KSIĄŻKI 

Droga do piekła – jeden z najbardziej wstrząsających thrillerów roku [recenzja]

Co byś zrobił, gdybyś obudził się w piekle? Z takim dylematem, w całkiem dosłownym jego znaczeniu zmagać się musi bohater balansującej na pograniczu horroru i thrillera, najnowszej powieści Przemysława Piotrowskiego, John Pilar.
Gołym okiem widać, że Piotrowski włożył sporo wysiłku w wierne odwzorowanie miejsc akcji i bezbłędnie panuje nad przedstawianym materiałem.

Były komandos SEALS trafia do piekielnych otchłani w chwilę po tym, jak w jednym ze stanowych więzień zostaje wykonana na nim kara śmierci. Wina? Na pozór ewidentna – bestialskie morderstwo jego rodziny, poparte niezbitym materiałem dowodowym. Cały problem w tym, że John tej zbrodni nie popełnił, a na dodatek coś (ktoś?) postanawia najwidoczniej zabawić się jego kosztem. Ile z tego jest rzeczywistością, a ile jedynie koszmarnym snem? I gdzie tak naprawdę znalazł się bohater?

Fabułę obserwujemy z perspektywy dwóch braci. Podczas gdy John rozpaczliwie próbuje zachować resztki poczytalności w miejscu przekraczającym możliwości ludzkiej percepcji, jego młodszy brat Lukas – niegdyś detektyw, a teraz walczący z alkoholowym problemem wyrzutek społeczny, postanawia na przekór wszystkim udowodnić jego niewinność. Żaden z nich nie ma jednak jeszcze pojęcia o tym, z jak groźnym przeciwnikiem przyjdzie im się zmierzyć na drodze do prawdy.

Piotrowski nie bawi się w subtelności i mocny cios wyprowadza już na pierwszych stronach powieści. Scena morderstwa rodziny Pilara jest przesiąknięta swego rodzaju pierwotną agresją i odpowiednio graficzna, niejako ustawiając nam ton tej prowadzonej w duchu książek Edwarda Lee opowieści. Szybko okazuje się także, że początek jest ledwie przygrywką przed szokującym daniem głównym, bo Piotrowskiemu wyobraźni w kreowaniu ociekających posoką krajobrazów nie brakuje.

„Droga do Piekła” to ewidentnie powieść dla osób o mocnych żołądkach, nie znaczy to jednak, że książka jedynie krwawymi obrazkami stoi. Przede wszystkim, nie sposób nie docenić rozmachu całej historii. Książka zabiera nas w podróż po różnych zakątkach globu i choć pomysł osadzenia rdzenia fabuły w Stanach Zjednoczonych może z początku nieco kłuć w oczy, wrażenie sztuczności wkrótce pryska jak bańka mydlana – gołym okiem widać, że Piotrowski włożył sporo wysiłku w wierne odwzorowanie miejsc akcji i bezbłędnie panuje nad przedstawianym materiałem. Nie zawodzi również tempo wydarzeń. Dzieje się wiele, kolejne postaci odkrywają swoje karty, a z pozoru nieistotne szczegóły nabierają coraz to większego znaczenia i co ważniejsze, logika wydarzeń nie rozjeżdża się przy tym na boki.

Na wielkie brawa zasługuje również fakt, że pisarzowi udało się wykreować iście przygnębiający klimat całości. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że bohaterowie mierzą się z siłami znacznie przerastającymi ich możliwości, będąc jedynie pionkami w wyjątkowo perfidnej, mogącej prowadzić do jedynej konkluzji grze. I choć nie mogę powiedzieć, że polubiłem ich od samego początku, im głębiej schodzimy z nimi w czeluści zepsutego świata, tym mocniej zaciskamy kciuki za ich sukces.

Przemysław Piotrowski już debiutanckim „Kodem Himmlera” pokazał, że potrafi tworzyć literaturę na poziomie międzynarodowym. „Droga do Piekła” tylko to potwierdza. To mroczna, bezpardonowa wizja, po której niejednokrotnie przyjdzie nam się zastanowić nad wątpliwą moralnie kondycją świata w jakim przyszło nam żyć. Łatwo byłoby Piotrowskiego określić po „Drodze do piekła” polskim Edwardem Lee – ale odnoszę wrażenie, że naszego pisarza stać na jeszcze więcej. Tak czy inaczej, jego najnowszą powieść przeczytać po prostu trzeba. Przednia rzecz, która dodatkowo aż prosi się o odpowiednie przeniesienie na wielki ekran.

lady-s_3_okladka-1
Poprzedni

Lady S #3: 59° szerokości północnej - drapieżna elegancja [recenzja]

Kubusse
Następny

Lady S #4: Zabawa w kotka i myszkę – Nieuchwytna agentka [recenzja]

Maciej Bachorski

Maciej Bachorski

Urodzony w 1987 roku w Środzie Wielkopolskiej. Z wykształcenia magister Administracji, choć zawodowo związany z branżą logistyczną. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę.

Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Kilkukrotnie wyróżniony w konkursach na opowiadania organizowanych przez portal "Nowej Fantastyki". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz