KOMIKS 

Locke & Key #5: Wskazówki – mroki przeszłości [recenzja]

Jest już coraz bliżej do wielkiego finału historii Joe Hilla i Gabriela Rodrigueza. W piątym, przedostatnim tomie „Locke & Key” cofamy się daleko w przeszłość i dostajemy wiele odpowiedzi na pytania zadawane podczas lektury poprzednich części.
„Wskazówki” można określić jako najmocniej wybrzmiewający w warstwie symbolicznej album serii, bez upiększeń pokazujący koniec świata dzieciństwa i młodzieńczej niewinności bohaterów.

Końcówka „Kluczy do królestwa” zostawiła fanów serii w niemałym szoku – było brutalnie, krwawo, a na dodatek dwójka z rodzeństwa Locke, czyli Tyler i Kinsey pozostała w przeświadczeniu, że poradziła sobie z uosobieniem zła w postaci Lucasa Caravaggio. Czytelnicy są w tym przypadku w dużo lepszym położeniu – doskonale wiedzą (choć nic z tą wiedzą nie mogą zrobić), że demoniczny duch zamieszkuje obecnie ciało najmłodszego z rodzeństwa Locke’ów i wciąż snuje plany zdobycia najważniejszego z kluczy, czyli otwierającej przejście do świata złych mocy, Omegi. I właśnie we „Wskazówkach” (w oryginale „Clockworks”) dowiemy się wreszcie dużo więcej i na temat nadnaturalnych drzwi, i na temat  perypetii przodków rodzeństwa Locke’ów, ale chyba mało kto spodziewał się, że cofniemy się aż tak daleko w przeszłość.

A wszystko za sprawą nowego klucza, który pozwala Tylerowi i Kinsey podróżować w czasie. Dzięki magicznemu artefaktowi mają możliwość prześledzenia najważniejszych punktów w historii swojej rodziny, pozostając podczas tych podróży niewidocznymi, biernymi świadkami. Nowy tom „Locke & Key” zaczyna się od mocnej sceny, w której jesteśmy świadkami powieszenia rodziców dopiero wchodzących w dorosłość Mirandy i Bena Locke’ów. W ten makabryczny sposób wita nas rzeczywistość roku 1775, czyli czasów wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Śledzimy perypetie osieroconych dzieci, a szczególnie młodego Bena Locke’a, który jak się okazuje będzie miał dużo wspólnego z powstaniem magicznych kluczy. A kiedy już Tyler i Kinsey poznają genezę magicznych przedmiotów, czeka ich jeszcze boleśniejsza podróż, tym razem o dwadzieścia lat wstecz, do czasów młodości Rendella. Zobaczą swojego ojca i jego paczkę przyjaciół i wreszcie wyjaśni się większość tajemnic z tego okresu, które przez poprzednie cztery albumy skrzętnie ukrywał Joe Hill. Okaże się, że za późniejszą falą nieszczęść stał po prostu głupi pomysł, na jaki mogą wpaść tylko wierzący w swą niezniszczalność i nie znające strachu, naiwne nastolatki.

Następujący później dramat, który bezlitośnie serwują nam twórcy jest bardzo przykrym (acz jak zwykle wizualnie atrakcyjnym) doświadczeniem i dla bohaterów, i dla czytelników. Cierpi obserwująca wydarzenia para młodych Locke’ów, boleśnie przeżywają obracające się w gruzy wielkie plany i marzenia członkowie paczki Rendella Locke’a, a czytelnik, który ma za sobą lata młodości wręcz współodczuwa bezradność postaci wobec dotyku zła. Tym samym, „Wskazówki” można określić jako najmocniej wybrzmiewający w warstwie symbolicznej album serii, bez upiększeń pokazujący koniec świata dzieciństwa i młodzieńczej niewinności bohaterów z przeszłości. Problem w tym, że to samo przeżywa od dłuższego czasu kolejne, młode pokolenie Locke’ów, nie mając przy tym pojęcia, że wciąż zbierają się nad nimi czarne chmury. Na całe szczęście, dzięki użyciu Klucza Czasu i zlustrowaniu przeszłości, wydają się być przygotowani na ewentualne problemy. A takie muszą przecież nadejść, w przypadku, gdy Omega dostanie się w niepowołane ręce. A zatem, co się wydarzy? Kolejne nieszczęścia i wielkie dramaty, czy ostatecznie szczęśliwe zakończenie? O tym przekonamy się niebawem, ale Joe Hill w swojej serii tak przekonująco połączył elementy opowieści o dojrzewaniu z rasowym, okrutnym horrorem, że aż strach czekać.

mike-leavitt_DB
Poprzedni

Sławni reżyserzy zmieszani ze swoimi dziełami [galeria]

cell-movie-2016-poster
Następny

Cell – Stephen King kontra zombie [recenzja]

Tomasz Miecznikowski

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz