KSIĄŻKI 

Grzech nasz codzienny – mocny kryminał od południowych sąsiadów [recenzja]

Wkrótce w polskich kinach pojawi się „Czerwony kapitan”, adaptacja bestsellerowego kryminału autorstwa Dominika Dána. Pod tym pseudonimem ukrywa się słowacki policjant, od lat przekuwający swoje doświadczenie na trzymające w napięciu thrillery, z których cztery ukazały się także w Polsce. Najnowszy to „Grzech nasz codzienny”.

Autor zapowiada już we wstępie, że nie będzie taryfy ulgowej, uprzedza, że na dalszych stronicach znajdą się treści nieprzyjemne, niesmaczne – mówiąc wprost spaczone i zwyrodniałe. Jest w tym odrobina kokieterii, trochę instynktu samozachowawczego, ale jedno jest pewne – „Grzech nasz codzienny” to najmocniejsza z dotychczas wydanych w naszym kraju powieści Dána.

W eleganckiej dzielnicy w centrum Naszego Miasta zostają znalezione zwłoki nastoletniego chłopca, którego ciało nosi liczne ślady tortur i przemocy fizycznej. Detektyw Krauze, ulubiony bohater Dominika Dána, ma trudny orzech do zgryzienia. Dosyć szybko udaje się wprawdzie ustalić personalia ofiary, znajdują się też świadkowie. Problem w tym, że nic nie przybliża policji do odkrycia sprawcy zwyrodniałej zbrodni, a śledztwo prowadzi w sekretne życie okolicznych mieszkańców ukazując ich mroczne sekrety i zboczenia.

„Grzech nasz codzienny” już samym tytułem sugeruje zwrócenie uwagi na to co najważniejsze, na fakt, że wszyscy jesteśmy winni tego, jak wygląda świat wokół nas.

Na początek trzeba zaznaczyć, że ostrzeżenie zawarte na początku przez samego autora jest troszeczkę na wyrost, bowiem rzeczywiście, tym razem Krauze będzie musiał dowiedzieć się co nieco o ludzkiej podłości, popędach i skrywanych pragnieniach, ale bez obaw, nie ma tu epatowania okrucieństwem, golizną, czy szokowania dla mocniejszego efektu. Owszem, temat, jaki porusza autor w tym tomie jest ciężki, ale czytelnik nie znajdzie tutaj ekstremalnych opisów, czy wstrząsających scen. Sam scenariusz jest wstrząsający i to wystarcza w zupełności.

Styl Dána jest bardzo specyficzny i przy pierwszym podejściu może się okazać trudny w przyswojeniu, zwłaszcza, że policjanci posługują się tutaj językiem soczystym i barwnym, niepozbawionym skrótów myślowych i specyficznego humoru. Dość powiedzieć, że ci, którzy nie spotkali się wcześniej ze sprawami detektywa Krauze mogą się odbić od początku. Zalecam jednak zacisnąć zęby i przebrnąć przez pierwszych kilka(naście) stron, by dać się porwać intrydze. I choć wraz z biegiem śledztwa coraz łatwiej przewidzieć, kto jest sprawcą i nawet finałowy zwrot akcji nie zaskakuje tak jak powinien, w powieści chodzi o coś zupełnie innego. „Grzech nasz codzienny” już samym tytułem sugeruje zwrócenie uwagi na to co najważniejsze, na fakt, że wszyscy jesteśmy winni tego, jak wygląda świat wokół nas. Grzech zaniedbania, zaniechania, obojętności, okazuje się tutaj najstraszniejszym, bo dotykającym wszystkich bezpośrednio. Czy gdyby nie on, doszłoby do tragedii? Czy ktoś mógł uratować chłopca? To i wiele innych pytań pozostaje bez odpowiedzi, świdrując myśli w ciszy, jaka pozostaje po lekturze. Jak rzadko która z powieści w cyklu „Gorzka czekolada” spełnia swoją obietnicę – gwarantuje dobrą zabawę, odrobinę dobrze rozmieszczonego humoru sytuacyjnego (prym wiedzie tutaj Chosé) i pozostawia posmak goryczy na koniec. Oto świat, w którym przyszło nam żyć

16.-MFF-T-Mobile-Nowe-Horyzonty-we-Wroclawiu
Poprzedni

Wybierz się na T-Mobile Nowe Horyzonty [konkurs]

Mucha Comics
Następny

Fatale #5: Klątwa dla demona - satysfakcjonujący finał [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz