KOMIKS 

Star Wars Komiks 2/2015: Darth Vader i jego wojna z Rebelią – solidny akcyjniak [recenzja]

“Gwiezdne Wojny” pod sztandarem Marvela zaczynają nabierać drugiego, ożywczego oddechu. W kolejnym tomie magazynu “Star Wars Komiks” scenarzysta, Kieron Gillen, przenosi nas na drugą stronę barykady i ukazuje konflikt oczami Lorda Vadera.

Akcja “Darth Vader i jego wojna z Rebelią” rozgrywa się równolegle do tej ze “Skywalker atakuje”, zresztą dwie kluczowe sceny są współdzielone przez oba komiksy. Ten zabieg daje do zrozumienia jakie jest podejście nowego wydawcy do opowieści: te mają być logiczne, spójne i od siebie zależne. Marvel, jak nikt inny, ma wieloletnie doświadczenie w kreowaniu zwartych światów i to widać.

Zaletą albumu, podobnie jak tego spod pióra Jasona Aarona, jest jego filmowość. Przeniesienie atmosfery z oryginalnej trylogii okazuje się być chyba kluczowym zadaniem każdego, kto pracuje przy nowym kanonie i w zasadzie nie ma w tym nic złego, bo dostajemy tak naprawdę to czego oczekujemy i dobrze znamy. Galaktyka za czasów Imperium to surowe i mało przystępne miejsce, co całkiem nieźle odzwierciedlają rysunki Salvadora Larroci. Artysta ma jednak problemy z ilustrowaniem scen akcji. Tam gdzie potrzeba nieco dynamiki jest statycznie i jakby trochę nudno, kuleje też drugi plan, gdzie często jest po prostu pusto. Niemniej głównym bohaterem jest Vader i ten wygląda jak należy, czyli imponująco.

Ale nie tylko wygląd ale i jego zachowanie są bardzo dobrze skopiowane z oryginalnej trylogii. Vader to już starszy gość, trochę ociężały w ruchach, nie robi już salt w powietrzu ani innych efektownych ewolucji, wciąż jest za to szybki i sprawny w używaniu Mocy, monolityczny i przerażający. A  przy tym wciąż objawia się jego dwoista natura podporządkowana jednak ślepej posłuszności, które to elementy Gillen całkiem sprawnie wyłuszcza.

“Darth Vader…” to solidny rozrywkowy komiks nastawiony przede wszystkim na akcję i dopełnianie filmowych wątków, zawierający kilka interesujących patentów (przede wszystkim dwa droidy będące zupełnym przeciwieństwem R2D2 i C-3PO – zabawne, zabójcze i świetnie napisane; oraz postać doktor Aphry, która zasługuje na własną serię). Szkoda tylko, że całości nie rozrysował autor wspaniałych okładek tej serii, czyli Adi Granov. Wtedy można by mówić o tym dziele jako bardzo dobrym.

he-never-died-poster02
Poprzedni

He Never Died - zagadkowy, nadnaturalny thriller [recenzja]

Warner Bros
Następny

Trzech, siedmiu, trzystu, dwunastu, czyli filmowa numerologia [ranking]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz