KSIĄŻKI 

Mroczniejszy odcień magii – przyjemne młodzieżowe fantasy [recenzja]

„Mroczniejszy odcień magii”  Victorii Schwab okrzyknięto  jedną z najlepszych powieści fantasy 2015 roku. Czy słusznie?

Premierze książki na rodzimym rynku towarzyszyło podobno spore poruszenie wśród czytelników. Piszę „podobno”, ponieważ całe zamieszanie w jakiś sposób całkowicie mi umknęło. I o ile w okładkowe polecanki przestałem wierzyć już dawno temu, tak krążące po sieci entuzjastyczne opinie sprawiły, że tym bardziej chciałem przekonać się, czy rzeczywiście jest tak dobrze jak mówią.

Niejednokrotnie uśmiechniemy się pod nosem, delektując się ciętymi ripostami, którymi bohaterowie potrafią sypać niczym asami z rękawa.

Pomysł na intrygę w samych założeniach był raczej prosty i przynajmniej kilka razy można odnieść wrażenie, że gdzieś już coś podobnego czytaliśmy. Ot, mamy Kella – jednego z ostatnich magów mogących przemieszczać się pomiędzy alternatywnymi rzeczywistościami. Obok zwyczajowych misji dyplomatycznych jakie wykonuje dla władającej jednym z Londynów rodziny królewskiej, nasz bohater skrywa sekret – na boku trudni się bowiem szmuglowaniem przedmiotów z innych Londynów. Owo zajęcie wkrótce stanie się dla niego przyczyną nie lada kłopotów, kiedy w jego ręce wpadnie przedmiot zakazany – a przy okazji potężny na tyle, by postawić w stan gotowości nie jeden, a wszystkie światy. Wojna zdaje się być nieunikniona i tylko Kell wraz z nieoczekiwaną sojuszniczką mogą zapobiec nadciągającej katastrofie.

Na pozór brzmi to wszystko dość schematycznie i nie ma co ukrywać, fabuła to w dużej mierze zlepek motywów jakie w fantastyce widzieliśmy niejeden raz. Schwab przemyślała jednak całość dogłębnie i mimo, że pewnej przewidywalności nie uniknęła, dołożyła od siebie kilka elementów sprawiających, że „Mroczniejszy odcień magii” potrafi  wciągnąć na długie godziny. Przede wszystkim, bardzo fajnie wyszedł autorce pomysł z alternatywnymi Londynami, z których każdy to w zasadzie różniący się od innych unikat. Lekkie pióro pisarki ma tu ogromne znaczenie, bo miejsca są opisane przystępnie i plastycznie na tyle, że w głowach miejsca zaczyna jawić nam się wizja danego miejsca. I tak, Londyn Czerwony to skąpana w szkarłacie i złocie, pachnąca płatkami róż idylla, podczas gdy z Londynu Szarego wyziera zgnilizna i brud.

Równie dobrze wyciosani zostali bohaterowie. Czy to szlachetny Kell, czy zimny jak lód (czy na pewno?) Holland, bądź łobuzersko buntownicza Lila – rewolucji tu nie uświadczymy, ale każda z postaci odznacza się na kartach powieści na tyle silną charakterystyką, by spokojnie przymknąć na to oko. Tym bardziej, że dynamika narracji jest momentami wręcz niesłychana, a dialogi bywają ostre jak brzytwa – niejednokrotnie uśmiechniemy się pod nosem, delektując się ciętymi ripostami, którymi bohaterowie potrafią sypać niczym asami z rękawa.

Na wielki plus można także policzyć autorce powściągliwość w zastosowaniu wątku romansowego, pozwalającą rezonować uczuciom raczej gdzieś pomiędzy pojedynczymi gestami bohaterów niż wybijać się na pierwszy plan – tak więc wszyscy reagujący alergicznie na „jego czekoladowe oczy” rodem z „Piątej Fali” mogą sięgać po tę historię bez obaw.

Schwab miała kilka patentów na swoją historię i nie bała się ich użyć. Wyszła z tego bardzo przyjemna, utrzymana nieco w duchu „Piratów z Karaibów” młodzieżowa powieść, w której zaproszenie do wielkiej przygody czai się za każdym rogiem, a magię można wręcz poczuć na wyciągnięcie ręki. A dodatkowo, bardzo ładnie prezentująca się na półce. Bez dwóch zdań, udana rzecz.

stalker
Poprzedni

Stalker - Giallo ze Szwecji [recenzja]

Gene Wilder
Następny

Gene Wilder - najlepsze role

Maciej Bachorski

Maciej Bachorski

Urodzony w 1987 roku w Środzie Wielkopolskiej. Z wykształcenia magister Administracji, choć zawodowo związany z branżą logistyczną. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę.

Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Kilkukrotnie wyróżniony w konkursach na opowiadania organizowanych przez portal "Nowej Fantastyki". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz