KOMIKS 

The Superior Spider-Man #1: Ostatnie życzenie – nic już nie będzie takie samo [recenzja] [komiks]

Spider-Man to chyba najbardziej doświadczony przez los superbohater Marvela. Spotkało go wszystko co najgorsze, nie raz stał na krawędzi życia i śmierci, depresji, ostatecznych wyborów. Ale nic nie może się równać z tym  co zgotował mu Dan Slott na łamach „The Superior Spider-Man”.

Slott bawi się pomysłem zaczerpniętym ze „Zwariowanego piątku”, ale zamiast zaserwować pouczająca komedię rodzinną, dostarcza autentyczny dramat jednostki.

Przygody Petera Parkera Slott pisze od 2008 r., a pomysły, które przez ten czas zaserwował spotykały się z przeróżnymi, skrajnymi reakcjami. Jedni odbiorcy wychwalają jego kunszt i doceniają dowcip, inni złorzeczą mu i pukają się w głowę. Przez te lata kontrowersji było sporo, ale pisany przez niego „The Amazing Spider-Man” piął się na listach sprzedaży, a przecież taki szum to najlepsza reklama, a dolary muszą się zgadzać. Tym co kompletnie podzieliło fanów na dwa obozy były wydarzenia opisane właśnie w „Ostatnim życzeniu”, które to odbijały się w sieci szerokim echem jeszcze przez wiele miesięcy.

Doktor Octopus leży na łożu śmierci, zostało mu raptem kilka dni życia, prosi więc by władze więzienne pozwoliły mu po raz ostatni spotkać się z jego nemezis, Spider-Manem. Podczas wizyty z ust tego ostatniego dowiadujemy się, że [spoiler] Doc Ock zamienił się ciałem z Pająkiem, toteż pod defibrylatorem leży Parker uwięziony w ciele Octopusa. W tym momencie rozpoczyna się szaleńczy i desperacki wyścig ze śmiercią. Strony konfliktu, a także punkt widzenia, diametralnie się zmieniają, działania złoczyńcy jak i bohatera nabierają zupełnie nowego wymiaru, a ich starcie faktycznie nie jest takim na jakie wygląda.

Slott bawi się w „Ostatnim życzeniu” pomysłem zaczerpniętym ze „Zwariowanego piątku” z Jodie Foster, ale zamiast zaserwować pouczająca komedię rodzinną, dostarcza autentyczny dramat jednostki. Scenarzysta zapędza bohatera w kozi róg a na jego szyi zaciska wisielczą pętlę, z której nie ma ucieczki. Nastrój zrezygnowania i rozpacz jakie mu towarzyszą są wyczuwalne i mogą się udzielić, a to dlatego, że z taką sytuacją Spider-Man jeszcze się nie mierzył.

Pomysł na tę woltę, jakkolwiek dziwny, głupi czy kontrowersyjny, dostarcza zaskakująco dużo emocji, został sprawnie zrealizowany  i wciąż przecież mieści się w ramach superbohaterskiego kanonu. Poza tym to najbardziej przystępny dla nowych czytelników album z wydanych ostatnio w ramach Marvel NOW! No i jest świetnie narysowany jeśli ktoś lubi kanciastą, umowną, cartoonową i niezwykle dynamiczną kreskę Humberto Ramosa.

Album uzupełniają dwie króciutkie komediowe opowiastki; jedna z nich rzuca więcej światła na bardzo daleką przyszłość Parkera, druga, przeznaczona raczej dla dzieci, to zapis z jednego wieczoru utarczek Black Cat i Spider-Mana. Obie są bardzo sympatyczne i zdecydowanie rozluźniają napięcie po pełnej dramatu i łez opowieści Slotta.

Taurus Media
Poprzedni

Orbital #5: Sprawiedliwość - mix Star Treka i Valeriana [recenzja]

Znak
Następny

Tajemnica domu Helclów - literatura lekka i przyjemna [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz