KOMIKS 

Usagi Yojimbo: Dwieście posążków Jizo – hołd dla sztuki [recenzja]

Każdy twórca ma w swojej karierze lepsze i gorsze momenty, dzieła które można postawić na najwyższej półce i takie, które trzeba  chować głęboko w piwnicy. Stan Sakai i jego “Usagi Yojimbo” są jednak wyjątkiem od tej reguły, od ponad trzydziestu lat bawią i uczą na najwyższym poziomie.

“Dwieście posążków Jizo” jest już dwudziestym dziewiątym albumem w serii o długouchym Roninie. W środku znajduje się kilka krótszych historyjek, które łączy wspólna tematyka – sztuka. Tom rozpoczyna się “Artystą”, w którym autor w przejmujący sposób konfrontuje tradycyjne japońskie malarstwo z klasycznym zachodnim. Kryminalne, wzorcowo rozegrane i konstrukcyjnie oparte na dziełach Agathy Christie “Morderstwo w gospodzie” to trzymający w napięciu ukłon w stronę poezji. Z kolei tytułowe “Dwieście…”, zbudowane na schemacie znanym z westernów (do zapadłej mieściny przybywa samotny mściciel stający w obronie uciśnionych) i najbardziej dynamiczne ze wszystkich zawartych w albumie, oddaje cześć mozolnej pracy rzeźbiarzy. Jest jeszcze “Shoyu”, będące drobiazgowym zapisem tworzenia sosu sojowego i w pełni oddające pasję sztuk kulinarnych. Wisienką na torcie są wyłamujący się z tematyki zbioru “Lodowi posłańcy”, absolutnie doskonałe opowiadanie wzorowane na autentycznej historii. Całość uzupełniają melancholijna krótka forma o duchach oraz dwa zabawne epizody z elementami autobiograficznymi.

Sakai nadal nie wyczerpał worka z pomysłami do swoich opowieści i wciąż potrafi nie tyle zaskakiwać, co nieustannie podtrzymywać zainteresowanie. Na zmianę serwuje historie zabawne, przejmujące, wzruszające, przerażające, pełne akcji, wiedzy i zabawy popkulturą. Mnóstwo w nich emocji, cennych lekcji życia, wzorów postępowań i w szczególności – rozrywki na najwyższym poziomie. “Usagi Yojimbo” to wciąż seria idealna dla młodszych jak i starszych czytelników, ewoluująca niespiesznie, zarówno w warstwie estetycznej jak i narracyjnej, a przez to ponadczasowa. Jeśli jeszcze więc nie znacie tego bohatera, nie szkodzi, każdy album to doskonała okazja aby dać się porwać na całego.

Albatros
Poprzedni

Zaklinacz - genialny debiut mistrza włoskiego thrillera [recenzja]

Nagi instynkt
Następny

Wyrachowane, bezwzględne, niebezpieczne - 12 złych kobiet ekranu [ranking]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz