KOMIKS 

Saga tom 3 – inteligentna rozrywka [recenzja]

Pomiędzy wydaniem drugiego a trzeciego tomu, „Sadze” przybyło kolejnych kilka znaczących nagród, co tyko potwierdza, że seria Vaughana i Staples wciąż jest na fali i niezmiennie zachwyca publiczność i krytyków.

No bo jak tu się nie zachwycać, kiedy scenarzysta bezustannie wypełnia fabułę szalonymi pomysłami, intrygującymi bohaterami, akcją, której pozazdrościłyby najlepsze blockbustery i ogromną ilością emocji? Pościg za zbiegami trwa, ucieczka przed łowcami trwa. Marko i Alana, wraz z córeczką oraz teściową skrzydlatej trafiają do samotni D. Oswalda Heista, autora książki, która zainspirowała parę do przeciwstawienia się realiom niekończącej się wojny. Chwile odprężenia szybko się kończą gdy na ich trop trafiają równocześnie dwie ekipy poszukiwawcze.

Przez pierwsze dwa tomy autor sprytnie budował więzi miedzy czytelnikiem a swoimi postaciami, by w trzecim bardzo mocno je nadwyrężyć.

Vaughan serwuje najbardziej emocjonalny i krwawy jak dotąd epizod. Przez pierwsze dwa tomy sprytnie budował więzi miedzy czytelnikiem a swoimi postaciami, by w trzecim bardzo mocno je nadwyrężyć. Nie da się ukryć, że w tej serii jednocześnie kibicuje się jednej jak i drugiej stronie. Wielu bohaterów, nawet tych drugoplanowych i negatywnych da się w jakiś sposób polubić, przywiązać do nich. Tym bardziej boli krwawa konfrontacja miedzy nimi, zwłaszcza, że scenarzysta wcale się nie patyczkuje i zadaje ciosy sprawiedliwie. Nie boi się mocno skrzywdzić nawet ulubieńców czytelników. Ma to w nosie, bo raz po raz na arenę wydarzeń wprowadza kolejne interesujące postacie – w tym przypadku dwóch dziennikarzy tabloidu, próbujących odkryć kulisy ucieczki Marko i Alany.

Oprócz zaskakujących wydarzeń autor wciąż konsekwentnie rozbudowuje swój wszechświat o kolejne elementy, a to w tle wrzuci mechaniczną planetę i robale żywiące się kośćmi, a to na chwilę zajrzy do kolejnego dziwacznego społeczeństwa, albo doda jakieś detale do znanych już faktów. Mnóstwo w tej kreacji swobody i pomysłowości, które nieustannie zaskakują i zadziwiają.

Z kolei Fiona Staples wciąż odwala kawał znakomitej rysunkowej roboty.  Jej subtelna i oszczędna kreska oraz płaskie ale świetnie dobrane kolory, sprawdzają się znakomicie i dodają całości spektakularnego efektu. Nie bez powodu autorka trzeci rok z rzędu otrzymała Nagrodę Eisnera w kategorii najlepszy artysta.

„Saga” to przecudna seria, obok której nie można przejść obojętnie – komiksowi wyjadacze docenią oryginalną zabawę konwencjami, a odbiorcy z komiksem nie mający za bardzo do czynienia, właśnie z tą serią powinni rozpocząć przygodę z narracją obrazkową. Ot rozrywka na najwyższym poziome: inteligentna, z przekazem i dostarczająca ogromu dobrej zabawy.

Taurus Media
Poprzedni

Black Science #2: Teraz, nigdzie - Nowoczesne Weird Tales [recenzja]

25th Street Recording
Następny

New Bermuda - ciężkie granie dla opornych [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz