KOMIKS 

Valerian. Wydanie zbiorcze t.5 – piąty element układanki [recenzja]

Nie jest tajemnicą, że “Valerian” wywierał i nadal wywiera ogromny wpływ na popkulturę, dlatego też na to wydanie zbiorcze czekałem najbardziej, gdyż znajdziemy w nim wiele elementów inkorporowanych do “Piątego Elementu” Luca Bessona.

Na początku lat 90. Jean-Claude Mezieres zostaje zatrudniony do pracy nad filmem o przygodach robotnika Zaltmana Blerosa. Przygotowuje doń wiele szkiców i konceptów, które na jakiś czas zostają odłożone na bok, gdyż Besson rozpoczyna produkcję “Leona zawodowca”. W trakcie realizacji hitu z Jeanem Reno i Natalie Portman Mezieres tworzy album “W kręgach władzy”, w którym wykorzystuje swoje pomysły z planu (m.in. latające taksówki, futurystyczna architektura Nowego Jorku). W 1996 r. Besson powraca do tworzenia swojego dzieła sci-fi, którego bohater zostaje przemianowany na Korbena Dallasa i decyduje się jednak wykorzystać projekty komiksiarza. W ten oto niezwykły sposób “Piąty element” i “Valerian” przenikają się. Jednak opowieść Christina, choć wykorzystuje podobne dekoracje, jest już zupełnie inną parą kaloszy. Scenarzysta serwuje tutaj futurystyczny kryminał pełen akcji, intrygujących postaci i ciekawych zagadek, a przy okazji w krzywym zwierciadle ukazuje ideę władzy jako takiej.

“Valerian” to seria, która nieprzerwanie trzyma równy, wysoki poziom, zarówno pod względem scenariusza jak i fenomenalnych rysunków Mezieresa.

Oprócz kultowych “Kręgów…” w tym wydaniu mamy jeszcze dwa albumy: “Na granicach” oraz “Żywą broń”. Oba traktują o próbach odnalezienia się bohaterów w nowej dla siebie sytuacji. Bowiem po wydarzeniach z poprzedniego tomu nic już nie jest takie jak dawniej, rzeczywistość wygląda zgoła inaczej, a Valerian i Laurelina są, krótko mówiąc, bezrobotni, bez środków do życia i zagubienie w czasoprzestrzeni. Christin za pomocą tych historii tworzy udane pastisze opowieści szpiegowskiej spod znaku Jamesa Bonda i westernu, oczywiście przemielone przez maszynkę science fiction. Z wielką lekkością bawi się gatunkami, nie stroni od komediowych akcentów (zwłaszcza w “Żywej broni”) czy prawdziwie dramatycznych sytuacji, tworząc tym samym jeden z najbardziej oryginalnych koktajli, niepozbawiony celnych spostrzeżeń, polityczno-społecznych komentarzy, ciekawych myśli czy futurystycznych rozwiązań.

Zaskakujące, że “Valerian” to seria, która nieprzerwanie trzyma równy, wysoki poziom, zarówno pod względem scenariusza jak i fenomenalnych rysunków Mezieresa, który wciąż popisuje się swoją nieograniczoną wyobraźnią. I w nawiązaniu jeszcze do Luca Bessona, ciekawe jak temu reżyserowi uda się przenieść niesamowitość tej opowieści na wielki ekran, już nie tylko wykorzystując pojedyncze pomysły, ale w skali jeden do jednego.

Filia
Poprzedni

Dziewczyna z Summit Lake - Charlie Donlea [patronat]

Kurc
Następny

Druuna t.1: Morbus Gravis. Delta - Serpieri [patronat]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz