KOMIKS 

Życie. Powieść graficzna – trudy życia i dojrzewania w powojennej Japonii [recenzja]

Wbrew pozorom niewiedza często bywa zaletą i pozwala przyjrzeć się rozmaitym zjawiskom bez uprzedzenia, z niczym nieskażonym oglądem. Tak jest na przykład w sytuacji, gdy sięgamy po pierwszą książkę pisarza, o którym niewiele słyszeliśmy i nie mamy jeszcze na jego temat wyrobionego zdania. I tak też będzie zapewne w przypadku wielu polskich miłośników komiksów, którzy sięgną po monumentalne „Życie. Powieść graficzna” Yoshihiro Tatsumiego. Cóż z tego, że ten twórca to w Japonii postać otoczona kultem, wybitny i bardzo zasłużony artysta, tytan mangi, autor wielu znaczących dzieł itd., skoro u nas, w Polsce, wyszedł dotychczas tylko jeden jego komiks (swoją drogą całkiem niezły zbiór krótkich, obyczajowych opowieści „Kobiety”) i jest to zdecydowanie za mało, żeby wyrobić sobie o twórczości Tatsumiego jakiekolwiek miarodajne zdanie. Oczywiście z miłą chęcią przeczytałbym więcej jego mang, ale w pewnym sensie może dobrze jest tak, jak jest.

Nie zrozumcie mnie źle. Ktoś, kto jest dobrze obeznany w historii mangi oraz w życiorysach i dorobkach jej najważniejszych twórców, czyli w całym tym japońsko-mangowym kontekście, z całą pewnością wyciągnie z lektury „Życia” znacznie więcej treści niż czytelnik nieposiadający takiej wiedzy, ale niewątpliwym atutem tego drugiego będzie to, że spojrzy na całość w bardziej ogólny sposób, może trochę pobieżnie, ale może też z większym nastawieniem na to, co w tym dziele odwołuje się do doświadczeń uniwersalnych. Innymi słowy: dostrzeże tu przede wszystkim to, co w jakimś stopniu już zna. A cóż takiego znajomego może odkryć Europejczyk w komiksie, który wyrasta z zupełnie obcej tradycji kulturowej? – zapytacie.

Odpowiedź wcale nie musi być zaskakująca.

„Życie. Powieść graficzna” to przeszło ośmiuset stronicowa, autobiograficzna opowieść o trudach życia i dojrzewania w powojennej Japonii, a także o fascynacji komiksami, która przeradza się we własną, komiksową twórczość, nacechowaną lękami związanymi z tego typu działalnością. Czy to, co robię jest dobre? Czy komuś się to spodoba? Czy będę w stanie zrobić coś lepszego niż zrobiłem do tej pory? Czy wydawca będzie chciał za to zapłacić, a potem to wydać? Skoro nie jestem ani w połowie tak dobry jak mistrzowie, których podziwiam, to może powinienem rzucić komiksy i zająć się czymś innym? Te problemy, dylematy, niepewność, twórcze wyzwania, zazdrość, rozczarowania, gierki ego i ambicji, zależność między twórczością a zwykłym życiem, czyli tak naprawdę wszystko, co wiąże się z pracą każdego artysty to są właśnie prawdziwi bohaterowie „Życia”. W istocie komiks ten mógłby równie dobrze opowiadać o życiu muzyka, pisarza, rzeźbiarza, czy reżysera filmowego, bo to, co jest w nim najciekawsze, najżywsze i najbardziej przejmujące przynależy do każdej formy sztuki. Jest częścią życia każdego, męczącego się ze swoim dziełem artysty. Dlatego nie dajcie się zwieść tą Japonią. Akcja „Życia” mogłaby się toczyć właściwie w każdym kraju. Chociaż nie. Ona toczy się w każdym kraju.

serce_to_samotny_mysliwy
Poprzedni

Serce to samotny myśliwy - sadystycznie smutna powieść [recenzja]

Banksy Dzika Banda 19
Następny

Banksy - humor, polityka i sztuka uliczna [galeria]

Paweł Matuszek

Paweł Matuszek

Brak komentarzy

Dodaj komentarz