KOMIKS 

Valerian. Wydanie zbiorcze t.1 [recenzja]

Przygody Valeriana to pierwowzór kosmicznego fantasy, z którego garściami czerpał George Lucas, Luc Besson i wielu innych.

W latach 60. Pierre Christin i J.-C. Mezieres stworzyli Valeraina, agenta pochodzącego z XXVIII w., który podróżując w czasie i przestrzeni łowił przestępców próbujących wpłynąć na bieg historii. Seria liczy obecnie ponad dwadzieścia tomów i przez lata inspirowała dziesiątki twórców filmowych, telewizyjnych i komiksowych, a jej różnorodność gatunkowa, bogactwo przedstawionych światów oraz pomysłowość autorów potrafią zachwycić nawet w dzisiejszych, technologicznych czasach.

Tytułowy bohater stacjonuje w Galaxity, stolicy Ziemskiego Imperium Galaktycznego, które można określić jako typ drugi w skali Kardaszewa. Cywilizacja opanowała podróże w czasie i przestrzeni, wykorzystuje zasoby najbliższych planet, utrzymuje pokojowe stosunki z innymi rasami a sama oddaje się nieustannym uciechom. W pierwszym tomie otrzymujemy trzy opowieści: nigdy nie wydane w formie albumowej, toczące się w średniowieczu „Koszmarne sny”, cierpiące jeszcze na mocno uproszczoną fabułę, niewykształconą kreskę rysownika czy toporną narrację; „Miasto wzburzonych wód” rozgrywające się w spustoszonych nuklearną katastrofą USA, w którym zaczyna kiełkować rozpoznawalna formuła, w pełni rozkwitająca dopiero w „Cesarstwie tysiąca planet”, gatunkowo przynależnym do space opery. To w trzecim albumie daje o sobie znać przebogata wyobraźnia twórców oraz rozmach, które będą eksploatowane w kolejnych tomach, inspirując George’a Lucasa przy tworzeniu „Gwiezdnych Wojen”, Luca Bessona („Piąty Element”), Alexa Proyasa („Mroczne miasto”) czy Rolanda Emmericha („Dzień Niepodległości”). Wpływ „Valeriana” na popkulturę wydaje się być niebagatelny, a dzieła na jakich odcisnął swoje piętno w ciągu ostatnich czterdziestu lat można mnożyć w nieskończoność.

Christin całkowicie zawierzył graficznym umiejętnościom Mezieresa, który z pomysłów scenarzysty stworzył wyjątkowy klejnot. Raz, że jak na tamte czasy zaskakuje dynamiką i wyczuciem kadru, a dwa, wyobraźnią pozwalającą wykreować mu niespotykane struktury, pojazdy, potwory czy osobliwe stroje i obcych. Wszystkie te składowe sprawiają, że „Valerian” to obowiązkowa pozycja w księgozbiorze każdego szanującego się miłośnika fantastyki, która wciąż oddziałuje na zmysły i potrafi zaskoczyć.

Dzika Banda
Poprzedni

Agatha Christie: Tajemnice królowej kryminału

War Book
Następny

Forta - militarne sci-fi najwyższej próby [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz