KSIĄŻKI 

Muchachas tom 1-3 – dobra powieść obyczajowa [recenzja]

Ta powieść jest jak pudełko czekoladek Merci, raz wyciągasz pyszną czekoladkę z orzechami a raz taką, której mogłoby w ogóle nie być – oczywiście to subiektywne odczucie. Obiektywnie oceniając, całość jest napisana dobrze, tylko jednych bohaterów polubiłam, a niektórych nie.

Książka ma ciekawą konstrukcję – mogłaby być zbiorem opowiadań, gdyby nie to, że bohaterów poszczególnych wątków łączy subtelna nić powiązań (niektórych również więzy krwi), dzięki której narracja stanowi całość. Akcja dzieje się i w Paryżu, i w Londynie, i w Nowym Jorku, i w leżącej z dala od wielkiego świata francuskiej mieścinie, a bohaterowie funkcjonują mocno autonomicznie. Wydaje się, że nic nie łączy Hortense z Nowego Jorku ze Stellą z małego francuskiego Saint-Chaland…

Jednak stopniowo zaczynamy widzieć ukryte emocje i zależności między poszczególnymi postaciami. Jedne lubimy, ktoś irytuje… Jak np. postać Hortense, a że od niej zaczyna się pierwszy tom trylogii o mało co odłożyłabym książkę na bok. Ta mieszkająca w Nowym Jorku Francuzka jest egzaltowaną uczennicą szkoły kształcącej różnej maści artystów – muzyków, projektantów, aktorów. Ona chce być drugą Coco Chanele. Koncentruje się na szukaniu natchnienia i idealnego kroju, dzięki któremu rzuci świat mody na kolana. Warto jednak dać szansę książce i czytać dalej, bo poza Hortense pojawiają się ludzie dojrzalsi, bardziej trzeźwo stąpający po ziemi.

Za każdym razem, gdy już, już przywiązujesz się do miejsca i postaci, narrator lekko popycha palcem globus i hop! – przeskakujesz do innego kraju, do innej osoby i innych stanów emocjonalnych.

Choćby taka Stella, silna, twarda babka, która pracuje na złomowisku, jest samotną mamą – teoretycznie, bo praktycznie jest w związku z nielegalnym imigrantem z małego miasteczka na Uralu. To jedyny mężczyzna, któremu potrafi zaufać. Od innych doświadczyła tylko zła, od niektórych nadal doświadcza. Do czasu…

Jest też w tej książce trochę baśni – oto studenci szkoły artystycznej (w tym nasza Hortense) mieszkają w luksusowym mieszkaniu starej, bogatej, tajemniczej Eleny Karkhovej, która zamiast opłat życzy sobie tylko by ulubiony uczeń grywał jej wieczorami. Czy takie rzeczy się zdarzają? Teoretycznie mogą, w rzeczywistości rzadko kiedy słyszy się o takich przypadkach.

Za każdym razem, gdy już, już przywiązujesz się do miejsca i postaci, narrator lekko popycha palcem globus i hop! – przeskakujesz do innego kraju, do innej osoby i innych stanów emocjonalnych.

DC Vertigo / Dzika Banda
Poprzedni

Żelazny kanon DC Vertigo Comics

Egmont
Następny

Blueberry tom 1 – pierwsze strzały Moebiusa [recenzja] [komiks] [western]

Ewelina Jamka

Ewelina Jamka

Brak komentarzy

Dodaj komentarz