównie po to, by scenarzyści mogli pobawić się nawróconym Lexem i dorzucić jakieś wielkie, zakulisowe zło.

Jeśli chodzi o stronę wizualną albumu, to jest całkiem przyzwoicie. Cieszą oko zwłaszcza zeszyty, które ilustrował Jason Fabok ze swoją precyzyjną, klimatyczną kreską, przy odpowiednim koloryście pasującą niemal do każdego komiksu super-bohaterskiego. Oczywiście, jest to trochę generyczne rysowanie, ale cieszy ilością szczegółów i jakimś takim wewnętrznym nerwem, pazurem. Natomiast pozostali rysownicy odstają. Chwilami nawet męczą wzrok.
„Liga niesprawiedliwości” to ciekawy przypadek. Z jednej strony mamy do czynienia z komiksem nierównym i dalekim od ideału. To w gruncie rzeczy przeciętna drużynówka, kolejny odcinek „epickiego” serialu o ratowaniu świata i drużynie, która walczy ze złem. A jednak, w przeciwieństwie do poprzedniego tomu, tym razem historia zostawia nas zaintrygowanych i zastanawiających się intensywnie, co będzie dalej?

Blood-Father-Poster-3
Poprzedni

Blood father - Mel Gibson odkupuje winy [recenzja]

AMC
Następny

Joe R. Lansdale - nie lubię, gdy przypina się serialowi łatkę [wywiad]

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz