KSIĄŻKI 

Niepowszedni. Porwanie – świetne i swojskie młodzieżowe fantasy [recenzja]

Polski rynek coraz szerzej otwiera się na literaturę młodzieżową, skutecznie wypełniając lukę, jak przez lata zrodziła się w świadomości czytelników. Dziś dzieci i młodzież bez problemu mogą przebierać w zachodnich utworach, doskonale skrojonych pod ich gusta. Jeszcze lepiej, że coraz śmielej w tej dziedzinie poczynają sobie polscy autorzy.

Żeby odnieść sukces, powieść młodzieżowa musi spełniać kilka warunków. Przede wszystkim, musi prezentować wiarygodnych i sympatycznych bohaterów, w końcu będziemy musieli spędzić z nimi trochę czasu, dobrze więc zadbać, by były to postacie, za które trzymać będziemy kciuki. Oczywiście bohaterowie muszą być młodzi, a jeszcze lepiej w wieku mieszczącym się w przedziale między dziesięć a szesnaście, siedemnaście lat. Jak mówił też w wywiadzie dla nas John Flanagan, ważna jest płeć, a konkretnie, by znalazły się tu i postacie wzorcowe dla chłopców, jak i dziewczynek. Przeciwstawić naszym bohaterom trzeba niesprawiedliwość i zło, najlepiej pod postacią okrutnego dorosłego, a całość przyprawić wartką akcją i mnóstwem przygód. Obowiązkowo trzeba też poświęcić trochę czasu na konstrukcję świata przedstawionego, tak by znana w gruncie rzeczy opowieść o walce dobra ze złem rozgrywała się w rzeczywistości dotąd nie spotykanej, albo przynajmniej odrobinę oryginalnej. Powieść Justyny Drzewickiej spełnia wszystkie te warunki i serwuje młodzieżową rozrywkę najwyższych lotów.

Tytułowi Niepowszedni to ludzie obdarzeni niezwykłymi darami. Jedni potrafią oddychać pod wodą, inni uzdrawiać siłą woli, jeszcze inni rozmawiać wszystkimi językami świata. Niestety, ich talenty najczęściej przyczyniają się do porwań nieszczęśników, którzy zostają sprzedani w niewolę bogatym panom w dalekich, obcych krajach. Pozornie mało oryginalną krzyżówkę X-men z wieloma klasycznymi powieściami fantasy udało się autorce doprawić szczyptą polskości, która wyniosła utwór na wyżyny. Pokusiłbym się nawet o sformułowanie, że mamy tu do czynienia ze słowiańską nutą młodzieżowego fantasy, ale mamy do czynienia jedynie z niektórymi imionami i nazewnictwem. Nie jest tajemnicą, jak bliska jest mi tematyka naszych przodków, dlatego z wielką radością czytałem o prawym Samborze i niecnych Izborze i Welesie. Największe brawa należą się jednak za pomysł i nazwy samych Niepowszednich. Jakże przyjemnie czyta się o Pogodniku potrafiącym przepowiadać pogodę, Gwarku, potrafiącym w mig nauczyć się każdego języka, a szczególnie o Źreniczniku, który potrafi widzieć na dalekie odległości? Nazwy są genialne w swojej prostocie, a jednocześnie perfekcyjnie wpisują się w słowiański folklor.

To ogromna niespodzianka literacka, wielka gratka dla miłośników młodzieżowego fantasy.

Kim więc są owi Niepowszedni? Dzielą się na kilka grup. Niepowszedni Trudu dzielą się na Abakusów (potrafiących fenomenalnie rachować), Bestiarzy błyskawicznie oswajających każde zwierzę oraz wspomnianych Gwarków i Pogodników. Niepowszedni Domu to Obraźnicy (genialni malarze) i Nutki (znakomici muzycy). I wreszcie, najważniejsi, najbardziej cenni dla łowców – Niepowszedni Boju: wspomniani Źrenicznicy, Unicy (obdarzeni zdolnością przewidywania ciosów przeciwnika), Wodnicy (potrafiący wytrzymywać bardzo długo pod wodą) i Żniwiarze, potrafiący leczyć dotykiem, ale również i w ten sam sposób przynosić śmierć. Głównymi bohaterami utworu jest pięcioro dzieci we wspomnianym wcześniej wieku, które zostały porwane przez bezlitosnego łowcę – Welesa. Każde z nich dysponuje wyjątkowym darem, stanowią więc łakomy kąsek dla handlarzy niewolnikami. Nie trudno się domyślić, że cała fabuła rozegra się wokół próby ucieczki bohaterów. Nie jest to może całkiem oryginalne rozwiązanie, ale zdecydowanie powiew świeżości wobec klasycznego schematu powieści fantasy, gdzie protagonista musi udać się na wyprawę w celu wykonania trudnej misji, a w międzyczasie przechodzi (lub nie) przemianę duchową. Tu też jest wyprawa, też zachodzi przemiana, grupa dzieci zżywa się wspaniale, uświadamiając sobie, że tylko razem mają szansę na pokonanie oprawców i wydostanie się z niewoli. Doskonale to widać w pięknej scenie, gdy jedna z bohaterek na pytanie, czy są rodziną, odpowiada: teraz już tak. Autorce sprytnie udało się więc połączyć powieść drogi, z młodzieżowym fantasy, słowiańskim folklorem i pełną akcji rozrywką, a przy okazji zakreślić całkiem spory obraz nowatorskiego uniwersum, do którego będzie się chciało wracać. Nie zabrakło, oczywiście, treści głębszych i nauk płynących z opisywanych zdarzeń, ale udało się uniknąć łopatologii i banału, zarówno rozwój postaci, jak ich kwitnąca przyjaźń (a nawet i młodzieńcza miłość) zostały przedstawione bardzo wiarygodnie. „Niepowszedni. Porwanie” to ogromna niespodzianka literacka, wielka gratka dla miłośników młodzieżowego fantasy.

Na koniec jednak mała łyżka dziegciu. Przy tak starannym obmyślaniu imion, nazw i postaci, szkoda, że jedna z nich nosi imię Flawia. Nie chodzi o to, że odbiega ono od słowiańskich standardów, rozumiem, że nosiły je dwie rzymskie cesarzowe. Nieodparcie kojarzy się ono jednak z bohaterką detektywistycznego cyklu „Flawia De Luce” i tym samym niepotrzebnie zwraca uwagę na inne tory.

highlander_nieśmiertelny
Poprzedni

Nieśmiertelny, czyli zawiłe losy rodu MacLeod

Egmont
Następny

Blueberry tom 6 - Blueberry, na jakiego czekaliśmy [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz