KSIĄŻKI 

Dziennik roku Węża – kawał literatury codziennej [recenzja] [książka]

Dawno, dawno temu Piotr Siemion napisał powieść „Niskie łąki”, która zaszła mi (i nie tylko mnie) głęboko za skórę. Potem napisał jeszcze jedną powieść i zamilkł. Teraz po ponad dekadzie wydał nową książkę. „Dziennik roku Węża” nie jest powieścią a dokładnie tym co sugeruje tytuł – zapisem roku życia zwyczajnego faceta.

Choć z tym zwyczajnym chyba przesadzam – bo czy zwyczajne życie sprawiłoby, że zarwałbym dla niego nockę? Próbuję pisać o Siemionie i wciąż zadaję sobie to pytanie. Wydawca przysłał mi „Dziennik…”  w czwartek o siedemnastej. Na chwilę tylko otworzyłem. Na chwilę. Okazało się, że skończyłem go czytać o czwartej nad ranem w piątek. Nie mogłem przestać. A przecież nie ma tu zwrotów akcji. Nie ma bohaterów, którzy pokonują kontynenty, czas i przestrzeń mierząc się ze złem tego świata. Nie ma tempa. Nie ma w zasadzie niczego, co teoretycznie mogłoby przykuć moją uwagę na tyle, abym chciał zarwać nockę. A mimo tego zrobiłem to.

Może i Siemion nazywać swój dziennik wprawką pisarską, czymś, co miało sprawić, by jego narzędzia nie zardzewiały – to tylko kokieteria. „Dziennik roku Węża” to żadna wprawka, a kawał literatury codziennej.

Siedziałem wpatrując się w monitor czytając o tym jak Siemion (który po pięćdziesiątce został po raz drugi ojcem) nagle odkrywa, że jego synek Miłosz budzi się o czwartej, nie z powodu kolek, bólu a zwyczajnego głodu. Siedziałem czytając o tym, jak nasz bohater podróżuje miedzy jednym miastem a drugim. Jak przygotowuje się do wywiadu z Amosem Ozem, ogarniając równocześnie swoją pracę. Jak sięga do swoich powieści i bezlitośnie sam z sobą się rozprawia. Jak spotyka ludzi, jak rozmawia, jak pisze. Jak nie ma czasu, jak czas ma. Wbija szpile w środowisko literackie, wbija szpile sobie. Myśli o tym, jak wyobrażał sobie własne życie dwadzieścia lat temu i tym, co z tych wyobrażeń się ostało.

Dopiero teraz przeglądając kolejne wpisy z „Dziennika…” zrozumiałem, dlaczego tak w niego wsiąkłem. Otóż mógłbym się oszukiwać godzinami, ale prawda jest taka, że zwykłość Siemiona po prostu mnie zahipnotyzowała. Zwykłość  i dystans do siebie. Autor „Niskich łąk” nie sili się tu na bycie wszechwiedzącym demiurgiem. Jest dobry w tym, w czym jest dobry, choć i tu dopadają go czasami wątpliwości. Ma swoje poglądy na rzeczywistość, sztukę. Nie boi się ich wygłaszać. Ale nie boi się też stanąć z boku, spojrzeć na siebie i zauważyć pewną powtarzalność własnych myśli, zainteresowań. Życie go uwiera, bo każdego uwiera. Ale temu uwieraniu nie poświęca zbyt wiele miejsca. A jeśli już – to właśnie z dystansem. Świadomością, że na to uwieranie nie ma lekarstwa. Można tylko żyć. I oddalać się od uwierania na bezpieczną odległość.

Być może i nadinterpretuję te zapiski. Może i widzę w nich coś więcej niż jest. Ale dla mnie „Dziennik…” to takie czterysta stron opowieści o życiu niezwykłym w swojej zwyczajności. Czasami niezwykle dowcipnej, chwilami przygnębiającej. Bywa, że i nieznośnie przemądrzałej, ale też i gdy potrzeba pełnej pokory. Ale przede wszystkim świadomej.  Może i Siemion nazywać swój dziennik wprawką pisarską, czymś, co miało sprawić, by jego narzędzia nie zardzewiały – to tylko kokieteria. „Dziennik roku Węża” to żadna wprawka, a kawał literatury codziennej. Z wszystkimi wadami i zaletami, jakie niesie ze sobą zwyczajny dzień, w zwyczajnym życiu. Takim, w którym z dnia na dzień możesz wszystko stracić, by potem podnieść się i budować od nowa.

UIP
Poprzedni

Wykolejona - wybuchowa mieszanka [recenzja]

Dark Horse Comics
Następny

Made In USA: Przegląd komiksów (XX) - październik 2015

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz