KSIĄŻKI 

Krótka książka o miłości – gruba księga o filmach [recenzja]

Zanim porwał ją świat tabloidów i plotek, Karolina Korwin Piotrowska była dziennikarką zajmującą się przede wszystkim kinem. Po latach powróciła do dawnej miłości i jest to powrót co najmniej udany.

Takie pozycje jak „Krótka książka o miłości” łatwo skrytykować. Każdy subiektywny, autorski wybór filmów, książek itp. kopie się przecież zawsze najprościej. I nie jest to specyfika polskiej mentalności. Przeglądając recenzje z książek poświęconych filmom wydawanych na świecie, wszędzie znaleźć możemy kąśliwe uwagi w stylu – nie ma tego i tego. Albo – jak ktoś pisze, że to i to jest słabe, to jest idiotą. Przypuszczam, że Karolina Piotrowska z racji tego, iż od dawna czy to swoimi felietonami, czy to wypowiedziami, naraziła się już sporej części społeczeństwa, wyrobiła w sobie mechanizm obronny i tego typu uwagi zwyczajnie ignoruje. Nie zmienia to faktu, że „Krótka książka o miłości” może wzbudzić maleńkie kontrowersje. No bo jak to tak można – pisać o kinie ignorując „Obywatela Kane’a”? Ani słowa o Chaplinie? A „Przeminęło z wiatrem”? I tak dalej…

Owszem – sporo w tej książce nie ma, ale czynić z braku argument, który miałby książkę atakować, byłoby równie mądre jak jedzenie surowych ziemniaków. Nie ma i już. Taki wybór autorki, która we wstępie podkreśla, że jest to jej miłosny list do kina. Jedynym zatem kluczem do tej książki jest sama autorka – czy raczej jej emocje. Niemal każdy wybrany tu przez Karolinę film jest bowiem opisany z punktu widzenia nie naukowca, filmoznawcy, badacza – a pasjonatki. Dorosłej kobiety, która pisząc o kinie przypomniała sobie, jak dobrze i fajnie pisze się, kiedy napędzają cię dobre emocje.

To dla mnie chyba w „Krótkiej książce o miłości” jest najważniejsze. To, że Piotrowska, pisząc o kinie pisze nareszcie szczerze, z werwą i niemal szczeniacką energią. W przeciwieństwie do niektórych swoich felietonów, nikogo tu nie rozlicza, nikogo nie oskarża. Nie próbuje ani forować wyroków, ani się wymądrzać. Po prostu pisze o tym co kocha i dlaczego. Odkrywając przy tym siebie. Bo przecież łatwo zauważyć, że wiele omawianych tu filmów jest tylko pretekstem dla autorski do sięgania w głąb siebie. Opisywania tego jak czuję, jak postrzega nie tylko kino, ale świat. Już samo otwarcie – czyli opisane „Gwiezdne wojny” mocno podkreślają to, że będzie to książka stricte osobista. Do tej pory w swoich publikacjach Piotrowska opisywała świat – celebrytów, Polskę. Teraz przyszła pora na zmierzenie się z sobą. Ale bez obaw – „Krótka…” nie jest masochistyczną wiwisekcją psyche autorki. To po prostu daleka od banału opowieść o kulturze opowiadana z perspektywy uczuć i przeżyć narratorki. Bez zadęcia, bez prób udowodnienia, że jest się wybitnym znawcą, a z serca.

Co oczywiście nie znaczy, że z jej niektórymi jej opiniami nie można dyskutować. Przeciwnie – ta książka to wręcz zaproszenie do rozmowy. Nie potrafię zrozumieć dla przykładu cóż tak niezwykłego widzi we „Wstydzie”? (A raczej zaczynam coraz poważniej myśleć, że jestem robotem.)  Dlaczego uważa „V jak Vendetta” za aż tak dobry film? Jakim cudem udało jej się nie zapomnieć w pięć minut „Sierpnia w hrabstwie Osage”? I wreszcie o co wam chodzi z „Dzikimi historiami”? W czasach kiedy krytykiem filmowym jest każdy, kto potrafi obejrzeć film, a co drugi autor jest geniuszem, bezustannie podkreślającym swoje jakże ważne jestestwo, szczerość jest towarem deficytowym. A „Krótka książka…” jest szczera. Osobista. Ważna dla autorki. Ale nie nadęta. Szczerości niestety nadąć się nie da.

IFC Midnight
Poprzedni

Cabin Fever - dziwny popkulturowy fenomen [recenzja]

Pulp Covers 2 DB
Następny

Pulpowe okładki #2 [galeria]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

2 Comments

  1. anna
    2016-02-26 at 22:15 — Odpowiedz

    hmm wyroki się raczej „feruje”

  2. anna
    2016-02-26 at 22:18 — Odpowiedz

    ale nie żebym się czepiała, bo każdemu może zdarzyć się pomyłka, a ja bardzo lubię Pański styl :)

Dodaj komentarz