KOMIKS 

Sałatka ze Smerfów – warzywna apokalipsa [recenzja]

Małe niebieskie skrzaty już chyba na dobre zadomowiły się na naszym rynku. I bardzo dobrze, bowiem „Sałatka ze Smerfów” to kolejny bardzo dobry komiks dziecięcy, przy którym i dorośli będą dobrze się bawić, doszukując się kolejnych popkulturowych tropów.

Smerfy bawią i jednocześnie uczą, ale nie w sposób nachalny i przesadzony, a czysto rozrywkowy

Głodny Smerf to zły Smerf, a strach przed otrzymaniem fangi w nos jest silniejszy niż zdrowy rozsądek. Przekonuje się o tym Kucharz, którego potrawy ostatnio straciły na jakości. Powodem tego stanu rzeczy jest zaraza tocząca uprawy Rolnika, a narastające niezadowolenie wśród małej społeczności wywołuje iskry i napięcia, którym próbuje  zaradzić Papa Smerf. Wyrusza więc w podróż celem odnalezienia szczepionki, a Rolnikowi pozostawia pestycydy, które tymczasowo mogą rozwiązać problem. Oczywiście niecierpliwe skrzaty nie byłby sobą gdyby nie zrobiły czegoś wbrew woli przywódcy wioski. Tak rozpoczyna się kolejna plaga, która tym razem dosięga same Smerfy.

„Sałatka ze Smerfów”, choć daleko jej do poziomu reprezentowanego przez albumy twórcy Smerfów, Peyo, jest całkiem zgrabną i zabawną opowieścią pełniącą funkcje nie tylko rozrywkowe ale i dydaktyczne. Jak wiadomo łakomstwo i nieposłuszeństwo nie prowadzą do niczego dobrego, a w tym przypadku karą za to jest zaraza powodująca osobliwe, prześmieszne metamorfozy. Dzieciaki z pewnością będą się świetnie bawić, docenią humor i może same wpadną na rozwiązanie całej sytuacji. Dorośli zapewne bardziej skupią się na wyłapywaniu nawiązań do apokaliptycznych dzieł z epidemiami w roli głównej i uśmiechną się na widok satyrycznego obrazu konsumpcjonizmu.

Spadkobiercy Peyo znaleźli zloty środek na Smerfy – bawią i jednocześnie uczą, ale nie w sposób nachalny i przesadzony, a czysto rozrywkowy. Brak tu co prawda absurdalnego drygu twórcy pierwowzoru, ale bohaterowie wciąż pozostają takimi jakimi ich znamy, czy to z pierwszych opowieści, czy też telewizyjnego serialu.

Monolith Video
Poprzedni

Czego dusza zapragnie - Monty Python bez jaj [recenzja]

Albatros
Następny

Dziewczyny, które zabiły Chloe - wstrząsające uczucie pustki [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz