KSIĄŻKI 

Czarna skrzynka – Bosch i morze ludzkiej podłości [recenzja]

„Czarna skrzynka” została wyróżniona najbardziej prestiżową kryminalną nagrodą – hiszpańską RBA. I słusznie, bo ta odsłona przygód Harry’ego Boscha to jedna z najbardziej przygnębiających i najlepiej wymyślonych powieści Connelly’ego.

Zaczyna się zwyczajnie. Dawno temu, w 1992 roku podczas zamieszek, który wybuchły w Los Angeles po zabójstwie Rodney’a Kinga, Bosch pracował nad sprawą zamordowanej duńskiej reporterki. Choć pracował to niefortunne określenie. Poświęcił jej raptem godzinę, bo potem w samym środku zamieszek oddelegowano go do innej sprawy. Minęło dwadzieścia lat. Sprawa „Królewny Śnieżki” wraca na biurko detektywa, który teraz pracuje w dziale nierozwiązanych. Tytułowa „Czarna skrzynka” to teczka z dokumentami pozostałymi po szczątkowym śledztwie w 1992 roku, zaś jedyny trop jaki po takim czasie pozostał, czyli broń, zaczyna prowadzić Harry’ego w rejony, które przysporzą mu, jak zawsze, niemałe kłopoty.

„Czarna skrzynka” to kryminał z krwi i kości, który pozbawiony jest może twistów i wybuchów, za to metodycznie i powoli zanurza nas w świecie podłości i ludzkiego zła.

To co w tym tomie przygód Boscha rzuca się w oczy najmocniej, to coraz silniej podkreślona przez Connelly’ego nostalgia i smutek. Bosch, który do najmłodszych nie należy, coraz częściej zaczyna otaczać się wspomnieniami. Tu opowiada o powodach dla których wstąpił do policji. Znów wracają echa Wietnamu, które stanowią swoisty komentarz do tego co dzieje się w Stanach dziś (i działo w latach 90.), a Bosch staje się (tak, to możliwe) jeszcze bardziej rozgoryczony i samotny. Niby próbuje układać sobie życie z nową partnerką, ale podskórnie czuje, że niewiele dobrego z tego wyniknie. Jedyną radością w jego życiu jest córka, z którą nie potrafi do końca znaleźć wspólnego języka. Nic innego zatem nie pozostaje mu jak jazz i śledztwa. To prowadzone w tym tomie dotyczy zbrodni popełnionej przez ludzi, którzy przez lata świetnie oswoili się ze swoim czynem. Co więcej wykorzystali go, po to by zbudować kariery, oparte na manipulacji i szantażu. Podli, zwyczajni ludzie. I z nimi przyjdzie zmierzyć się zmęczonemu Boschowi. Zresztą podłość, małostkowość i zwyczajność pojawi się nie tylko w prowadzonym przez detektywa śledztwie.

Jakiś czas temu wydawało mi się, że Connelly stracił dryg do prowadzenia boschowych fabuł, a tu proszę – niespodzianka. „Czarna skrzynka” to kryminał z krwi i kości, który pozbawiony jest może twistów i wybuchów, za to metodycznie i powoli zanurza nas w świecie podłości i ludzkiego zła.

Więcej o detektywie Boschu i serialu opartym na powieściach Michaela Connelly’ego dowiecie się na Europe Comic Con – 25 – 27 listopada Kielce
Ostre cięcia
Poprzedni

Ostre cięcia - opowieści ze świata "Pierwszego prawa" [recenzja]

Blood-Father-Poster-3
Następny

Blood father - Mel Gibson odkupuje winy [recenzja]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz