KOMIKS 

Valerian. Wydanie zbiorcze t.4 – śledztwo na kosmiczną skalę [recenzja]

Dotychczas Pierre Christin wysyłał Valeriana i Laurelinę na pojedyncze misje do odległych i niezwykle oryginalnych światów. Ale tym razem, w fabule rozplanowanej aż na cztery tomy, spisek na kosmiczną skalę rozgrywa się w większości na Ziemi.

Jean-Claude Mezieres przez jedenaście lat rysował wymyślne elementy uniwersum Valeriana. Jego wyobraźnia w kreowaniu zupełnie nowych, osobliwych i zachwycających ras, pojazdów, struktur i architektonicznych detali praktycznie nie zna granic, ale jak wszystko, może się zużyć. Po narysowaniu “Bohaterów równonocy” (ostatni album trzeciego wydania zbiorczego) artysta miał już dość tworzenia tego co niestworzone i poprosił scenarzystę aby akcja kolejnych tomów rozgrywała się w bardziej znajomych dekoracjach. Christin przystał na ten pomysł i przygotował cztery łączące się w całość scenariusze, na które składają się dwie dylogie: “Metro Chatlet” i “Brooklyn Station” oraz “Widma z Inverloch” i “Pioruny z Hypsis”.

W “Valerianie” po raz pierwszy mamy do czynienia z rozmachem na tak wielką skalę. Nie dość, że intrygę zaplanowano na kilka albumów, to jej korzenie można odnaleźć też w poprzednich tomach. Czas i przestrzeń zataczają ciekawe kręgi, przeszłość miesza się z przyszłością, a rozgrywający się na Ziemi spisek swe źródło ma daleko poza układem słonecznym. Valerian i Laurelina, wspierani nie tylko przez ziemskich pomocników ale i przedstawicieli obcych ras, za pomocą klasycznej, detektywistycznej roboty próbują rozwikłać kryminalną zagadkę, która może ocalić niepewną przyszłość Galaxity.

Trzeba przyznać, że autorom w wyjątkowy sposób udało się poprowadzić całą fabułę. Kolejne elementy układanki wskakują na swoje miejsca w odpowiednich momentach, dłużyzny praktycznie nie występują, dramatyczne wątki zgrabnie przeplatane są z humorystycznymi, nie brakuje dynamicznej akcji, ani bardziej intymnych momentów. Christin znalazł miejsce zarówno na kosmiczne potwory, pozaziemską archeologię i epickie plenery, na przybliżenie folkloru Anglii, Francji czy USA, jak i odrobinę frywolności. A to wszystko z obowiązkowym drugim dnem i autentycznie zaskakującą i nieco satyryczną puentą.

Tym razem w “Valerianie” dostajemy wszystko to, co do tej pory wyśmienicie się sprawdzało, ale też kilka eksperymentów formalnych, które jak się okazało, do serii pasują jak ulał. Zupełnie przy okazji wychodzi też, że tytułowy bohater bez swojej przybocznej Laureliny to prawdziwy niezguła. Na przestrzeni całego albumu wydaje się być on bardziej zagubiony i nieporadny niż nowo narodzone niemowlę, ale tak naprawdę za to właśnie go lubimy. Laurelina natomiast z opowieści na opowieść wyrasta na prawdziwą bohaterkę z jajami: rozsądną, twardą, sprytną i gotową do poświęceń.

Czwarte wydanie zbiorcze to jak dotąd najbardziej złożone fabularnie i różnorodne graficznie dzieło, które raz, że dostarcza solidnej porcji rozrywki, a dwa, przemyca interesujące poglądy na pewne uniwersalne kwestie. “Valerian” to science fiction z najwyższej półki, które śmiało można postawić obok klasyków tego nurtu literatury.

Civil war
Poprzedni

Najbardziej pamiętne sceny walk z filmów i seriali

Joseph Michael Linsner DB
Następny

Joseph Michael Linsner - kobiety z piekła rodem [galeria NSFW]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz