KSIĄŻKI 

Mroczna Wieża #4: Czarnoksiężnik i kryształ – western, fantasy i romans rycerski [recenzja]

Wraz z każdym tomem cyklu opowieść o Rolandzie poszukującym Mrocznej Wieży nabiera coraz większego rozmachu, a jednocześnie coraz wyraźniej widać uwypuklające się części składowe: western, fantasy, horror i czynnik indywidualny, czyli rozpoznawalne pióro Stephena Kinga.

Tom czwarty rozpoczyna się dokładnie w miejscu przerwanym przez poprzednika, a więc od pojedynku na zagadki z szalonym pociągiem napędzanym sztuczną inteligencją. Z trudem zdobyte zwycięstwo przenosi członków ka-tet do Topeki we współczesnej Ameryce, wytępionej niemal całkowicie przez tajemniczy wirus. Czytelnicy Kinga bez problemu odnajdą tu wątki z „Bastionu”, a w postaci mężczyzny w czerni rozpoznają Ranalda Flagga. Podczas jednego z postojów rewolwerowiec opowiada swoim przyjaciołom o swojej przeszłości, o tragicznych losach swej pierwszej i jedynej miłości, które pchnęły go na drogę ku Mrocznej Wieży.

W ten oto prosty sposób King wyjaśnia motywację Ronalda, pozwala wziąć oddech przed kolejnymi wydarzeniami, a przede wszystkim robi to, co lubi i potrafi najlepiej – snuje opowieść. Jest to opowieść niezwykła i bardzo przejmująca, ukazująca nowe aspekty cyklu, bowiem pomiędzy western i fantasy wplótł romans rycerski. Co jeszcze istotniejsze, King dał się całkowicie ponieść opowiadanej historii, gawęda płynie nieskrępowaną strugą, z jednej opowieści wynika kolejna, dygresja przechodzi w dygresję, a jedna szufladka otwiera następną.

Czwarty tom cyklu Mroczna Wieża to odsłona najbardziej rozbudowana pod względem fabularnym, mistrzostwo gawędy przy jednoczesnym wycofaniu akcji i dynamiki.

Wypada z podziwem spojrzeć na dzieło autora, wciąż niepodzielnie panującego nad opowiadaną historią, choć i tu trzeba przyznać, że nie zabrakło elementów rozwleczonych i niepotrzebnych. Niemniej, wzruszająca i zaskakująca opowieść o inicjacji (a w zasadzie kilku) Rolanda stanowi jeden z najjaśniejszych punktów cyklu. Skrzyżowanie spaghetti westernu z romansem rycerskim w delikatnym sosie tolkienowskim wypada zaskakująco dobrze. Niestety, ma to również swoje minusy. Podstawowym jest nadmierne czasem odwoływanie się do innych tekstów popkultury. O ile jeszcze pojedynek na zagadki będący industrialną wersją tego, który stoczył Bilbo z Gollumem na kartach „Hobbita” jest znakomity, to już kryształy mocy nawiązujące jawnie do Palantirów, czy Kraina Oz są zapożyczeniami zbyt dosłownymi, a w przypadku tej ostatniej, po prostu nie trafionymi. Inną kwestią jest fakt, który mnie osobiście dręczy od jakiegoś czasu. Wyjątkowość bohaterów Sergia Leone zapewniała ich anonimowość, aura tajemnicy, jaka ich otaczała. Podobieństwa do Rolanda do Bezimiennego, Blondyna, Mańkuta (granych przez Clinta Eastwooda) czy Człowieka z Harmonijką (tu pojawił się Charles Bronson) ujmowało mnie w pierwszym tomie cyklu. Każdy kolejny odziera bohatera z tej niesamowitości, czyni go bliższym czytelnikowi, a jednak niknie gdzieś ta niezwykłość, która dla mnie była najważniejszym elementem postaci. Ale, jak powiedziałem, to tylko moje subiektywne odczucia.

Nie ma co ukrywać. Czwarty tom cyklu Mroczna Wieża to odsłona najbardziej rozbudowana pod względem fabularnym, mistrzostwo gawędy przy jednoczesnym wycofaniu akcji i dynamiki.  To King w najlepszej formie, która jednak nie każdemu musi przypaść do gustu.

PayPal_750x300_Banner_CDPPL
Poprzedni

Najlepsze prezenty pod choinkę [ranking]

TNT
Następny

Agent X - agent tłucze po gębach, Sharon Stone robi miny [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz