KOMIKS 

Valerian. Wydanie zbiorcze t.3 – miłość, polityka i ratowanie światów [recenzja]

W trzecim albumie zbierającym przygody agentów czasoprzestrzeni, Valeriana i Laureliny, rolę głównego bohatera przejmuje Laurelina, która z wdziękiem i gracją stawia czoła przeciwnościom kosmicznego losu i udowadnia, że to serce a nie rozum ma więcej do powiedzenia w wielu kryzysowym sytuacjach.

Pomimo upływu prawie czterech dekad, żadna z dotychczasowych historii ani się nie zestarzała, ani nie zdezaktualizowała, co w przypadku komiksowej fantastyki retro jest naprawdę rzadkością.

Pierre Christin to autor, który bezbłędnie potrafi łączyć ze sobą lekką, przygodową tematykę z poważnymi zagadnieniami społeczno-politycznymi. W zasadzie każdy kolejny tom „Valeriana” dowodzi tej tezie i nie inaczej jest z najnowszym zawierającym trzy kolejne opowieści. W  „Ambasadorze cieni” scenarzysta stawia pomnik rasowej i gatunkowej różnorodności; „Na fałszywych ziemiach” to wręcz pokrewne Philipowi K. Dickowi spojrzenie na rzeczywistość i jej wielowymiarowość; z kolei w „Bohaterach równonocy” satyrycznym okiem spogląda na trzy ideologie (faszyzm, komunizm, spirytualizm), które doprawia superbohaterską akcją w stylu Stana Lee. Każda z tych historii to mała perełka prezentująca bogactwo możliwości estetyki science fiction. Christin nie ogranicza się w swoich fabułach, po równo czerpie garściami z fantastyki przygodowej jak i nowofalowej, tworząc w tamtych czasach zupełnie nową jakość,  z której z kolei zapożyczali inni.

Ale “Valerian” to też przede wszystkim przebogata wyobraźnia Jean-Claude’a Mezieresa, który z każdym kolejnym odcinkiem wkracza na kolejny poziom swych, wydawałoby się nieograniczonych możliwości twórczych. Skomplikowane i dopracowane budowle, pojazdy i mechanizmy nawet w dzisiejszych czasach sprawiają wrażenie zaawansowanych, a pomysłowe i oryginalne fizjonomie kosmicznych ras budzą podziw, ale też i pewne skojarzenia prowadzące do współczesnych dzieł popkultury. W tym albumie najciekawiej wypada megalityczna stacja kosmiczna, zwana Punktem Centralnym, która jest samorozrastającym się mechaniczno-organcznym tworem skupiającym w swym wnętrzu setki gatunków istot z przeróżnych galaktyk. Takiego przytłaczającego swą wielkością designu nie powstydziłby się nawet Tsutomu Nihei.

Trzeci zbiorczy tom “Valeriana” przypieczętowuje wysoki poziom serii i jej ponadczasowość. Bo pomimo upływu prawie czterech dekad, żadna z dotychczasowych historii ani się nie zestarzała, ani nie zdezaktualizowała, co w przypadku komiksowej fantastyki retro jest naprawdę rzadkością.

Egmont
Poprzedni

Nie przegap jak MAD kręci SF [konkurs]

Austin Book Club
Następny

Jakub Ćwiek: Dziesięć książek mojego życia [ranking]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz