KOMIKS 

Tymek i Mistrz tom 1 – fantasy z humorem [recenzja]

Rafał Skarżycki i Tomasz Leśniak to jeden z najlepszych twórczych duetów na naszym rynku. Dali nam “Jeża Jerzego” (zarówno w wersji dla dzieci jak i dorosłych), fenomenalnego “Jędrka” oraz “Tymka i Mistrza”, który doczekał się pięknej reedycji.

Przygody sprytnego Tymka i nieco mniej rozgarniętego Mistrza przez cztery lata ukazywały się na łamach Komiksowa, cotygodniowego dodatku do Gazety Wyborczej, by później pojawić się w sześciu albumach zbiorczych. Jednak to co wydał Egmont było zaledwie ułamkiem tego co stworzyli autorzy. Teraz “Tymek i Mistrz” doczekali się kompletnego wydania, w ładnej, twardej oprawie i z dodatkami.

Tymek to rezolutny chłopak, rozpoczynający naukę magii u podstarzałego Mistrza, który co prawda jest mądry i zaradny, ale w sumie duży z niego dzieciak. Dzięki temu znakomicie się dogadują i uzupełniają, i wspólnie zażegnają niejeden kryzys. A tych będzie co nie miara, bo i król co rusz przychodzi z rodzinnymi problemami, i konkurencyjny mag, Psuj wraz z uczniem Popsujem, nie raz namieszają bohaterom w szykach, a i magiczne istoty pokroju wilkołaka, gnoma, jednorożca, cyklopa czy krasnoludka borykają się z przeróżnej maści kłopotami. Rozwiązania jakie sugeruje zgrany duet mistrz-uczeń nie zawsze są magiczne, a często logiczne i praktyczne. Skarżycki serwuje ogrom codziennych sytuacji w niecodziennych szatach. Używa bowiem fantastyki i humoru jako pretekstu do przemycenia młodym czytelnikom pomysłów na bolączki dnia powszedniego, daje do zrozumienia, że niektórymi rzeczami nie warto się przejmować, a inne z pozoru skomplikowane, w prosty sposób rozwiązać. Całość podlewa odrobiną absurdu (bo przecież to samo życie), bajkowymi realiami, odniesieniami do popkultury, a dodatkowo przebija czwartą ścianę, nawiązując specyficzną więź z czytelnikiem.

“Tymek i Mistrz” to przednia opowieść przygodowa, która bez rysunków Tomka Leśniaka nie oddziaływałaby jednak z tak wielką siłą. Rysownik nadaje całości unikalnego charakteru, już samą fizjonomią bohaterów i elementami świata wprawia w dobry humor i daje zapowiedź wyśmienitej zabawy.

Serię jednego z najlepszych duetów na naszym rynku docenił franko-belgijski magazyn “Spirou” (w nim debiutowały m.in. “Smerfy”. “Lucky Luke” czy “Kid Paddle”), który przedrukował kilka historyjek na swoich łamach oraz Ministerstwo Edukacji, które wybrane epizody umieściło w podręcznikach do języka polskiego. W “Tymku i Mistrzu” jest zatem coś magicznego.

MAKBET
Poprzedni

Makbet - Gadające malowidła [recenzja]

Egmont
Następny

Liga Sprawiedliwości #5: Wieczni bohaterowie - przeciętny suplement do "Wiecznego Zła" [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz