KSIĄŻKI 

Być jak tygrys – sekretne życie dzikich zwierząt [recenzja]

Macie problem aby zachęcić najmłodsze dzieci do czytania książek? Podsuńcie im nowość duetu Wechterowicz / Dziubak. Przyjemnej fabule i fenomenalnym ilustracjom nie oprze się nawet dorosły.

Jaki jest tygrys, każdy widzi. To groźna i budząca strach bestia, władca dżungli, który, gdy zajdzie słońce, zamienia się w… potulną i niezwykle uczynną istotkę. A więc za dnia najczęściej śpi, ukrywa się wśród gęstwin i unika pobratymców, by nie dać po sobie poznać, jak wrażliwym jest jegomościem. Nocą natomiast, niczym superbohater, rusza na pomoc najbardziej potrzebującym: a to efektownie nakarmi słoniątko, a to małpom uczesze futro, papugom wysiedzi jajka, lub ułoży węża do snu. Wachlarz jego umiejętności jest przebogaty a serce znacznie większe niż reputacja bezwzględnego zabijaki.

W “Być jak tygrys” śledzimy jedną noc z życia tytułowego zwierzaka, a wniosek płynie z tego taki, że po prostu fajnie jest nim być – fajnie jest pomagać innym, zdobywać nowych przyjaciół, walczyć ze stereotypami, poznawać wszystko co nowe i spędzać czas z bliskimi. Wszystko to wyłożone jest w prosty, przejrzysty i atrakcyjny sposób, który z pewnością trafi do maluchów. Przemysław Wechterowicz doskonale wie jak dotrzeć do małych serduszek, jak przekazać im ważne wartości, a przy okazji dostarczyć wciągającą rozrywkę.

Z kolei Emilia Dziubak wie jak czarować obrazem – sposobu w jaki dociera do obszarów mózgu odpowiedzialnych za odczuwanie sztuki nie da się nazwać inaczej jak właśnie czarowaniem. Doskonale zagospodarowane plansze, ogromna ilość szczegółów, fantastycznie dobrane barwy i ich odcienie oraz unikalny, rozpoznawalny styl stanowią o sile jej kunsztu. Od tych ilustracji nie da się oderwać wzroku, i o ile opowieść nakazuje nam przewrócić kartkę na drugą stronę, o tyle rysunki zachęcają aby pozostać jeszcze chwilkę, zbadać każdy jej najmniejszy fragment, pozachwycać się odrobinę dłużej, chłonąć tę niezwykłą atmosferę każdej planszy.

“Być jak tygrys” umili wam i waszym pociechom niejeden wieczór, a przy tym będzie piękną ozdobą książkowej kolekcji malucha.

Egmont
Poprzedni

Uncanny Avengers #1: Czerwony cień - cień rozczarowania [recenzja]

DC Eternatinment
Następny

7 filmowych bohaterek szalonych bardziej niż Harley Quinn [ranking]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz