KSIĄŻKI 

Dynastia – długo oczekiwana saga historyczna [recenzja]

W Polsce Graham Masterton cieszy się ogromną popularnością, głównie za sprawą wydawanych w latach 90-tych ubiegłego wieku horrorów i poradników seksuologicznych. Zadziwiające, ale autor często przeciętnych straszaków jest tak naprawdę mistrzem sag historycznych, gdzie w pełni ujawnia swój niesamowity talent i warsztat.

Powieść rozpoczyna się w 1900 roku, kiedy to poznajemy Johanna Corneliusa, holenderskiego emigranta, który bez grosza przy duszy, za to z niezłomną wiarą w sukces planuje zbić majątek w Stanach Zjednoczonych. Jego upór i konsekwencja wzbudzają podziw u jednych, a zawiść u drugich, on sam zaś nie potrafi odnaleźć się w towarzyskich relacjach, w dążeniu do pieniędzy gubiąc najważniejsze… Miłość. Przez całą opasłą powieść śledzimy jego losy, ciężką pracę i polityczne, nie zawsze czyste i legalne zagrywki, które stopniowo wynoszą go na szczyt, ale także i ciosy, których życie mu nie szczędzi. W dalszych etapach powieści poznajemy też jego dzieci, Johna, Rodericka i Hope, które zepsute niewyobrażalnym bogactwem zatracają się w dekadencji i degeneracji. Sagę zamykają losy jego wnuków, na czele z wyzwoloną hipiską Ally, która próbuje odciąć się od zdeprawowanej, potężnej familii. Jednak więzi rodzinne, zawiły życiorys i geny mogą wiele skomplikować…

Masterton dba o każdy detal, zarówno odzieży, jak i wystroju pomieszczeń, idealnie dopasowując go do każdej epoki.

Graham Masterton opublikował tę powieść w 1979 roku, dlatego też akcja urywa się w roku 1976. Nie to jest jednak istotne, ale fakt, że polscy fani autora musieli czekać trzydzieści sześć lat, by móc poznać losy rodziny Cornelius. Utwór powstał w czasie, gdy pisarz starał się znaleźć nowe miejsce na rynku i zaryzykował drogę w stronę sag historycznych. Trzeba przyznać, że przygotowanie i badania, które przeprowadził przed napisaniem „Dynastii” robią wrażenie i są widoczne na każdym kroku. To nie jest tylko opowieść o rozwijającym się w USA biznesie, o ludziach bogatych i zepsutych, ani nawet o miłości, namiętności, polityce, przestępstwach czy poszukiwaniu szczęścia pośród przepychu i zepsucia. To wyprawa przez siedemdziesiąt sześć lat Ameryki, jej wzloty i upadki, a przede wszystkim, przez… jej kuchnię. Pamiętam, że gdy dwa lata temu rozmawiałem z Mastertonem o tej książce, wspominał, że pierwsza wersja miała 950 stron i przeraziła swymi rozmiarami amerykańskiego wydawcę. Wyprosił on na autorze usunięcie licznych scen wspólnych posiłków i udało mu się odchudzić lekturę o 200 stron. Traktuję to, oczywiście, jako anegdotę (tym bardziej, że w innych źródłach odnalazłem wzmianki o 1000-stronicowym maszynopisie i odrzuceniu stron 300), ale daje pojęcie o pieczołowitości, z jaką został odmalowany świat bohaterów „Dynastii”. Masterton dba o każdy detal, zarówno odzieży, jak i wystroju pomieszczeń, idealnie dopasowując go do każdej epoki. Można oczywiście ponarzekać na brak odpowiedniej stylizacji językowej, która pozwoliłaby nam całkowicie zatonąć w świecie przedstawionym. Nie ma jednak żadnych wątpliwości, że sagi historyczne, to gatunek, w którym autor „Manitou” w pełni rozwija skrzydła i ujawnia swój niewiarygodny talent pisarski. Zapierający dech w piersiach rozmach, pieczołowicie skonstruowane (choć rzadko dające się lubić) postaci i przepiękna opowieść o poszukiwaniu człowieczeństwa i miłości pośród złotych pałaców… To trzeba przeczytać. Muszę jednak uczciwie przyznać, że bardziej przypadły mi do gustu losy seniora rodu, niż jego następców, ale to już kwestia gustu i empatii. Jedyny zarzut stanowi dla mnie urwane, zdawać by się mogło, zakończenie. Ciekawe, czy to zamierzony zabieg, czy skutek wspomnianych wcześniej cięć.

Kto zna sagi historyczne Mastertona, tego zachęcać nie muszę. Wszyscy, którzy uważają go za autora przeciętnego i przechwalonego, niech po nie sięgną. Gwarantuję, że zmienią zdanie. „Dynastia” to znakomita podróż w czasie i do historii Ameryki, ale także i do dni, gdy autor stawiał pierwsze, a już znamienne kroki w nowym dla siebie terytorium gatunkowym.

Taurus Media
Poprzedni

XIII Mystery: Pułkownik Amos - Przykład wzorcowego spin-offa [recenzja]

Taurus Media
Następny

Orbital #5: Sprawiedliwość - mix Star Treka i Valeriana [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz