KOMIKS 

New Avengers #1: Wszystko umiera – zamiast się bić, debatujemy [recenzja] [komiks]

“New Avengers” to druga regularna seria Jonathana Hickmana, której zadaniem jest wprowadzić nowego czytelnika do uniwersum Marvela, ale przede wszystkim w realia dużego eventu jakim będzie “Nieskończoność”.

W przeciwieństwie do “Avengers”, w którym występuje główny skład najpotężniejszych ziemskich herosów, tutaj pierwsze skrzypce odgrywa tajemne zgromadzenie znane pod nazwą Illuminati, w składzie Namor, Czarna Pantera, Kapitan Ameryka (zamiast nieżyjącego Charlesa Xaviera), Doktor Strange, Tony Stark, Black Bolt z Inhumans i Reed Richards z Fantastycznej Czwórki. Ich zadaniem jest kierowanie światem w tajemnicy i podejmowanie najtrudniejszych decyzji. To oni stali m.in. za wysłaniem Hulka w kosmos (“Planeta Hulka”), zebrali Kamienie Nieskończoności i jako pierwsi odkryli spisek Skrulli (“Tajna Inwazja”). Tym razem przyjdzie im zmierzyć się z wydarzeniem zwanym inkursją, które może doprowadzić do anihilacji całego wieloświata.

Ziemi, a w szerszej perspektywie całemu multiwersum, nie zagraża konkretny wróg a odwieczne siły wszechświata i prawa rządzące stworzeniem i zagładą.

Jonathan Hickman prowadzi w “New Avengers” narrację zupełnie inaczej niż w “Avengers”. Tam mieliśmy do czynienia z mnóstwem retrospekcji, przedstawieniem fragmentów większych zdarzeń, sianiem nowych tajemnic i lekkim wrażeniem chaosu, w ogóle z natłokiem dużej ilości informacji i bohaterów. Tutaj z kolei wszystko jest zwarte, czytelne i poprowadzone jednotorowo. Zupełnie inaczej też wygląda akcja. Więcej tu gadania, debatowania i wygłaszania przemów niż typowego mordobicia, a to dlatego, że główni bohaterowie to tęgie umysły, które wolą negocjować niż prać się po mordach. Z drugiej strony mamy tu do czynienia z zagrożeniem zupełnie innego kalibru. Ziemi, a w szerszej perspektywie całemu multiwersum, nie zagraża konkretny wróg a odwieczne siły wszechświata i prawa rządzące stworzeniem i zagładą. A jako, że nie ma komu przyłożyć, trzeba więc działać niestandardowo. I bohaterom Hickmana to się udaje. Choć faktycznie dużo debatują, a kolejne plansze to festiwal gadających głów, wcale nie jest nudno, następujące po sobie sekwencje trzymają w napięciu i wciągają w przygotowaną intrygę. Nie zabraknie też technologicznego fetyszu scenarzysty, który wplata w fabułę mnóstwo smaczków dla wielbicieli science fiction. A wszystko to bardzo ładnie zilustrowane dość standardową kreską Steve Epitnga.

“New Avengers” okazują się być komiksem o wiele bardziej przystępnym dla nowych czytelników niż “Avengers”. Wszystko co powinniśmy wiedzieć z innych serii czy wydarzeń zawarte jest w jednoplanszowym prologu, a pozostałe odniesienia, nawet jeśli nieczytelne, dla fabuły nie mają większego znaczenia. A tymczasem jest to smakowita przystawka przed daniem głównym w postaci “Nieskończoności”, a w dalszej perspektywie nowych “Tajnych Wojen”.

Dzika Banda
Poprzedni

Najciekawsze piosenki charytatywne

Forum Film
Następny

Do utraty sił - podręcznik pisania scenariusza [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz