KSIĄŻKI 

Drużyna – Kolejny bestsellerowy cykl [recenzja] [książka] [przygodowa]

Niedawno prezentowaliśmy na łamach Dzikiej Bandy wywiad z Johnem Flanaganem, autorem bestsellerowej serii „Zwiadowcy”, która podbiła serca czytelników na całym świecie. I choć przygody Willa i jego kompanów zdają się być już zamkniętym rozdziałem, twórca nie zrezygnował z odwiedzin w wymyślonej przez siebie krainie. Wraz z cyklem „Drużyna” możemy znów przeżyć niezwykłe przygody i spotkać kilku starych dobrych znajomych.

Akcję nowej serii Flanagan przenosi do Skandii, bohaterem czyniąc Hala Mikkelsona, młodego chłopaka, syna poległego w boju walecznego bohatera i aralueńskiej matki, przyjętej przez Skandian do ich grona. Wzorem powieści młodzieżowych, Hal nie ma w życiu lekko, prześladowany przez wioskowych osiłków z powodu swojego mieszanego pochodzenia i dość miernych umiejętności w walce. Jest niski, niepozorny i oczywiście, obowiązkowo, nieśmiały. Schemat jakich wiele, z podobnego zresztą autor korzystał w serii „Zwiadowcy”, ale trudno uznać to za zarzut, skoro piórem włada pisarz obdarzony taką wyobraźnią i wrażliwością. Powieść jest skierowana do konkretnej grupy młodzieży i nie da się ukryć, że trafia w cel idealnie. Zgodnie z wzorcem, Hal odkryje w sobie talenty, dzięki którym wybije się ponad przeciętność i udowodni osiłkom i pyszałkom, że nie warto nabijać się ze słabszych i mniej popularnych. Nie sposób więc odmówić powieści walorów edukacyjnych i nauki właściwych wartości. Piszę to z pełną świadomością pedagoga. Jednak nie ukrywajmy, że mamy do czynienia z książką przygodową, a w niej najważniejsza jest akcja. Cóż… I tej tutaj nie brakuje! Ostrzegam jednak, że w przypadku omawiania całości nie da się nie zdradzić pewnych faktów.

Żałuję, że nie mogłem takich książek czytać samemu będąc dwunastoletnim młodzieńcem.

Tom pierwszy „Wyrzutki” opowiada losy Hala w jego rodzinnej osadzie, pozwala nam poznać jego przyjaciół (z różnych powodów również odsuniętych na boczny tor przez silniejszych młodzieńców) i Thorna, pijaka i kalekę, który w przeszłości był wielkim wojownikiem i równie wielkim przyjacielem ojca Hala. Akcja powieści skupia się na  młodzieżowej rywalizacji, do której stają wszyscy szesnastolatkowie tworząc trzy drużyny ścigające się o miano najlepszej w osadzie. Są to waleczne „Wilki”, podstępne „Rekiny” i najmniej liczna, skupiająca tytułowych wyrzutków, czyli tych, dla których zabrakło miejsca w „prawdziwych” drużynach, ekipa „Czapli”. Dowodzona przez Hala zgraja młokosów sprytem, lojalnością i odwagą udowadnia, że zgrana paczka przyjaciół potrafi dokonać niemal wszystkiego. Oczywiście, nie zawsze jest różowo. I tutaj brutalna siła czasem dominuje, nie każdą konkurencję uda się wygrać. Ale pogodny i radosny wydźwięk wraz z licznymi morałami dominuje nad całością, a wartka akcja nie pozwala się oderwać od lektury. Wszystko to zaś prowadzi do finału, który kończy się clifhangerem rozpoczynającym właściwy cykl.

Tom drugi, „Najeźdźcy” rozwija wydarzenia części pierwszej, kiedy to bohaterskie „Czaple” zostały oszukane i okradzione, ściągając na siebie gniew oberjarla (znanego wszystkim fanom „Zwiadowców” Eraka). Wyruszają w pościg za madziarskim piratem Zavakiem, który skrywa się w  terroryzowanym przez siebie mieście Limmat. Tym razem nie ma już miejsca na młodzieżowe rozgrywki i przepychanki. Młodzieńcy szybko dorastają, hartując swoje charaktery, doskonaląc swoje umiejętności i ucząc się fachu od walecznego Thorna, który również przechodzi swoistą przemianę odnajdując nowe cele w życiu. Akcja gna do przodu na złamanie karku, a kulminacyjna bitwa o miasto, to już esencja Flanagana.

Finał pościgu za klejnotem Andomalem i piratem Zavakiem dowodzącym bandą rzezimieszków ze statku „Kruk” znajdziemy w trzecim tomie cyklu: „Pościg”. Młodzi Skandianie, zasileni przez sprytną i równie waleczną Lydię wpadają w kolejne pułapki zastawione przez podstępnego madziara. Hal ryzykując życiem całej drużyny dąży do bezpośredniej konfrontacji, której wynik można przewidzieć (w końcu to literatura młodzieżowa), ale przebieg zdarzeń robi wielkie wrażenie. Szczególnie finałowy pojedynek.

Czwarty tom, zatytułowany „Niewolnicy z Socorro” otwiera nowy rozdział w historii drużyny „Czapli” pływających na oryginalnie ożaglowanej łodzi (nie nazwę jej drakkarem). Tym razem bohaterowie zostają wysłani do Araulenu, by zgodnie z umowami zawartymi przez władców (cykl „Zwiadowcy”) patrolować tamtejsze brzegi. Oprócz starych znajomych (król Duncan, zwiadowca Gilan) spotkamy tu zdegenerowanych Skandian (tych też zresztą dało się już poznać w serii, ale ich imion celowo nie zdradzę) i Arydian, którzy uprowadzili ludność z okolicznych wiosek by sprzedać je na tytułowym targu. Flanagan przenosi akcję w świat będący odpowiednikiem Bliskiego Wschodu i znów stawia przed bohaterami niebanalne wyzwania.

Ostatni do tej pory tom – „Góra Skorpiona” zmusza drużynę do podjęcia niewykonalnej pozornie misji – powstrzymania zabójców wysłanych przez arydyjską Sektę Skorpiona. Ich celem jest sama królewna Cassandra (znów kłaniają się „Zwiadowcy”). Waleczni Skandianie będą musieli wykazać się nie lada sprytem i walecznością, a jednocześnie zażegnać problemy, które grożą rozpadem drużyny…

w swojej klasie, przygodowego fantasy dla młodzieży podpartego historycznym sznytem, autor „Zwiadowców” nie ma sobie równych.

Nie będę ukrywał, że ostatni raz tak dobrze bawiłem się właśnie w trakcie cyklu „Zwiadowcy”. Autor sprytnie wyprowadził nowe postacie, jednocześnie osadzając je w znanym miłośnikom serii świecie, więc chociaż bez problemów można czytać „Drużynę” nie znając tego drugiego cyklu, to radość jest większa, gdy możemy odkrywać pewne smaczki i niuanse. Warto pamiętać także, że target książek jest jasno określony, nie ma więc powodów oburzać się, że pewne rozwiązania technologiczne czy taktyczne mocno mijają się z historycznymi. W końcu to świat fantasy, silnie  oparty na prawdziwym Średniowieczu, ale jednak zmyślony. I choć były momenty, że w niektórych chwilach budził się we mnie oburzony historyk („no nie, przecież Wikingowie tak by nie zrobili”), to zawsze zwyciężał chłopiec, który z kolei krzyczał: „ależ to niesamowita przygoda”! Można więc utyskiwać na pewne uproszczenia, na pewien schemat, nawet na dość infantylny humor szczególnie widoczny w trakcie uczt (czy tylko mnie kojarzą się one z Asteriksem i Obeliksem?), gdzie odśpiewane są sagi (bolesne rymy częstochowskie). Ale prawda jest taka, że mamy do czynienia z niebanalnym i mądrym cyklem, który nie tylko przekazuje ważne treści, ale też może zaszczepić w młodych ludziach miłość do historii i zmusić ich do sprawdzenia, jak to rzeczywiście wyglądało. Tym bardziej, że choć Flanagan nagina czasem pewne fakty pozwalając wynajdywać Halowi wynalazki, których nie powstydziłby się Da Vinci, to chylę czoła przed jego znajomością żeglugi, czy specyficznym sznytem militarnym, jakim ozdabia poszczególne sceny. Nie da się też przemilczeć samej drużyny, składającej się z grupki prawdziwych indywiduów. Zmyślny wynalazca Hal, osiłek Stig, krótkowzroczny olbrzym Ingvar czy zadziorne bliźniaki Ulf i Wulf… Każdy z nich wielokrotnie wywołał u mnie uśmiech na twarzy, każdy z nich jest postacią, której nie da się nie lubić i nie zapamiętać. Obowiązkowo jest też i miejsce dla twardych dziewczyn – one mogą identyfikować się z Lydią. Żałuję, że nie mogłem takich książek czytać samemu będąc dwunastoletnim młodzieńcem. Krótko mówiąc – „Drużyna” to znakomity cykl, którego kolejnych tomów będę wypatrywał z ogromną ciekawością, jednocześnie czekając, kiedy mój syn podrośnie na tyle, by móc mu podsunąć ową lekturę. Przyznaję, nie jest to literatura, która dorówna klasykom fantasy i nie spodziewam się, żeby za kilka lat ktoś wymieniał Flanagana jednym tchem z Tolkienem czy Lewisem. Ale w swojej klasie, przygodowego fantasy dla młodzieży podpartego historycznym sznytem, autor „Zwiadowców” nie ma sobie równych. „Drużyna” to potwierdza. Tego cyklu, tego pisarza nie da się już wyrzucić z głowy i serca.

Warner Bros
Poprzedni

7 rzeczy, których możemy spodziewać się w nowym filmie Christophera Nolana

Dzika Banda
Następny

Najciekawsze piosenki charytatywne

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz