KSIĄŻKI 

Ilion – Iliada na Marsie [recenzja]

Nie będzie przesadą, jeśli nazwę Simmonsa jednym z najwybitniejszych współczesnych pisarzy. Pozwolę sobie zaryzykować, że cyklem „Hyperion” i powieścią „Terror” zapewnił sobie nieśmiertelność zapisując się trwale w pamięci czytelników. Przyznaję, że w związku z wyżej wymienionymi utworami miałem bardzo duże oczekiwania wobec „wojny trojańskiej w kosmosie”. Powiem krótko – zostały spełnione.

Potraficie wyobrazić sobie Illiadę na Marsie, greckich bogów walczących wraz z ludźmi za pomocą nowoczesnej technologii? Dorzućcie do tego starożytne organizmy biomechaniczne – podróżników w przestrzeni miłujących Szekspira i Prousta. Spustoszałą Ziemię i dawnych ludzi próbujących przetrwać dzięki nanotechnologii. I XX-wiecznego naukowca, który został wskrzeszony, by opisać to wszystko. Oto Dan Simmons w pełnej krasie.

Ktoś kto szuka radosnej space-opery czy też prostej trawestacji Illiady w strój science-fiction, może się bardzo rozczarować, albo po prostu odbić od muru złożoności, jaki wybudował Simmons.

Oto staję w obliczu problemu opisania zmieniającego się kalejdoskopu, ziaren piasku przesypujących się w klepsydrze, układanki logicznej zmieniającej swoje ułożenie. „Ilion” to brawurowe połączenie poważnego science-fiction i epickiego fantasy, podlane do tego sosem filozoficznych przemyśleń i hołdem dla literatury. Od razu zaznaczam, nie jest to lektura lekka i łatwa w odbiorze. Prowadzona w trzech perspektywach oś fabularna początkowo jest tak rozbieżna, że wydaje się być nieprawdopodobnym połączenie jej w całość, tym bardziej, że Simmons bawi się również narracją, w większości trzecioosobową, ale gdy przychodzi do Thomasa Hockenberry’ego, XX-wiecznego kronikarza, przestawia się na pierwszą osobę. Dodajmy do tego fakt, że trzy historie toczą się pozornie w odmiennych płaszczyznach czasowych, w przypadku morawców (wspomnianych organizmów biomechanicznych) roi się od dygresji i nawiązań do twórczości ich ulubionych pisarzy, a całość aż iskrzy od licznych odniesień (pop)kulturowych. Ktoś kto szuka radosnej space-opery czy też prostej trawestacji Illiady w strój science-fiction, może się bardzo rozczarować, albo po prostu odbić od muru złożoności, jaki wybudował Simmons.

Autor „Hyperiona” i „Terroru” znów stworzył powieść znakomitą. Wykorzystując pretekstowo dzieło Homera opowiedział historię, której nie da się streścić w kilku zdaniach, a cała przyjemność płynie ze stopniowego jej odkrywania, analizowania poszczególnych fragmentów i składania ich według własnego uznania i… wiedzy czytelniczej. Nie przeszkadza to jednocześnie czerpać ogromnej radości z poznawania szalenie oryginalnego i absolutnie wyjątkowego świata przedstawionego. Spodziewałem się po autorze rozmachu, jaki zaserwował w przewrotnej parafrazie wojny trojańskiej, brawurowo rozpisując konflikt, spiski i zdrady wyjaśniając boskość technologią. Postapokaliptyczna wizja Ziemi zdominowanej przez serwitory i wojniksy, gdzie nikt nie umie czytać, a ograniczona do miliona ludność musi żyć dokładnie sto lat, to już coś co mnie zaskoczyło, choć i tu można było pewne rzeczy w ramach konwencji przewidzieć. Jednak podróż morawców, gigantycznych potworów dostosowanych do życia w głębinach, ich misja i rozmowy, szczególnie te o literaturze, to już zaskoczenie absolutne, kolejny z przebłysków geniuszu autora. A to też nie wyczerpuje wszystkich wątków i postaci pojawiających się w utworze. Sposób zaś, w jaki wszystkie te wątki się zazębiają, jaki obraz ostatecznie kształtują, świadczą jednoznacznie, że mamy do czynienia z powieścią wyjątkową, którą można odczytywać i analizować na różnych płaszczyznach. Pozostaje liczyć, że nie będziemy musieli zbyt długo czekać na „Olimp” drugą część tej dylogii.

Świat Książki
Poprzedni

Dziewczyna z pociągu - niezły domestic thriller [recenzja] [książka]

PWN
Następny

Trzewiczki Matki Boskiej [patronat]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz