KSIĄŻKI 

Nie bój się – thriller z wysokim stężeniem psychopatologii [recenzja]



Zaczyna się banalnie, jak jedna z wielu powieści o seryjnych mordercach. Ktoś napada kobietę, zabija, po czym obdziera z niej paski skóry – dokładnie 153. Przy ciele zostawia różę – swój znak firmowy… Media podchwytują ochoczo sprawę różanego zabójcy, a policja rozpoczyna śledztwo.
Shana, siedzi w zakładzie dla szczególnie niebezpiecznych przestępców i ma tak zaburzoną osobowość, że psychiatrzy mogliby ją badać do końca życia (swojego lub jej) i ciągle znajdować coś nowego.

Detektyw D.D. Warren ma wrażenie, że czegoś nie zauważyła na miejscu zbrodni, że coś istotnego ominęła. Postanawia więc raz jeszcze iść do domu ofiary, tylko że nie ona jedna wpada na ten pomysł… Czy to zabójca wrócił na miejsce przestępstwa? Ktokolwiek to był, poturbował policjantkę tak, że teraz rusza się ona jak Blaszany Drwal – nie może nawet skręcić szyją w bok, chodzi ostrożnie, bo każdy ruch przyprawia ją o nieznośny ból. Nie może utrzymać broni w ręku i nie wie, czy kiedykolwiek będzie mogła. Nie może sama się umyć… Może tylko z bezsilności przeklinać – co oczywiście robi – i rozpamiętywać feralne zdarzenie. Oraz wtrącać się do śledztwa, czego jej nie wolno, skoro jest na zwolnieniu. Dla świętego spokoju zgadza się na wizyty u psychoterapeuty, a raczej psychoterapeutki specjalizującej się w leczeniu bólu. 
I tu zaczyna się robić ciekawie, a banalny thriller zaczyna zaskakiwać. Mniejsza o zabójcę – biografia pani terapeutki przyprawia o dreszcze. Pani doktor nie czuje bólu, a jej rodzona siostra, Shana, siedzi w zakładzie dla szczególnie niebezpiecznych przestępców i ma tak zaburzoną osobowość, że psychiatrzy mogliby ją badać do końca życia (swojego lub jej) i ciągle znajdować coś nowego. Relacja między siostrami jest złożona i, moim zdaniem, na swój pokręcony sposób wzruszająca. Trochę przypomina związek z rekinem, możliwy tylko na jego zasadach. Jak się później okaże, rekin przyda się, gdy trzeba będzie stoczyć walkę z drugim drapieżnikiem. Czy w imię miłości siostrzanej? Czy zadziałają inne instynkty?

Oprócz tych pytań, pani terapeutka wciąż sobie zadaje jeszcze jedno – na ile geny determinują zachowanie? W jakim stopniu ona sama jest podobna do siostry? Ma rodzinny bagaż cięższy, niż można to sobie wyobrazić… Przygląda się sobie z nieufnością i ostrożnością, my również, do końca nie wiedząc, czy pani doktor czymś nas nie zaskoczy.

Tymczasem giną kolejne ofiary, a przy każdej leży róża i stoi butelka szampana. Określenie nieudana randka po tej lekturze nabiera nowego znaczenia. I nigdy już do swojej siostry w złości nie krzykniecie: ty psychopatko.

20th Century Fox
Poprzedni

Fantastyczna Czwórka - ani to przyjemne, ani mądre [recenzja]

Egmont
Następny

Blueberry tom 4 – wielka ucieczka porucznika [recenzja]

Ewelina Jamka

Ewelina Jamka

Brak komentarzy

Dodaj komentarz