KSIĄŻKI 

Król gry – Sherlock z przypadku [recenzja]

Jak odkryć tajemnicę głośnego morderstwa nie ruszając się baru? Tego właśnie dowiecie się z najnowszego kryminału Marco Malvaldiego, „Król gry”.

W porządku, może nie dosłownie „nie ruszając się z baru” – bo główny bohater książki, inteligentny choć nieco rozgoryczony życiem Massimo, udaje się jednak z wizytą do pewnego, znaczącego dla całej intrygi notariusza, ale niemalże całą resztę czasu spędza albo w domu, albo w należącym do niego barze, w towarzystwie atrakcyjnej kelnerki oraz kilku zrzędliwych staruszków, którzy uwielbieniem dla teorii spiskowych zawstydziliby samego Foxa Muldera (jest wśród nich także dziadek Massimo, słynący z tego, że lubi swoimi podejrzeniami, nawet tymi najbardziej niedorzecznymi, natychmiast dzielić się z policją – za co później obrywa się naszemu bohaterowi). Właśnie nadchodzi czas wyborów, a że „za każdym razem kiedy Lud zostaje wezwany, aby zdecydować, kto ma go teraz okradać, cała załoga baru podłącza się do telewizora”, Massimo też jest zmuszony do wysłuchiwania newsów, które normalnie pewnie by sobie odpuścił. Ale to właśnie dzięki temu właściciel baru dowiaduje się o wypadku drogowym, z którym powiązana jest postać jednego z polityków, a także o jego tragicznych następstwach i błyskawicznie wyczuwa, że w całej sprawie coś mocno śmierdzi. Może i wyśmiewa się z podejrzliwych staruszków co chwilę maszerujących na komisariat, by na kogoś donieść, może i nie w smak mu ciągnąca się za nim opinia „miejscowego Sherlocka Holmesa” (bo kiedyś już zdarzyło mu się pomagać wymiarowi sprawiedliwości) – jednak kiedy dotyka go nagłe przeświadczenie, że oto stoi o krok od rozwikłania jakiejś zagadki, po prostu nie potrafi oprzeć się pokusie, by sprawdzić czy i tym razem ma rację.

Pozornie wszystko jest tu swobodne i improwizowane, ale tak naprawdę mamy do czynienia ze znakomicie przemyślaną i perfekcyjnie poukładaną całością.

Pozornie wszystko jest tu swobodne i improwizowane (patrz: fragment gdzie autor raczy nas szczegółowym opisem przygotowywania posiłku, aby potem zagłębić się w retrospekcji ujawniającej z jakim to trudem zdobywał składniki, a po powrocie do teraźniejszości… zdać sobie sprawę, że przecież nie ma odpowiedniego makaronu i mimo wszystkich tych barwnie opisywanych starań będzie musiał pójść jednak na posiłek do restauracji), ale tak naprawdę mamy do czynienia ze znakomicie przemyślaną i perfekcyjnie poukładaną całością. To trochę tak, jak z rachunkiem prawdopodobieństwa, na temat którego z pasją rozwodzi się bohater powieści: może nam się wydawać, że mamy o nim świetne pojęcie, ale po dokładniejszym zastanowieniu okazuje się, że przez te wszystkie lata od kiedy uczyliśmy się o nim w szkole, tak naprawdę tkwiliśmy w błędzie. I to właśnie tego rodzaju odkrycia są – obok barwnych dialogów i znakomitych opisów postaci – największą siłą „Króla gry”. A jeśli wydaje się Wam, że inni współcześni włoscy twórcy kryminałów, tacy jak np. Andrea Camilleri, Gianrico Carofiglio czy Marco Vichi przygotowali Was już na opowieści, w których samo poszukiwanie zbrodniarza stanowi ledwie wąski margines wobec sążnistych opisów kolejnych cudacznych bohaterów, dywagacji historyczno-filozoficznych czy celnych socjologicznych spostrzeżeń, to… cóż, poznajcie prawdziwego króla tej gry.

A przy okazji: Malvaldi nawet końcowe, zwykle niemożebnie nudne wyrazy wdzięczności wobec tych, którzy pomogli mu w stworzeniu powieści potrafi zamienić w perełkę, pisząc m.in.: „dziękuję Samancie, która trzymała w ukryciu i w ciszy Leonarda we własnym brzuchu przez cały czas niezbędny do ukończenia tej książki. Mały gest, który niemało mi pomógł. Teraz kiedy on jest już z nami, nawet nie ma mowy o pisaniu…”.

hellcomestofrogtown
Poprzedni

Hell Comes to Frogtown - żaby w oparach seksu [recenzja]

splinter-2008
Następny

Cierń - podskórna dawka strachu [recenzja]

Bartek Paszylk

Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″.

Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz