KSIĄŻKI 

Demony seksu – marzenia erotyczne Polaków [recenzja]

Probosz, Trybała, Sałacka, Chodakowska, Kowalska, Krzyżewska – niegdyś boginie polskiego kina. Kochała je kamera i kochali mężczyźni. W „Demonach seksu” dowiadujemy się jednak sporo o nieprzyjemnych kulisach tej miłości.

Rok temu Krzysztof Tomasik wydał „Seksbomby PRL-u” – opowieść o kobietach w polskim kinie, które rozpalały wyobraźnię widzów. Tam wybór był dość oczywisty – Jędrusik, Brylska, Szapołowska, Tyszkiewicz. „Demony seksu” to w pewien sposób kontynuacja „Seksbomb…” tyle, że o dziwo – ciekawsza od poprzedniczki. Tym razem, bowiem Tomasik zamiast pisać o aktorkach znanych i opatrzonych pogrzebał trochę w historii naszego kina i wybrał postaci mniej oczywiste, co nie znaczy, że atrakcyjne.

Są więc „Demony…” swoistą kroniką przemian społeczno-kulturowych. Tomasik wygrzebuje w tekstach zapomniane filmy, przypomina anegdoty, o których nikt poza branżą nie słyszał i przypominana czasy, kiedy kino (i telewizja) powstawały w zupełnie innych, kompletnie abstrakcyjnych czasach.

Sześć kobiet. Sześć gwiazd. Sześć obiektów westchnień całych pokoleń Polaków i blisko sześćdziesiąt lat polskiego kina. „Demony…” otwiera sylwetka Ewy Krzyżewskiej, która przebojem wdarła się do kina rolą w „Popiele i diamencie”, osiągnęła status gwiazdy i nagle zapadła się pod ziemię. Potem mamy Halinę Kowalską, która w „Nie lubię poniedziałków” robiła słynny striptiz, charakterną Annę Chodakowską, Marzenę Trybałę i tragicznie zmarłe Ewę Sałacką i Marię Probosz. W zasadzie każda z tych aktorek pochodziła z innego pokolenia, co sprawia, że książka Tomasika ze zbioru biograficznych opowieści o dawnych gwiazdach zamienia się w opowieść o przemianie polskiego kina i percepcji nagości. Krzyżewska tworzyła atmosferę seksu i wyuzdania samą swoją obecnością, Kowalska była fajną dziewczyną, która jednak zachowywała resztki pruderii (w końcu żeby się rozebrać, zamknęła w „Nie lubię…” sklep), Chodakowska czarowała butną pewnością siebie, Trybała po tym jak omówiła Wajdzie rozebrania się w „Krajobrazie po bitwie” rozbierała się nałogowo (ale zazwyczaj w konwencji historycznej), zaś Sałacka i Probosz były córkami lat 80. – mniej skrępowane, dosłowne i świadome swojej cielesności. Takie były w filmach, w których grały i często w życiu. Najmocniej bycie piękną i postrzeganą, jako symbol seksu zaszkodziło Marii Probosz. Kiedy lata 80. się skończyły, niegdyś najchętniej rozbierana w kinie blondynka została skazana na zapomnienie. Zmarła w wieku 49 lat. Mocno w tym pomógł jej alkohol.

Są więc „Demony…” swoistą kroniką przemian społeczno-kulturowych. Tomasik wygrzebuje w tekstach zapomniane filmy, przypomina anegdoty, o których nikt poza branżą nie słyszał i przypominana czasy, kiedy kino (i telewizja) powstawały w zupełnie innych, kompletnie abstrakcyjnych czasach. Całość zaś dopełnia kolekcja niezwykłych zdjęć aktorek. I dla samych tych fotosów warto książkę kupić. Przeglądając te kilkadziesiąt (kilkaset?) zdjęć doskonale widać jak zmieniały się czasy, obyczajowość i Polska.

Deon Meyer, South African writer.
Poprzedni

Deon Meyer: apartheid, Polska i Mel Gibson [wywiad]

UIP
Następny

Paranormal Activity: Inny wymiar – nuda z demonami [recenzja]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz