KSIĄŻKI 

Hyperion – arcydzieło Simmonsa [recenzja] [książka]

Dana Simmonsa chwaliliśmy za „Terror”, doceniliśmy za „Ilion”, czas na jego najlepszą powieść w gatunku science-fiction. Bez zbędnych zapowiedzi – oto „Hyperion”.

Oczywistym było, że gdy w wydawnictwie Mag wystartowała znakomita seria Artefakty, prędzej czy później cykl porównywany do „Diuny” Franka Herberta musi się w niej pojawić. I rzeczywiście. W twardej oprawie, jak zwykle znakomicie wydana, ozdoba kolekcji każdego pasjonata fantastyki naukowej wreszcie jest dostępna.

W odległej przyszłości trwa międzygalaktyczna wojna. Ludzkości grozi zagłada. Na tytułową planetę przybywa siedmiu pielgrzymów, których zadaniem jest dotarcie do mitycznych grobowców, pośród których, być może, znajdą ratunek dla swojego gatunku. Przed ukrywającą się tam przerażającą istotą (bóstwem?) stanąć może tylko jeden, uprzednio poznamy historię (prawie) każdego z nich.

Simmons to autor, który tworzy nieporównywalne z niczym fabuły, wymykające się prostej klasyfikacji, ukazując horyzonty wyobraźni nieosiągalne dla zwykłych śmiertelników. I choć opowieść oryginalnością nie dorównuje szalonym pomysłom z „Ilionu”, przewyższa go pod każdym innym względem, przede wszystkim zaś w tym, co najistotniejsze – sztuce opowieści.

Simmons to autor, który tworzy nieporównywalne z niczym fabuły, wymykające się prostej klasyfikacji, ukazując horyzonty wyobraźni nieosiągalne dla zwykłych śmiertelników.

 

Niczym w „Opowieściach Kanterberyjskich” wysłuchujemy historii głównych bohaterów, z których każda ujawnia nam fenomenalnie skonstruowany w najdrobniejszych szczegółach świat przedstawiony, który poraża złożonością i… poezją. Nie od dziś wiadomo, że Simmons to erudyta, który w swoich książkach ukazuje swą ogromną wiedzę z dziedziny literatury, sztuki i nauki, tak też więc czyni w swej najsłynniejszej powieści. Do tego dochodzi jeszcze wizjonerstwo (pamiętajmy, że książka została oryginalnie wydana w 1989 roku), autor bowiem przewidział wiele wynalazków, z których korzystamy dziś na bieżąco – weźmy choćby smartfony (tutaj komlogi). I choć czasem mam wrażenie, że Simmons zachwycałby nawet, gdyby opisywał pracę w pieczarkarni, to tu znów na pierwszy plan wychodzi fabuła. Każda z opowiadających postaci (Kapłan, Żołnierz, Poeta, Uczony, Konsul i Detektyw) przedstawiają historię charakteryzującą się nie tylko innym spojrzeniem na świat, ale również sposobem jego kreowania i pojmowania. I każda z nich porusza głęboko. I to jest właśnie wyznacznik geniuszu, zarówno „Hyperiona”, jak i samego Simmonsa. Oryginalna i złożona fabuła (oczywistym jest, że losy postaci splatają się ze sobą, prawda?), absolutnie genialny styl charakteryzujący się erudycyjnym mistrzostwem i perfekcją prowadzenia akcji oraz przemyślany w najdrobniejszych szczegółach świat przedstawiony, składający się na wizjonerski obraz przyszłości. Tu nie ma słabych punktów. Co więcej, całość wygrywa jeszcze jednym – uniwersalnością. Nie trzeba lubić science-fiction, by docenić dzieło autora „Terroru”. Poruszająca historia kapłana wstrząśnie zwolennikami literatury podróżniczej i… religijnej, detektywa – klimatów noir. To po prostu znakomita powieść dla tych, którzy oczekują od lektury czegoś więcej, niż tylko prostej rozrywki. Jedyny mankament, to fakt, że mamy do czynienia z pierwszym tomem cyklu.

Albatros
Poprzedni

Vineland - rozrachunki z latami 60-tymi [recenzja]

TNT
Następny

Bez zasad – Nowy Jork i mafia [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

1 Comment

  1. 2015-12-01 at 17:00 — Odpowiedz

    Najfajniejsze jest to, że każda kolejna opowieść ukazuje nam kolejny aspekt świata stworzonego przez Simmonsa i dopiero po ostatniej widzimy jak przebogata jest jego wizja. Kapitalna powieść.

Dodaj komentarz