KOMIKS 

Niedźwiedzi Kieł #1: Max – Ludzie i samoloty: początek [recenzja]

Był taki czas, kiedy latanie uważano za coś naprawdę niezwykłego, za magię przeznaczoną dla wybranych. Kto dostał się do elitarnego klubu, był jak Bóg – bliżej nieba niż cała reszta. O ludziach, którzy postanowili sięgnąć chmur w najgorszym możliwym momencie opowiada „Niedźwiedzi kieł”
To przede wszystkim historia o ludziach. Opowieść o przełamywaniu barier i dążeniu do spełnienia marzeń za wszelką cenę.

Komiks zabiera nas w lata trzydzieste ubiegłego wieku, czasy szalone, kiedy świat pędził ku samozagładzie, a ludzkość ochłonęła na tyle, że znów mogła mordować się – tym razem w imię bzdurnych idei XIX wiecznych filozofów i niespełnionych malarzy. Zbiorowe upośledzenie zwane nazizmem nie ominęło też Śląska. W tym wrzącym kotle poznajemy trójkę bohaterów, Maxa, Hannę i Wernera. Łączy ich przyjaźń, wielogodzinne zabawy z drewnianymi modelami samolotów oraz marzenia o lataniu. Dzieli wszystko inne – narodowość, religia i stopień gotowości do poświęcenia się, by osiągnąć zamierzony cel. Historia przenosi nas z czasem w przód, do II Wojny Światowej, gdzie obserwujemy dorosłego już Maxa, który wikła się w dziwną grę wywiadu.

Pierwszy tom serii to właściwie rozbiegówka, rozstawienie figur na szachownicy – czy może raczej samolotów na pasie startowym – i przygotowanie do przyszłych, dramatycznych wydarzeń. Dzieje się stosunkowo niewiele, autorzy poświęcili sporo miejsca, by pokazać lepiej bohaterów oraz ich ewolucję i moment, gdy drogi trójki się rozchodzą.

Postacie są narysowane sympatycznie, poprawnie i przyjemną kreską. Komiks odsłania pazurki w momencie, gdy akcja koncentruje się na scenach lotniczych, bitwach, ćwiczeniach pokazach. Takich kadrów nie powstydziliby się fani Michaela Baya oraz „Top Guna”. Od strony graficznej – ciężar spoczywa właśnie na tych partiach albumu, jednak nie obawiajcie się – „Niedźwiedzi kieł” nie ogranicza się tylko do zaspokajania lotniczych fascynacji garstki pasjonatów.

To przede wszystkim historia o ludziach. Opowieść o przełamywaniu barier i dążeniu do spełnienia marzeń za wszelką cenę. Poddanie się zbrodniczej ideologii, ucieczka z kraju – wszystko, byle tylko latać.

„Niedźwiedzi kieł” zapowiada się na prostą opowiastkę, ale bardzo ludzką, skupioną na więzi, którą wojna wystawia na próbę. Teoretycznie nic porywającego, robi jednak apetyt na więcej.

the-invitation-poster
Poprzedni

The Invitation - thriller skrajnych emocji [recenzja]

Scream Comics
Następny

Królewska krew #1: Świętokradcze zaślubiny - krew, erotyka, manga, Jodorowsky [recenzja]

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz