KOMIKS 

XIII #23: Wiadomość od męczennika – pociągiem, rowerem i biegiem przez Europę [recenzja]

Czy można coś nowego napisać o dwudziestym trzecim już albumie popularnej serii? Czy „XIII” może nas jeszcze czymś zaskoczyć? Okazuje się, że w przypadku „Wiadomości od męczennika” zaskakuje najistotniejszym elementem, a mianowicie zwyżką formy.
Annika, nowa bohaterka „XIII” wprowadza do fabuły dużo kolorytu – bo chyba jeszcze nie widzieliśmy na łamach tej serii, wysuniętego w wiadomym geście, środkowego palca.

„Wiadomość od męczennika” – tytuł nowej odsłony „XIII” brzmi dość patetycznie i zamiast intrygować wywołuje u czytelnika raczej uczucie niepokoju. Cóż takiego wymyślił znowu Yves Sente, scenarzysta, który przejął trudy dalszego tworzenia albumów popularnej serii po porzuceniu jej przez słynnego Jeana Van Hamme’a? Czy poprowadził opowieść jeszcze dalej w przeszłość protoplastów numeru XIII, w prawdziwe odmęty czasu, co może sugerować widoczna na okładce scena z upamiętnionym na obrazie Andrea Mantegni męczeństwem świętego Sebastiana? Na szczęście nie, choć rzeczywiście znajdująca się w pewnym, holenderskim mieszkaniu kopia obrazu włoskiego artysty okazuje się być wielce istotna dla przebiegu fabuły.

Zanim Jason Mac Lane dostanie się na Stary Kontynent musi wykaraskać się z kłopotów w USA. „Powrót do Greenfalls” przyniósł kolejne rewelacje dotyczące jego przodków, a po emocjonującej końcówce bohater uwolnił się spod „opieki” przedstawicieli tajemniczej Fundacji. W tym momencie rozpoczyna się fabuła „Wiadomości od męczennika” i jej pierwszy etap nie sugeruje jeszcze intrygującego rozwoju historii. Mac Lane’owi udaje się spotkać z ranną Betty, lecz zanim znajdą się w samolocie lecącym do Paryża, czeka ich jeszcze mało przyjemny epizod z gangsterami. Już w Europie numer XIII rozstaje się z Betty i Markizem de Preseau, od którego dostaje znalezioną w obroży kota Jima Drake’a kartę pamięci, po czym rozpoczyna podróż śladami Barta Dormanna, czyli swojego ojca chrzestnego.

W opisie brzmi to dosyć mętnie, ale akurat ta partia „Wiadomości od męczennika” jest jej najjaśniejszym elementem. Jason Mac Lane w końcu może podczas podróży odpocząć i zagłębić się w notatki przyjaciela, co zaprezentowane jest na kolejnych planszach w bardzo przekonującej i przystępnie podanej narracji, łączącej teraźniejszość z przeszłością. Wspomnieniami przetkane są także inne partie albumu, wreszcie budując spójną wizję przeszłych wydarzeń, ale także – bo przecież w przypadku tej serii nie może być inaczej – nawarstwiając kolejne tajemnice. W rozwiązywaniu których będzie pomagać przemierzającemu Europę Mac Lane’owi nowa (która to już z kolei?), kobieca bohaterka

Mamy okazję przyjrzeć się jej już na okładce najnowszego tomu. Młoda studentka o imieniu Annika bardzo szybko przekonuje się, że przebywanie w towarzystwie Mac Lane’a niesie ze sobą wiele mocnych wrażeń, szczególnie od momentu kiedy oboje docierają do będącej celem podróży Holandii. Annika sama zresztą jest niezłym ziółkiem i szczególnie za sprawą jednej sceny wprowadza do fabuły dużo kolorytu – bo chyba jeszcze nie widzieliśmy na łamach tej serii wysuniętego w wiadomym geście, środkowego palca. To trochę jak znak czasów – nagle łączy się stara, tradycyjna szkoła sensacyjnej opowieści z współczesną, wprowadzającą gatunek na zupełnie nowe wody. Trochę tak, jakby za pośrednictwem tego kadru patronujący „XIII” Robert Ludlum spotkał się dajmy na to z Markiem Millarem i Matthew Vaugnem. Rzecz jasna wiadomo, że „XIII” nie jest serią, która poszłaby nagle w ślady (komiksowych i filmowych) „Kingsman”, czy świadomie wulgarnej „Agentki”, acz ów kadr z gestem Anniki jest jak mrugnięcie okiem twórców, do żyjącego już w nieco innym świecie fana cyklu, stworzonego przez Van Hamme’a ponad trzydziestu lat temu. Yves Sente w „Wiadomości od męczennika” po prostu dał znak, że czuje bluesa i od razu wyszło to fabule na lepsze. Czekam zatem na kolejny, utrzymany na dobrym poziomie tom.

horror-family-photoshoot-creative-children-photography-joshua-hoffine
Poprzedni

Zwizualizowane koszmary z dzieciństwa [galeria]

Scream Comics
Następny

Przed Incalem - klarowny Jodorowsky [recenzja]

Tomasz Miecznikowski

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz