KOMIKS 

Slaine: Król – brutalny barbarzyńca powraca [recenzja]

Na powrót celtyckiego barbarzyńcy Slaine’a na nasz rodzimy rynek musieliśmy czekać aż czternaście lat. Podczas gdy komiksy amerykańskie i frankofońskie ukazywały się u nas z coraz większym powodzeniem, brytyjskie był omijane z daleka. Szkoda, bo pod wieloma względami są znacznie atrakcyjniejsze, ale lepiej, że powróciły późno, niż wcale.

Studio Lain skupia się przede wszystkim na publikowaniu klasyki z magazynu 2000AD, a w jej ramach wydało już “ABC Warrios” i “Balladę o Halo Jones”. Są to głównie tytuły z lat 80., czyli z czasów kiedy komiks amerykański przechodził jakościową rewolucję. Doskonale obrazują podejście Brytyjczyków do tego medium oraz uświadamiają, że komiksy z Wysp wcale podobnej rewolucji nie potrzebowały. To od początku do końca tytuły świadome, dojrzałe i w pełni wykorzystujące możliwości tego sposobu opowiadania. Owszem, są obarczone pewną dozą infantylności i narracyjnych uproszczeń, ale w porównaniu z umiejętnościami Amerykanów z tego okresu jest to niebo a ziemia.

Slaine jest już postacią znaną polskiemu czytelnikowi, głównie za sprawą “Rogatego boga” z fenomenalnymi ilustracjami Simona Bisleya. Opowieści zawarte w “Królu” rozgrywają się bezpośrednio przed tym albumem i ukazują żmudną drogę tytułowego antybohatera do uzyskania zwierzchnictwa nad celtyckimi ludami. Pierwsza z nich, “W grobowcu terroru”, to mieszanka lovecraftowskiego horroru z przygodówką, wręcz opartą na mechanice zapożyczonej z RPG. Grupa bohaterów przemierza podziemia świątyni w celu zgładzenia wielowymiarowego bóstwa zagrażającego Ziemi, po drodze rozwiązując zagadki i mierząc się z kolejnymi, zróżnicowanymi wrogami. To najsłabszy epizod z albumu, cierpiący przede wszystkim na rozwleczoną fabułę, kilka irytujących zagrywek i sprowadzający się praktycznie do siekania makówek.

Z kolei “Łupy z Annwn” luźno nawiązują do mitu o dwunastu pracach Herkulesa i tak naprawdę służą oszlifowaniu butnego charakteru Slaine’a. Mills prawie całkowicie zrezygnował tutaj z krwawej rąbanki na rzecz mistyki, duchowości i ładnego rozegrania celtyckich podań. “Król” to najbardziej zwarta opowieść, bliższa temu co scenarzysta zaserwował w “Rogatym bogu”, splatająca kilka wątków i umiejętnie wyważona – trochę tu dramatu, trochę romansu, nie brakuje też elementów grozy i machania toporem.

Będący trzecim tomem w serii “Król” to taki album przejściowy między Slainem barbarzyńcą-zawadiaką, a Slainem mądrym władcą i wielkim wojownikiem. Pat Mills bardzo zgrabnie ukazał całą przemianę bohatera i ostatecznie zaserwował bardzo wciągającą i ciekawą opowieść high fantasy, głęboko zakorzenioną w celtyckich mitach i podaniach oraz doskonale zilustrowaną.

Głównym rysownikiem albumu jest Glenn Fabry (okładki do “Kaznodziei”, Hellblazera”), którego bardzo szczegółowe i realistyczne ilustracje nie pozwalają oderwać od nich wzroku. Artysta świetnie sprawdza się w scenach bitewnych, potrafi z gracją uchwycić monumentalność postaci, oddać urodę kobiet i grozę wszelkich mistycznych abominacji. David Pugh i Mike Collins już może nie są tak spektakularni w swoich rysowniczych wyczynach, ale stanowią przyjemny dodatek do wręcz genialnych plansz Fabry’ego.

“Slaine” to doskonała propozycja dla miłośników mrocznego fantasy spod znaku heroic i sword & sorcery. Jeśli w “Conanie” brakowało wam bardziej hardkorowych zagrywek, czarnego humoru, bohatera mogącego być ojcem Lobo czy Deadpoola, to nie zawahajcie się sięgnąć po ten album.

fcp_callout-bg-2_ncsa
Poprzedni

Światy z gier, które chcielibyśmy poznać lepiej

Untitled unmastered Kendrick Lamar
Następny

Untiled unmastered - sensualny Kendrick Lamar [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz