KSIĄŻKI 

Gniew jest energią. Moje życie bez cenzury – buńczuczna autobiografia Johnny Rottena [recenzja]

John Lydon znany przede wszystkim jako Johnny Rotten z Sex Pistols to postać niezwykle barwna (nie tylko pod względem stroju i wyglądu) i buntownicza. Nic dziwnego, że jego autobiografia aż skrzy od tego co zawsze cechowało muzyka – gadulstwa i arogancji.

Muzyk nie miał łatwego dzieciństwa, jak sam twierdzi, urodził się w kuble na śmieci. Oczywiście, jest to specyficzna metafora, chodzi bowiem o biedną dzielnicę Londynu, gdzie spędził pierwsze lata swego życia w biedzie, w niewielkim pokoju z rodzicami i dwójką rodzeństwa. Doszła do tego jeszcze ciężka choroba i śpiączka wywołana zapaleniem opon mózgowych, w wyniku której mały Johnny stracił pamięć. Można się w tym wszystkim doszukiwać wytłumaczenia dla późniejszych postaw muzyka, gdy postanowił wziąć życie w swoje ręce i wychodząc naprzeciw światu zacząć samemu dyktować mu warunki. I tak zrobił dzięki sukcesowi Sex Pistols, tak robi po dziś dzień z PiL. „Gniew jest energią – moje życie bez cenzury” to kolejny przejaw jego osobowości, manifestacja poglądów i rozliczenie się z przeszłością. Na ile jest ono interesujące? Cóż, odpowiedź nie jest tak jednoznaczna, jak można się spodziewać, zależy bowiem, czego od owej biografii oczekujemy.

Zacznijmy więc od tego, że wcale nie trzeba być wielkim fanem Sex Pistols, ani PiL, by zmierzyć się ze wspomnieniami muzyka. W kwestii najsłynniejszej grupy punkowej Lydon sam kwituje, że było to słaby zespół i nie poświęca im zbyt wiele miejsca w tej opasłej, bo aż sześciuset stronicowej książce. Nie zabrakło tu wspomnień o kształtowaniu się rebelii, wybuchu buntu muzycznego, który zmienił układ sił w tym biznesie, wzmiankowane są wszelkie skandale i zadymy, jakich Lydon był wówczas uczestnikiem i prowodyrem. Ale większą uwagę poświęca on twórczości PiL, który uważa za jedyną pozytywną spuściznę po Sex Pistols i jego dojrzalszą formę. Przede wszystkim jednak, za najważniejszą osobę w całym tym zamęcie bierze, niespodzianka, siebie.

Lydon ma bowiem zdanie na każdy temat, w każdej sytuacji potrafi, a przynajmniej stara się, wybielić.

Przez lata muzyk przyzwyczaił wszystkich do niewybrednego słownictwa, nie patyczkowania się w swoich wypowiedziach i w wyrażaniu poglądów, w równym stopniu obrażając dziennikarzy jak i fanów, nie powinno dziwić więc, że w spisanych (przy pomocy ghostwritera, a jakże) wspomnieniach również nie będzie bawił się w dawkowanie prawd. Dla niego istnieje tylko jedna. On zapoczątkował bunt punka (według swoich słów w zasadzie samodzielnie), jego zespołu zrobiły największą rewolucję na świecie, tym samym, on jest absolutnie wyjątkowy. Wpadki, problemy, kłopoty? Oczywiście, były, ale odpowiedzialni za nie byli inni, ze wskazaniem na Malcolma McLarena. Lydon nie szczędzi złych słów konkurencji (ze wskazaniem na The Clash), bez najmniejszych wątpliwości osądza innych o komercję, skok na kasę i sprzedawanie własnych ideałów. Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa, gdy owa komercja dotyka jego (słynna reklama masła), wówczas problemu już nie widzi. Może to oczywiście trochę irytować, Lydon ma bowiem zdanie na każdy temat, w każdej sytuacji potrafi, a przynajmniej stara się, wybielić. Takie są jednak prawa biografii i nie każdy jak Ozzy potrafi wziąć na siebie winę za wszystkie grzechy.

Czy w takim razie warto sięgać po tę biografię? Zdecydowanie! Barwny język, niezwykłe gadulstwo i przebogata, szczegółowa historia muzyka sprawiają, że książka wciąga lepiej niż niejedna powieść. Duża zasługa w tym tłumacza, znakomitego Wiesława Weissa, który dołożył wszelkich starań by oddać ów specyficzny i wyjątkowy język autora. Można nie lubić PiL i Sex Pistols, można nie lubić nawet Lydona. Ale z jego autobiografią naprawdę warto się zapoznać.

confirmation
Poprzedni

The Confirmation - Kłamstwo ma krótkie nogi? [recenzja]

FANKA
Następny

Fanka - Strzeż się swych idoli [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz