KOMIKS 

Sisters #1-2: Podobieństwo rodzinne / Będzie zabawa – dla całej rodziny [recenzja]

Komiks “Sisters” jest kolejną próbą wprowadzenia na nasz rynek humorystycznej serii dla dzieci i młodzieży. Poprzednie tytuły, jakkolwiek dobre by nie były, cieszyły się różną popularnością. Czy albumy Cazenove’a i Maury’ego podbiją serca młodszych czytelników?

“Sisters” nie są wyłącznie zbiorem śmiesznych gagów, a nieco przekrzywionym obrazem problemów i kwestii z jakimi młode dziewczęta mogą się spotkać. Jest więc i śmieszno i trochę straszno, a czasem ku przestrodze.

Rynek frankofoński w swej ofercie posiada ogrom znakomitych serii młodzieżowych, uznanych, nagradzanych, osiągających niebotyczne nakłady i czytanych zarówno przez młodszych jak i dorosłych. Na nasz grunt próbowano przeszczepić kilka z najlepszych: lekko rozerotyzowanego “Małego Sprytka”, geekowego “Kid Paddle’a”, satyrycznego “Titeufa” oraz jedyną propozycję dla dziewcząt, obyczajową “Lou!”, którą jak się okazało, czytali głównie tatusiowe swoich córeczek. Wszystkie te tytuły wyróżniają się znakomitym humorem zrozumiałym dla każdej grupy wiekowej i interesującym podejściem do rzeczywistości dorosłych. Tym co jeszcze je łączy to fakt, że wciąż czekamy na ich polskie kontynuacje.

“Sisters” również wpisuje się w kategorię tych “najlepszych”. Jest to swoista mieszanka “Titeufa” z “Lou!” – opowiada o codziennych, domowych i szkolnych, perypetiach dwóch sióstr, które raz się kochają, a  raz nienawidzą. Mnóstwo tu niewymuszonego humoru, zabawnych puent i zdarzeń, które jak twierdzą autorzy są po prostu zapisem obserwacji ich własnych córek. I trudno w to nie uwierzyć, bo czytając poszczególne jednostronicowe historyjki nie raz nałożył mi się obraz relacji sprzed kilku lat między moją żoną a jej młodszą siostrą. Podejrzewam, że każdy odnajdzie w tych opowieściach cząstkę własnych doświadczeń, czy to jako świadek czy też ich uczestnik. Co najważniejsze, “Sisters” nie są wyłącznie zbiorem śmiesznych gagów, a nieco przekrzywionym obrazem problemów i kwestii z jakimi młode dziewczęta mogą się spotkać. Jest więc i śmieszno i trochę straszno, a czasem ku przestrodze.

Ilustracje Williama Maury przyciągają oko zwłaszcza przyjazną kolorystyką. Jego cartoonowa kreska jest miękka i dość elastyczna, i doskonale sprawdza się w przedstawianiu karykaturalnych min bohaterek. Przeglądając jego prace zwróćcie uwagę też na drugi plan, gdzie nierzadko pojawiają się interesujące graficzne niespodzianki (np. zombie w przychodni) jeszcze bardziej uatrakcyjniające lekturę.

Na rynku są już dostępne dwa albumy “Sisters”, przed nami jeszcze przynajmniej osiem. Sprezentujcie je sobie, swym dzieciom lub młodszemu rodzeństwu, bo to kawał bardzo dobrej, uniwersalnej opowieści. Mam nadzieję, że seria przyjmie się na rynku i otworzy drogę do kolejnych równie udanych tytułów humorystycznych, a także pozwoli dokończyć wydawcy te przerwane. Teraz jest najlepsza na to okazja.

Alejandro Burdisio Dzika Banda 16
Poprzedni

Alejandro Burdisio i jego latające wehikuły [galeria]

hoffman po mnie chocby potop
Następny

Jerzy Hoffman: Po mnie choćby „Potop” - Hoffman bez cenzury [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz