KSIĄŻKI 

Drugie odkrycie ludzkości / Nostrilla – Tolkien science-fiction [recenzja] [książka] [sci-fi]

Wydawnictwo Mag wytacza ciężkie działa science-fiction wraz z wydaniem „Drugiego odkrycia ludzkości” i „Norstrilli” Cordwainera Smitha w zbiorczym tomie w serii Artefakty.

Pisaliśmy tu już o wielkich twórcach science-fiction i przyjrzeliśmy się części tworzonych przez nich utworów. Niestety, zabrakło dotąd Paula Linebargera, który w latach 50-tych i 60-tych ubiegłego wieku pod pseudonimem Cordwainer Smith tworzył równolegle z Robertem A. Heinleinem i Isaakiem Asimovem podwaliny „twardej” fantastyki naukowej. Jednak nawet wówczas autor „Norstrilli” wybijał się oryginalnością ponad twórców „Obcy w obcym kraju” i „Ja, Robot”. Nie odmawiając umiejętności wspomnianym mistrzom s-f, Smith przewyższał obydwu psychologicznym aspektem swoich dzieł. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego, bowiem Linebarger pod własnym nazwiskiem stworzył wcześniej podręcznik dla Armii Stanów Zjednoczonych dotyczący wojny psychologicznej. Tym samym, w swojej twórczości Smith kładzie nacisk na zmiany społeczne i psychologiczne właśnie, jakie zachodzą w kulturze ludzkiej. Technologia będąca u innych autorów głównym motywem u Cordwainera jest jedynie środkiem do wyrażenia swoich idei. Oczywiście, żeby w pełni zrozumieć jak dalece może zatracić się człowieczeństwo w kulturze nie wystarczy rzucić akcji opowiadań czy powieści w daleką przyszłość. To zobrazuje nam tylko efekt danego procesu. Dlatego Smith odważył się na przedstawienie swojej wizji w spójnej koncepcji historii przyszłości obejmującą kilkanaście tysięcy lat! Nad tym wszystkim jeszcze góruje niezwykły sposób narracji, który autor przyswoił sobie podczas pobytu w Chinach od tamtejszych mistrzów literatury. Krótko mówiąc, cokolwiek czytaliście, cokolwiek wydaje się Wam, że wiecie o science-fiction, wiedzcie, że to u Smitha znajdziecie najbardziej oryginalne, spójne i wyszukane pomysły, które rozmachem i epicką historią nie ustępują w niczym twórczości J.R.R. Tolkiena. W żaden sposób nie porównuję tych twórców, jednak ośmielę się stwierdzić, że tym czym Tolkien jest dla fantasy, tym Smith dla science-fiction.

Ładunek emocjonalny bije na głowę wiele dramatów i powieści psychologicznych.

Dlaczego więc wciąż pozostaje, przynajmniej w naszym kraju, autorem dość mało znanym? Niewątpliwie ma na to wpływ ów oryginalny styl, o którym wspomniałem. Druga kwestia, to ta pomysłowość, która wykracza poza wszelkie normy. Żeby znaleźć punkt odniesienia, znów ucieknę się do porównania z innymi twórcami. Nawet ci najwięksi mistrzowie tworzyli światy i koncepcje mocno osadzone w naszej rzeczywistości, w jakiś sposób z niej wynikające, czy też będące ich dystopicznym, utopijnym obrazem. Smith w swych opowiadaniach rozwija tak oryginalne pomysły, że czytając pojedyncze teksty trudno początkowo poczuć jakikolwiek związek ze światem przedstawionym. Co innego więzi z postaciami, gdzie ładunek emocjonalny bije na głowę wiele dramatów i powieści psychologicznych. Dlatego czytelnik w pierwszej chwili może poczuć się bardzo zagubiony w labiryncie wyobraźni autora, a dodatkowo mocno poturbowany emocjonalnie. Jednak im dalej w głąb, tym więcej wątków się zazębia, a naszym oczom ukazuje się epicka, niezwykła historia, o której nie da się już nigdy zapomnieć.

Wydawnictwo Mag poszło jeszcze dalej, bo do zbioru opowiadań „Drugie odkrycie ludzkości” dołączyło powieść „Norstrilla” osadzoną w tym samym świecie i chronologicznie rozwijającą jego koncepcje. Zdradzanie wątków i fabuły nie ma tutaj sensu, dość powiedzieć, że jest to mistrzowskie ukoronowanie wędrówki przez świat Smitha. Nie wiem, czy to zasługa bardziej „głównonurtowej” linii fabularnej, czy po prostu przyzwyczajenia do stylu pisarza. Jedno jest pewne, to nie jest literatura łatwa i lekka, ale na pewno mistrzowska. Intryguje mnie jeszcze jedno zagadnienie. Wielu autorów, nawet współczesnych stworzyło sagi science-fiction, które nie wytrzymały próby czasu, nie tyle z powodu jakości owych powieści, ale dlatego, że nauka zaprzeczyła wielu wydarzeniom, albo po prostu skręciła bieg historii tak, że większość z nich jest nie tylko nieprawdopodobna, ale po prostu przestarzała. Cordwainer Smith, choć tworzył ponad sześćdziesiąt lat temu, wciąż zaskakuje świeżością i oryginalnością, a jego opowieści zmieniają czytelnika.

Wydawnictwo Komiksowe
Poprzedni

Wielki Escapo - życie jest cyrkowym wyczynem [recenzja]

Imagenation Abu Dhabi FZ
Następny

Dżin - artystyczna śmierć mistrza grozy [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

1 Comment

  1. naz
    2016-05-28 at 23:33 — Odpowiedz

    Nostrilla jest bardzo dobra ale strasznie nierówna. obok świetnych opowiadań z początku tomu zaczynają się słabizny w środku ana dziwacznych alegoriach na końcu kończąc

Dodaj komentarz