KSIĄŻKI 

Londyn. Przewodnik Pop!kulturowy – tropem kultury w Londynie [recenzja]

Londyn jest absolutnie magicznym i wyjątkowym miastem. Szczęściarze znają go z podróży, inni z książek podróżniczych, większość zaś z filmów i książek. Nasze wyobrażenia o tym mieście, popkulturowy bagaż skonfrontowany z rzeczywistością znajdziecie tylko w przewodniku Roberta Ziębińskiego.

Robert Ziębiński to człowiek, który szturmem idzie przez życie. Po doświadczeniach zebranych w Newsweeku potraktował świat powieścią „Dżentelmen”, zmierzył się z filmografią Kinga, zanurzył w klimacie Hardboiled i nie zawahał się przed poszatkowaniem Borysa Szyca i Małgorzaty Foremniak w brutalnym horrorze. Przede wszystkim jednak od lat jako przywódca naszego portalu Dzika Banda niesie sztandar popkultury. Nic dziwnego, że skoro zdecydował się napisać przewodnik po Londynie, to właśnie pod tym kątem. I zrobił to brawurowo, niepokornie, po swojemu.

Jeśli ktoś szuka publikacji, która pozwoli mu pewnie poruszać się po stolicy Wielkiej Brytanii, liczy, że dowie się gdzie można tanio przenocować, a gdzie najlepiej zjeść, niech poszuka innej książki. Ziębiński nie dba o turystyczne walory Londynu, co więcej, często idzie pod prąd, samodzielnie badając chociażby tropy Karola Dickensa. Jest też szalenie subiektywny. Idzie szlakiem tego co interesuje jego samego, nie szczędząc przy tym własnych opinii na temat utworów literackich, muzycznych czy filmowych, do których poszczególne miejsca nawiązują.

Można się z nim zgodzić, można mieć odmienne zdanie. Jedno jest pewne. Jego przewodnik to kopalnia wiedzy o popkulturze.

Można się z nim zgodzić, można mieć odmienne zdanie. Jedno jest pewne. Jego przewodnik to kopalnia wiedzy o popkulturze. Tu znajdziecie informacje o tym, które miejsca Londynu „zagrały” w filmach o Jamesie Bondzie i gdzie kręcił klipy Bob Dylan. Są tu miejsca oczywiste, jak wspomniany szlak Karola Dickensa, czy zaułki, w których mordował Kuba Rozpruwacz, ale są też mniej przewidywalne – ot, choćby znakomity rozdział poświęcony potworom na Piccadilly Circus, czy zamykający całość „Koniec świata, czyli śladami zagłady”, gdzie zwiedzamy miejsca związane z „Wojną światów”, „28 dni później” i „Wysyp żywych trupów”. Miłośnicy muzyki rockowej zachwycą się „Rock n’rollowym Londynem, czyli w cztery dni dookoła świata”, gdzie zatrzęsienie ciekawostek przyprawia o zawrót głowy, a anegdoty mogą autentycznie rozbawić (jak choćby ta z liderem U2), walory historyczno-socjologiczne odnajdziemy w „Życiu kibica, czyli gdzie lepiej nie chodzić samemu”. Swoją drogą, był to rozdział, który osobiście najmniej mnie interesował, a chyba najmocniej zaintrygował. Świadczy to o piórze autora, który z niesamowitą lekkością, humorem i autoironią opisuje miasto, które darzy bezprzykładną miłością. Wystarczy spojrzeć na „Hammer wiecznie żywy”, gdzie pochyla się nad dorobkiem tej kultowej dla wielu wytwórni, lub „Światowe życie braci Kray” – tu znów daje upust swej fascynacji tymi charyzmatycznymi gangsterami. Bywa też upiornie, gdy schodzimy do metra śledzić życie tamtejszych duchów.

„Londyn. Przewodnik Pop!kulturowy” jest książką znakomitą, którą czyta się z niekłamaną przyjemnością. Sposób w jaki Ziębiński opisuje poszczególne miejsca i związane z nimi dzieła kultury, powoduje, że ma się ochotę natychmiast sięgnąć po dawno zapomniane filmy (ja nawet nie pamiętałem, że oglądałem „Bolero” z Bo Derek!) czy książki, przytupując najlepiej w rytm „Subterranean Homesick Blues”. Człowiek od razu chce wsiąść w samolot i niczym fanatyk Bonda z Peru wyruszyć przez miasto trasami przewodnika. No i właśnie. Mimo wszystko, nie jest to książka pozbawiona wad. Widać, że niektóre fragmenty powstały wcześniej i zostały dołączone do całości (powtórzenia niektórych opisów). To jednak drobiazg. Podstawowy zarzut to długość (niewiele ponad 200 stron) i brak mapek. Ja wiem, że Robert zna Londyn od podszewki. Szkoda tylko, że zwykły szaraczek, który pojedzie zwiedzać miasto według zaleceń autora będzie musiał się trochę natrudzić, by odnaleźć rzeczone miejsca. A może o to chodziło? Oto jest kierunek i cel, Wy bawcie się sami? Jeśli tak, to wabik działa.

Ale Kino
Poprzedni

Safe House – i nikt nie był bezpieczny [recenzja]

Timof i cisi wspólnicy
Następny

Kong the King - Dziki się dziwi [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz