KOMIKS 

Przed Incalem – klarowny Jodorowsky [recenzja]

Z trylogią “Incala” jest jak z serią “Mad Max”. Każdą część można lubić (bądź nie), każda diametralnie się od siebie różni, a razem stanowią ledwie fragment zupełnie większej całości.

“Incal” to bez wątpienia arcydzieło, komiks który poszerza horyzonty i bez ograniczeń czerpie z bogatego dziedzictwa kulturowego. Jednak mnogość znaczeń, symboli i odniesień może przytłaczać swym ogromem. Zupełnie inaczej jest z prequelem do tej opowieści, czyli “Przed Incalem”, w której Jodorowsky zrezygnował z niedopowiedzeń i niejasnych sugestii na rzecz klarowności i klasycznego modelu narracji.

Pierwszych pięć rozdziałów opowieści to życie Johna DiFoola w pigułce. Poznajemy go jako dzieciaka, który szlaja się z dużo starszymi kumplami-ćpunami po mieście-szybie szukając prostych rozrywek. Naiwny to chłopak, który daje się wciągać w różne głupstwa, z utęsknieniem oczekujący na powrót ojca z więzienia, co noc dostarczający matce-dziwce nowych klientów. Różne sploty okoliczności sprawiają, że bardzo szybko musi dorosnąć i z nieopierzonego niewiniątka przeistoczyć w silnego i zdeterminowanego rewolucjonistę rządnego zemsty i sprawiedliwości.

Jodorowsky zaskakuje, bo przedstawia nam postać zupełnie inną niż znamy ją z “Incala” czy “Final Incala”. DiFool budzi tutaj sympatię, można się z nim identyfikować, jego pobudki mają solidne podstawy emocjonalne, a działania nie są przypadkowe i nie mają nic wspólnego z ciągłym chowaniem głowy w piasek. Bohater stara się zdobyć licencję detektywa, a śledztwo którego się podjął nastręczy mu wielu nieprzyjemności, bo i też jego korzenie sięgają paskudnego politycznego spisku. Ścigany, zaszczuty i dręczony nie poddaje się i dąży do wyznaczonego celu – co jest totalnym przeciwieństwem zachowań jakie deklarował w późniejszej karierze. Ma to swoje wyjaśnienie w rozdziale szóstym, który już bardzo mocno wiąże się z historią z “Incala”. Finał jest zatem logiczny i jednocześnie pozostawia z uczuciem satysfakcji.

Czym jest więc “Przed Incalem”? Zgrabną, słodko-gorzką opowieścią detektywistyczną w dekoracjach science fiction o dojrzewaniu, niespełnionej miłości i trudnych wyborach. Z diablo przerażającym tłem społeczno-polityczno-religijnym, wieloma mocnymi i brutalnymi scenami oraz niezłymi rysunkami Zorana Janjetova, który zmyślnie imituje wczesny styl Moebiusa.  I jeśli pozostać przy porównaniu do “Mad Maxa” i przyjąć, że “Incal” jest “Wojownikiem szos” to “Przed Incalem” jest energetycznym i odświeżającym “Na drodze gniewu”.

XIII wiadomość
Poprzedni

XIII #23: Wiadomość od męczennika - pociągiem, rowerem i biegiem przez Europę [recenzja]

Wrecked_poster_goldposter_com_1
Następny

Wrecked - kpina z "Zagubionych" [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz