KOMIKS 

Superman / Batman #1: Wrogowie publiczni – spektakularne widowisko [recenzja]

Już za moment do kin trafi “Batman v Superman: Świt sprawiedliwości”, filmowy hit, w którym zetrą się dwie największe ikony komiksu superbohaterskiego. Zanim wybierzecie się do kina, warto sięgnąć po album, w którym doskonale opisano relacje między tymi postaciami.

Człowiek ze Stali i Mroczny Rycerz na przestrzeni dekad wielokrotnie łączyli siły, czy to na łamach swoich własnych tytułów, czy też w ramach Ligi Sprawiedliwości. Pierwszym, który sprowadził ich w ramy wspólnego miesięcznika był Jeph Loeb, autor doskonałego “Długiego Halloween” czy “Spider-Mana: Niebieskiego”. We “Wrogach publicznych” nie mamy do czynienia z typową genezą pierwszego spotkania. Bohaterowie znają się już od długiego czasu, przeżyli razem wiele, a album skupia się na ich kolejnym wspólnym utrapieniu, jakim tym razem jest prezydent USA w osobie Lexa Luthora. Ten wykorzystuje zbliżający się do Ziemi meteor by oskarżyć Supermana o zbrodnie przeciwko ludzkości. Ostatni syn Kryptona staje się więc najbardziej poszukiwanym zbiegiem na naszej planecie.

Zastosowany pomysł staje się dla Loeba pretekstem do przedstawienia widowiskowego spektaklu, w którym złoczyńcy stają po stronie prawa, a “ci dobrzy” stają się spod niego wyjęci. Album wypełniony jest najwyższym stężeniem testosteronu, pełno tu spektakularnych zwrotów akcji, pościgów i bijatyk. Ale gdyby nie warsztatowa sprawność scenarzysty seria zapewne utonęłaby w morzu podobnych opowieści. Loeb tę całą epicką akcję świetnie równoważy subtelnościami w relacjach pomiędzy tytułowymi bohaterami i rozpisaną na dwa głosy narracją, która raz że jednocześnie świetnie się uzupełnia i kontrastuje, a dwa, często jest źródłem lekkiego, niewymuszonego humoru. To w połączeniu z kilkoma niezłymi pomysłami sprawia, że “Wrogowie publiczni” są niezwykle wciągającą lekturą.

Rysownik Ed McGuinnnes okazał się niezwykle trafnym wyborem do zilustrowania tej opowieści. Jego prosta, dynamiczna kreska fenomenalnie sprawdza się scenach akcji, ale też i w statycznych kadrach kiedy trzeba rysować posągowych bohaterów i więcej uwagi poświęcić drugim planom. Mam nadzieję, że kolejna część, rysowana już przez Michaela Turnera, będzie równie spektakularna. A “Wrogowie publiczni” to kolejny dowód na to, że stare opowieści mają znaczną przewagę nad tymi z Nowego DC Comics.

die-hard-with-a-vengeance-bruce-willis-samuel-l-jackson
Poprzedni

Budka telefoniczna - czyli o świecie, którego nie ma

MAG
Następny

Czerwony rycerz - militarna fantasy najwyższych lotów [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz