KSIĄŻKI 

Dziewczyna w walizce – szalone ścieżki miłości [recenzja]

Dwudziestosześcioletni Raphael Montes jest uważany w Brazylii za jedno z większych pisarskich objawień ostatnich lat. Najpierw narobił zamieszania debiutancką powieścią „Suicidas”. Jego druga książka, „Dziewczyna w walizce” to już rozgłos międzynarodowy, wydany do tej pory w trzynastu krajach.
Montes ma tę umiejętność, że w jednej chwili mimowolnie wywołuje u czytelnika coś w rodzaju krzywego uśmieszku na twarzy, by już kilka linijek dalej całkowicie zaszokować.

Historia z pozoru do wielce skomplikowanych nie należy. Głównym bohaterem powieści, z którego perspektywy będziemy śledzili wydarzenia jest Teo, introwertyczny student medycyny. Chłopak mieszka z psem i przykutą do wózka inwalidzkiego matką. Jak na stereotypowego introwertyka przystało, Teo brak pewności siebie – zamiast integrować się ze znajomymi, woli spędzać czas w uczelnianym prosektorium, bądź przy książkach. Wszystko to zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, kiedy na jednym z przymusowych przyjęć poznaje Clarice, artystyczną duszę i zwolenniczkę zgoła bardziej frywolnego podejścia do życia. Dla swojego całkowitego przeciwieństwa Teo wkrótce straci głowę – a wyniku swoich nie-do-końca-przemyślanych działań, będzie zmuszony zabrać miłość swojego życia w przymusową „podróż” po zakątkach kraju.

„Dziewczyna w walizce” to książka nietuzinkowa, o czym przekonać możemy się już po kilku pierwszych stronach, kiedy okazuje się, że najbliższą więź chłopakowi udało się do tej pory nawiązać z… leżącymi na laboratoryjnym stole zwłokami. Tego typu niecodziennych rewelacji będzie w książce więcej, bo pokręconych pomysłów Montesowi absolutnie nie można odmówić. Jak się wkrótce okaże, Brazylijczyk serwuje nam całkiem wnikliwą i przesiąkniętą smoliście czarnym humorem podróż w głąb umysłu psychopaty.

To co dzieje się w głowie bohatera niekiedy wręcz zadziwia, a sposób interpretacji niektórych faktów i nieświadome naginanie ich by pasowały do jego interpretacji jest tak dalece różny od pojmowania rzeczywistości przez każdego z nas, że w jednej chwili mimowolnie wywołuje coś w rodzaju krzywego uśmieszku na twarzy, by już kilka linijek dalej całkowicie zaszokować – i wierzcie mi, niektóre sceny mogą wprawić co bardziej wrażliwego czytelnika w niemałe zakłopotanie

Wydawać by się mogło, że książce w której większą część czasu spędzimy z dwójką postaci, trudno będzie utrzymać odpowiednie tempo, ale nic bardziej mylnego. Montes ma masę pomysłów i świetny, bardzo plastyczny styl, co pozwala mu w zasadzie co chwilę zaskakiwać nas kolejnymi drobnymi zwrotami akcji w dynamice relacji Teo-Clarice. Mimo pozornie ogranego głównego wątku fabuły, para bohaterów nieodmiennie intryguje, a kierujące ich zachowaniem motywacje sprawiają, że nieustannie będziemy zastanawiać się, w jakim kierunku historia dalej się potoczy. Nie brak też w książce kilku popkulturowych mrugnięć okiem do czytelnika, jak choćby w momencie, kiedy bohater decyduje się nie zabierać DVD z „Misery” na wspólny wyjazd, bo nie lubi przesadnej przemocy.

Nie wiem, czy mógłbym określić „Dziewczynę w walizce” lekturą, jaką poleciłbym każdemu – i pokrętnie rzecz ujmując, jest to chyba najlepsza z możliwych rekomendacji. Bo o ile rzecz to specyficzna, tak czy inaczej musicie wiedzieć jedno – jeśli nie boicie się zagłębić w meandry pokręconego umysłu i macie ochotę na coś oryginalnego i w wielu miejscach łamiącego schematy, a przy tym nie traktującego siebie do końca na poważnie, dzieło Montesa będzie prawdopodobnie jednym z najlepszych wyborów jakie w książkowych kategoriach możecie dokonać tego lata.

Tess Gerritsen, © Leonardo Cendamo / Blackarchives
Poprzedni

Tess Gerritsen - nic tak nie psuje życia jak zawiść i niespełnione ambicje [wywiad]

Znakomite
Następny

Merlin: Kanapka z Szynką / Merlin kontra Święty Mikołaj - to nie jest komiks dla grzecznych dzieci [recenzja]

Maciej Bachorski

Maciej Bachorski

Urodzony w 1987 roku w Środzie Wielkopolskiej. Z wykształcenia magister Administracji, choć zawodowo związany z branżą logistyczną. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę.

Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Kilkukrotnie wyróżniony w konkursach na opowiadania organizowanych przez portal "Nowej Fantastyki". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz