KOMIKS 

Postapo. Antologia [recenzja]

„Postapo. Antologię” teoretycznie powinno traktować się jako typowy przerywnik między odcinkami głównej serii. Niespodziewanie ten zbiór opowieści staje się najciekawszym fragmentem tworzonego przez Daniela Gizickiego świata udowodniając, że na swą wizję autor miał od początku przemyślaną koncepcję.

W głównej, wydanej jak dotąd w dwóch tomach historii, jak jednoznacznie wskazuje sam tytuł serii, scenarzysta obraca się w jakże popularnych obecnie, postapokaliptycznych klimatach. Co ciekawe, traktuje tę konwencję wyjątkowo minimalistycznie – nie uświadczymy w komiksie (na razie?) zombie czy mutantów, potworami stają się tu po prostu zwykli  ludzie. Świat po zagładzie ukazany jest na  czarno-białych i przede wszystkim bardzo przystępnych formalnie rysunkach, co paradoksalnie powoduje, że seria wyróżnia się spośród pokrewnych jej dzieł. Na dodatek dzieje się w Polsce, co buduje nasze poczucie bliskości z bohaterami. Bohaterem jest Marcin Tramowski, absolwent polonistyki, który rujnuje wyobrażenia o typowym humaniście, nad wyraz skutecznie radząc sobie w realiach postapokalipsy. Historia ukazana w „Postapo” opowiada o jego odyseji przez nieprzyjazny świat, a sam wygląd bohatera budzi skojarzenia z Rickiem Grimesem z „Żywych Trupów”. I owszem, Gizicki nie uniknie porównań z twórczością Roberta Kirkmana, ale to właśnie „Postapo. Antologia” buduje przeświadczenie, że dla polskiego scenarzysty, podchodzącego do postapokaliptycznej tematyki bez kompleksów, takie porównania są bardziej rodzajem nobilitacji niż zarzutem o naśladowanie.

Na pięćdziesięciu kilku stronach antologii rysunki do poszczególnych historii stworzyli między innymi Mateusz Skutnik i Joanna Karpowicz. Ów fakt uczestnictwa w projekcie artystów takiego formatu, świadczy o coraz większym znaczeniu i popularności serii Daniela Gizickiego. Same historie jak na wyeksploatowaną wydawałoby się tematykę, tworzą szerokie, tematyczne spektrum. Od refleksyjnych opowieści, składających się z symbolicznych, komentujących rzeczywistość scen („Życie toczy się dalej”), poprzez zabawę z konwencją („Luksus i styl”) do znakomitych, socjologiczno-obyczajowych obserwacji („Niedługo wakacje” i „Nasze miejsce na ziemi”). Gizicki gra w wielu tonacjach, na pewno nie wstydzi się być chwilami autorem refleksyjnym, ciekawie portretuje ludzkie charaktery w obliczu zmiennych okoliczności, ale najważniejsze, że przede wszystkim jest twórcą poszukującym. Nie serwuje czytelnikowi odgrzewanych kotletów, tylko zagląda z dużą wnikliwością w swój wyobrażony świat, w konsekwentny sposób wydobywając z niego w pełni wiarygodne, mieniące się różnymi odcieniami historie. Smuci jedynie skromne, czarno-białe, broszurowe wydanie tego komiksu. Prawdziwie światowy poziom tych historii zasługuje na bardziej zwracającą uwagę czytelnika oprawę.

SQN
Poprzedni

Z Archiwum X #2: Żywiciele [recenzja]

Metal Mind Productions
Następny

Proceder

Tomasz Miecznikowski

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz