KSIĄŻKI 

Korytarzem w mrok – upiorne szkolnictwo [recenzja]

W zalewie okupujących księgarnie taśmowych dziełek spod sztandaru Young Adult, coraz trudniej wyłowić prawdziwą perełkę. Znacznie łatwiej za to przegapić literaturę, którą można uznać za wartościową. Jednak jako, że natura nie znosi próżni, teraz, dzięki wydawnictwu Czarna Owca mamy okazję poznać odrestaurowany  na błysk klasyk młodzieżowej, gotyckiej ghost story autorstwa Lois Duncan.
„Korytarzem w mrok” nie jest najstraszniejszą książką z duchami w tle, jednak dla początkujących adeptów powieści grozy sprawdzi się doskonale.

Historia skupia się na Kit, młodej dziewczynie, która po całkiem jeszcze świeżej, rodzinnej tragedii trafia do Blackwood – mieszczącej się w wiktoriańskiej posiadłości elitarnej szkoły, by na czas podróży poślubnej (całkiem długiej zresztą) jej matki i ojczyma podjąć indywidualne nauczanie. Z pozoru zapierające dech w piersiach miejsce od początku budzi u bohaterki mało pozytywne odczucia, a co gorsza, kiedy już zabrzmi pierwszy dzwonek na lekcje, okaże się że wcale nie bezzasadne. Mury Blackwood kryją w sobie ślad po koszmarze sprzed lat, a niejasne intencje nauczycieli zdają się sugerować, że w całym tym zamieszaniu chodzi coś więcej, niż zwykły tryb nauki.

Nie ma sensu zdradzać dalszych szczegółów – dość powiedzieć, że wydana po raz pierwszy w 1974 roku (i odświeżona w 2011) powieść Lois Duncan zdążyła się dorobić statusu młodzieżowego klasyka. Nic w tym dziwnego, bo jak na niewielki format (zaledwie dwieście stron czytania), wszystko zazębia sie tu nad wyraz dobrze.

Bohaterki-uczennice mamy cztery, które jako żywo mogłyby być inspiracjami dla postaci z American Horror Story: Sabat. Znajdzie się tu więc miejsce dla wspomnianej wcześniej,  rezolutnej Kit, nieśmiałej Sandy, zdolnej, choć nie promieniejącej urodą Ruth i wreszcie jej całkowitej opozycji – pięknej, acz niekoniecznie rozgarniętej Lyndy. Oprócz tego jest też skromna kadra nauczycielska, która zdaje się wiedzieć o ponurej posiadłości więcej niż powinna… Słowem, bohaterów jest sporo, ale co ważniejsze są od siebie całkiem odmienni i zarazem intrygujący na tyle, by się z nimi na czas lektury związać.

Samo Blackwood również przedstawione jest bardzo sugestywnie. Tonące w mroku korytarze i przemykające po ścianach cienie sprawiają, że definitywnie nie jest to dom w którym chciałoby się spędzić noc. Co prawda nie ma co się spodziewać atmosfery czystego terroru rodem z choćby „Cmętarza Zwieżąt” Kinga, ale zaprezentowane przez Duncan miejsce niezaprzeczalnie ma swoją przyciągającą, posępną aurę.

Ekspozycja i interesujący setting to jedno – druga rzecz to naprawdę dobre tempo książkowych wydarzeń. Akcja toczy się bardzo szybko, sporo także sympatycznych (choć ewidentnie kierowanych pod młodszych czytelników) dialogów, co sprawia, że nie sposób się nudzić. Ciężko o  to, by książka pani Duncan w jakikolwiek sposób mogła zaszokować horrorowych wyjadaczy, ale prócz zakończenia któremu należałoby sie kilka stron więcej, powodów do czepiania się w zasadzie nie ma. Na wielki plus można dodatkowo policzyć książce umiar w dozowaniu jakże chętnie wykorzystywanego wśród współczesnych powieści YA wątku romansowego.

„Korytarzem w mrok” nie jest najstraszniejszą książką z duchami w tle, jednak dla początkujących adeptów powieści grozy sprawdzi się doskonale. A, że pod płaszczykiem młodzieżowej ghost story kryją się dodatkowo znamiona całkiem poważnej historii o odpowiedzialności i odnajdywaniu własnej tożsamości w rządzonym przez oczekiwania dorosłych świecie, można z cała stanowczością stwierdzić – wcale przyzwoicie, jak na dwustustronicową powieść.

Uroboros
Poprzedni

Zakosztuj Dzikiej Krwi [konkurs]

game-of-silence
Następny

Game of Silence - o zemście rozłożonej w czasie [recenzja]

Maciej Bachorski

Maciej Bachorski

Urodzony w 1987 roku w Środzie Wielkopolskiej. Z wykształcenia magister Administracji, choć zawodowo związany z branżą logistyczną. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę.

Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Kilkukrotnie wyróżniony w konkursach na opowiadania organizowanych przez portal "Nowej Fantastyki". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz