KSIĄŻKI 

Fantomas: Zakochany książę – francuska pulpa [recenzja]

W czasach gdy na amerykańskim rynku pulpowe opowieści dopiero raczkowały, a Conan, Shadow, Tarzan, Buck Rogers, Zorro i wielu innych jeszcze się nie narodzili w umysłach swych autorów, Francja już miała swojego ulubionego pulp-bohatera – Fantomasa, nieuchwytnego mistrza grozy, kata i geniusza zła.

Zanim jednak na salony wdarł się Fantomas, francuzi zachwycali się przygodami romantycznego bohatera jakim był Arsene Lupin, ówczesny Robin Hood, który co prawda żył z kradzieży, ale jego celem byli zawsze ludzie źli i podli. To uosobienie wdzięku, inteligencji i walki o słuszną sprawę okazało się być zupełnym przeciwieństwem postaci stworzonej przez Marcela Allaina i Pierre’a Souvestre’a w 1911 r. Fantomas będący socjopatą czerpiącym radość z zadawania bólu i cierpienia, terroryzującym mieszkańców całej Francji, wykazującym się ogromną inteligencją i pomysłowością w wymyślaniu kolejnych zbrodni i podobnie jak Lupin, potrafiącym przybierać najrozmaitsze tożsamości, stał się niebywałym komercyjnym hitem, obiektem uwielbienia czytelników wszystkich klas społecznych, a popularnością znacznie przewyższył twór Maurice’a Leblanca. Nic w tym dziwnego, bowiem Fantomas reprezentował zupełnie nowy nurt w literaturze kryminalnej i stanowił swoisty pomost między XIX-wiecznymi powieściami gotyckimi a współczesnymi o bezlitosnych seryjnych mordercach.

Z jednej strony „Zakochany książę” to gratka dla fanów pulpy, retro kryminałów i Francji z początku XX wieku, z drugiej, jako powieść o Fantomasie jest mocno rozczarowująca.

Allain i Souvestre przyjęli niespotykany dotąd sposób pisania. Wspólnie uzgadniali całość fabuły, a potem każdy niezależnie pisał przydzieloną część rozdziałów. Dzięki takiemu trybowi pracy tworzyli jedną powieść miesięcznie, a w ciągu trzech lat wyprodukowali ich aż trzydzieści dwie – w nich to zamknęła się pełna i kompletna saga o Fantomasie. Co interesujące, żadna z książek nigdy do końca nie stanowiła zamkniętej całości. Każda kolejna rozpoczynała się tam gdzie kończyła się poprzednia, a jej echa rozbrzmiewały jeszcze długo w kolejnych rozdziałach. „Zakochany książę” jest dwudziestą drugą z kolei powieścią o Fantomasie, a więc polski czytelnik zostaje wrzucony w sam środek trwającego wiele lat starcia pomiędzy Mistrzem Zbrodni a ścigającymi go komisarzem Juve i dziennikarzem Fandorem.

Początek całej historii to jednocześnie zakończenie „Zagubionego pociągu” (wydano go u nas wyłącznie w formie e-booka), w którym dwaj protagoniści po raz kolejny o włos chwytają Fantomasa. Po nieudanym pościgu rozchodzą się w różnych sprawach, a stery fabuły przejmują zupełnie nowe postacie: piękna robotnica Firmaine, jej kochanek Maurice, wicehrabia de Pleurmatin, właścicielka poczytnego paryskiego pisma, madame Alicet, poeta Olivier oraz aktor Miquet. W ich towarzystwie zagłębimy się w tajemnicę głośnego morderstwa przez dekapitację oraz poznamy trudy życia mieszkańców Paryża ze wszystkich sfer.

Intryga jaką serwują Allain i Souvestre została bardzo zmyślnie rozpisana, a rzucane co rusz mylne tropy i liczne podwójne, a nawet potrójne tożsamości nie dają czytelnikowi wielkich szans na przedwczesne rozgryzienie całej układanki. Szkopuł w tym, że cały kryminalny wątek został bardzo grubo przysłonięty przez treści obyczajowe, skupiające się na codziennym życiu kilku wymienionych bohaterów, ich rozterek, zależności między nimi i romansów oraz ogromne ilości zupełnie zbędnych dla rozwoju fabuły opisów i charakterystyk bohaterów trzecioplanowych. Książkę z powodzeniem można by odchudzić o połowę, a jej treść w ogóle by na tym nie ucierpiała.

Z jednej strony „Zakochany książę” to gratka dla fanów pulpy, retro kryminałów i Francji z początku XX wieku, w której bytność została opisana bardzo szczegółowo i barwnie, a także dla tych, którym nie przeszkadza nieco naiwna narracja i ciągłe przypominanie znanych już faktów. Z drugiej, jako powieść o Fantomasie jest mocno rozczarowująca, gdyż tytułowy sadysta pojawia się tylko w dwóch króciutkich scenkach, a jego prześladowcy, Juve i Fandor, dalej niż w połowie książki.

Z tego woluminu niewiele więc dowiemy się o słynnym Mistrzu Zbrodni, ani o jego zaprzysiężonych wrogach, poza tym, że są i grają do dwóch różnych bramek. Wielka szkoda, że polski wydawca nie pokusił się o wydanie cyklu od samego początku, skąd zapewne dowiedzielibyśmy się znacznie więcej o relacjach Fantomas-Juve-Fandor i początkach ich wspólnej drogi. Niemniej książka jest gratką dla archeologów popkultury, a mi pozostaje mieć nadzieję, że wkrótce wydawca sięgnie po wcześniejsze przygody Geniusza Zła.

Gmork
Poprzedni

Zakażenie [patronat]

Albatros
Następny

Stalkerzy - Thriller i noir w jednym [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz