KSIĄŻKI 

Dziewczyny, które zabiły Chloe – wstrząsające uczucie pustki [recenzja]

Ileż to już thrillerów w blurbach reklamowało się Stephenem Kingiem? Ileż okładek wspierało się symbolami prestiżowych nagród? Powieść Alex Marwood ma jedno i drugie, ale tego nie potrzebuje. Jej treść przemawia wystarczająco mocno i dosadnie.

Może się wydawać, że polski tytuł zdradza zbyt wiele (oryginalny jest bardziej wieloznaczny „The Wicked Girls”, ale to tylko klasyczne trzęsienie ziemi na początek, by potem podnieść napięcie jeszcze bardziej. A że tu występuje w zasadzie jeszcze zanim książka się zacznie? Tym większe staje się napięcie później.

Akcja rozpoczyna się w roku 1986, gdy dwie jedenastoletnie dziewczynki, Bel i Jade zostają skazane za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem na kilkuletniej Chloe. Pikanterii dodaje fakt, że wszystkie trzy jeszcze rano w ogóle się nie znały.

To książka, której nie da się wyrzucić z pamięci, jedna z tych, które pozostaną z czytelnikiem na zawsze.

Bardzo szybko przenosimy się dwadzieścia pięć lat później, gdzie sprzątaczka Amber Gordon znajduje zwłoki dziewczyny, przypisywane grasującemu w okolicy seryjnemu mordercy. Wkrótce zaczyna się nią interesować prasa. Tego Amber obawia się najbardziej, bowiem od lat starannie ukrywa swoją tożsamość, chcąc wymazać wspomnienia z przeszłości. Tymczasem w jednej z dziennikarek, Kirsty Lindsay, rozpoznaje dziewczynkę, którą znała tylko przez jeden feralny dzień, dwadzieścia pięć lat temu.

Alex Marwood to pseudonim literacki Sereny Mackesy, której dotychczasowe powieści cieszyły się sporym zainteresowaniem, choć daleko im do wstrząsu jaki wywołał debiut pod przybranym nazwiskiem na polu thrillera psychologicznego. „Dziewczyny, które zabiły Chloe”, to książka, której nie da się wyrzucić z pamięci, jedna z tych, które pozostaną z czytelnikiem na zawsze. Mistrzowsko poprowadzone dwie linie narracyjne sprawiają, że bardzo szybko i bardzo często zmienia się środek ciężkości naszej własnej moralności, która okazuje się zaskakująco płynna i krucha, jak sprawiedliwość i szczęście w tej wstrząsającej i smutnej powieści. Akcja rozgrywa się współcześnie, przenikając się z wydarzeniami sprzed dwudziestu pięciu lat. Dzięki temu poznajemy dokładnie szczegóły straszliwej tragedii, która przyczyniła się do uwięzienia obu pozostałych przy życiu dziewczynek, a także konsekwencji tego czynu. Szczególnie wymiaru kary, który każdą z nich naznaczył inaczej, których życie zostało nieodwracalnie zmienione. Powieść Marwood to także dramat, skłaniający do bardzo poważnych przemyśleń i rozważań, zwracający uwagę na kilka, pozornie błahych, zagadnień – opieka nad dziećmi, system penitencjarny, nadzór kuratorski, patologie rodzinne. Wiele czynników złożyło się na tragedię, w wyniku której śmierć poniosła malutka Chloe. Zapłaciły za to dwie dziewczynki, ale rachunek nie był jednakowy dla każdej z nich. Psychopatyczny morderca działający w okolicy może przyczynić się do jego wyrównania, lub ujawnienia sekretu, który obie starały się zachować w tajemnicy przez lata. Pozornie oczywiste odpowiedzi i sympatie ulegają przewartościowaniu, a finał… Oto przykład, jak można perfekcyjnie zrobić wgniatające w fotel zakończenie bez spektakularnego rozmachu i napompowanej testosteronem czy gwałtownymi zwrotami zdarzeń akcji. Dobre thrillery psychologiczne stają się niezapomniane, bo dostarczają swoistego katharsis, „Dziewczyny, które zabiły Chloe” wskakuje na poziom wyżej – wlewa w serce niepokój i chłód, które na zawsze zostawiają tam maleńką pustkę…

Egmont
Poprzedni

Sałatka ze Smerfów - warzywna apokalipsa [recenzja]

Soda Studio
Następny

Na końcu wchodzą Ninja - staw im czoło [konkurs]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz