KOMIKS 

XIII Mystery: Steve Rowland – smutna historia antybohatera [recenzja]

Tym razem w serii „XIII-Mystery” dostajemy wyjątkową opowieść. Dlaczego? Ponieważ jest o postaci praktycznie nieobecnej w głównym cyklu, acz bardzo istotnej dla rozwoju fabuły.
Twórcy wycisnęli z postaci Steve’a Rowlanda to, co najlepsze, tworząc bohatera uwikłanego, podatnego na wpływy często gorszych od siebie ludzi, który wcale nie okazuje się być esencją zła, tylko człowiekiem nie potrafiącym znaleźć sobie własnego miejsca w świecie.

Przed lekturą najnowszej odsłony spin-off’a kultowej serii, warto odświeżyć sobie dwa pierwsze tomy głównego cyklu, gdyż historia o Stevie Rowlandzie bezpośredni się do nich odnosi. To tam poznaliśmy okoliczności tragicznego „Dnia Czarnego Słońca”, w którym z rąk zamachowca zginął prezydent USA, William Sheridan. Zamachowcem był właśnie bohater piątego z kolei tomu serii „XIII- Mystery”, Steve Rowland, pod którego osobę po przejściu operacji plastycznej podszywał się w fabule głównego cyklu Jason Mac Lane, mający za zadanie obnażyć  spisek, który doprowadził do śmierci Sheridana. Wszelkie późniejsze komplikacje wyniknęły jak pamiętamy z faktu utraty pamięci przez tytułowego bohatera cyklu, który musiał przez długi czas dociekać swojej oryginalnej tożsamości, a jednym z pierwszych wstrząsów jakich doznał podczas mozolnej i niebezpiecznej drogi dociekania prawdy, było utożsamianie jego osoby z zabójcą prezydenta. Dzięki opowieści z najnowszego tomu pobocznej serii, mamy okazję prześledzić wydarzenia z życia Steve’a Rowlanda, od lat dziecinnych,  aż do uśmiercenia najpotężniejszej osoby na świecie.

Już w poprzednich odsłonach „XIII- Mystery”, dała się poznać tendencja poszczególnych, autorskich duetów, do tworzenia niejednoznacznych, głębszych psychologicznie portretów postaci istotnych dla fabuły głównego cyklu. Prześledzenie ich przeszłości dawało czytelnikom lepszy wgląd w życie i przede wszystkim w motywacje każdego z branych na tapetę bohaterów. Szczególnie interesujące były charakterystyki postaci stojących od początku po złej stronie i próby dociekania, co ich do tego skłoniło. Dzięki takim zabiegom dostaliśmy bardziej złożony obraz wyjaśniający postępowanie dwójki, wydawałoby się całkowicie zdemoralizowanych bohaterów – Mangusty i Iriny, którzy w głównym cyklu odtwarzali postacie pozbawione skrupułów. Opowieść o Stevie Rowlandzie również wpisuje się w tendencję tworzenia bardziej skomplikowanego portretu,  ale tym akurat przypadku jest to o tyle ciekawe, że czytelnicy praktycznie nie mieli do czynienia z tą postacią – gdy startował główny cykl, była ona już martwa. Znaliśmy co prawda główne wydarzenia z przeszłości Steve’a Rowlanda, ale przecież był to jedynie ich zarys, dość mglisty obraz. Trzeba przyznać, że scenarzysta niniejszego tomu, dobrze u nas znany z innych serii Fabien Nury naprawdę ładnie się postarał, tworząc intrygujący portret człowieka podatnego na manipulacje, a przy tym łatwo ulegającego impulsom i zafascynowanego skrajnymi ideami.

Steve Rowland prezentuje się jak typowy obywatel Południa USA, gdzie wciąż żywe są idee Konfederacji, a czarnoskórzy obywatele nie mają łatwo. Ma apodyktycznego ojca, który za pomocą szokujących metod wychowuje  go w duchu przeświadczenia o dominacji białej rasy. Na studiach główny bohater poznaje Kim Carrington, która jak pamiętają czytelnicy głównego cyklu,  stanie się  później jedną z kluczowych postaci w życiu Jasona Mac Lane’a. Między Steve’m a Kim rozkwita romans, ale czytelnik ze smutkiem obserwuje rozwój sytuacji, szczególnie kiedy okazuje się, że młoda studentka pracuje dla FBI, a Steve Rowland jest rozpracowywanym przez nią obiektem, członkiem tzw. Braterstwa, czyli niedużej organizacji o faszystowskich zapędach. Z czasem,  dostrzegając w nim zranionego w dzieciństwie mężczyznę, Kim zaczyna mieć na niego coraz lepszy wpływ, miedzy innymi wymuszając w kluczowym momencie jego odejście z Braterstwa. Sprawy jednak komplikują się dla obojga z nich, kiedy Steve dokonuje w afekcie zabójstwa. Ląduje w więzieniu, ale wyjście z niego zapewniają mu kolejni, wkraczający w jego zycie manipulatorzy. Bohater wkracza wówczas na ścieżkę, dzięki której owszem, przejdzie do historii, ale raczej nie do końca w sposób, jaki by sobie naprawdę życzył.

Ponownie dostajemy kolejny, udany tom pobocznej serii, która sprawdza się o wiele lepiej i ciekawiej niż ostatnie, pisane przez Yvesa Sente odsłony głównego cyklu. I nie chodzi tu jedynie o igranie artystów z prawdziwymi wydarzeniami historycznymi – bo przecież okoliczności zamachu na prezydenta Sheridana są wariacją na temat śmierci JFK. Twórcy wycisnęli z postaci Steve’a Rowlanda to, co najlepsze, tworząc bohatera uwikłanego, podatnego na wpływy często gorszych od siebie ludzi, który wcale nie okazuje się być esencją zła, tylko człowiekiem nie potrafiącym znaleźć sobie własnego miejsca w świecie. Jedynym ratunkiem wydaje się być dla niego siła łączącego go uczucia z ukochaną kobietą, ale kiedy dociera do niego prawda o jej ukrytej roli w ich związku, tracący wiarę w jakiekolwiek wartości Rowland wkracza na ścieżkę, z której nie ma już odwrotu. To chyba najbardziej gorzka odsłona pobocznej serii, spotęgowana przygnębiającym portretem człowieka, który nie uśmiecha się na żadnym z narysowanych przez Richarda Guerineau kadrów. Jakżeby mógł, skoro życie tak mocno z niego zakpiło.

Boris Vallejo DB
Poprzedni

Boris Vallejo - fantasy, pulpa i erotyka [galeria NSFW]

Obce_niebo_okladka_DVD.indd
Następny

Obce niebo - Horror emigracyjny [recenzja]

Tomasz Miecznikowski

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz